Barcelona pokonała Athletic podczas bardzo przyjemnej dla kibiców katalońskiego klubu inauguracji Camp Nou. Jakie możemy wyciągnąć wnioski po tym spotkaniu?
1. W domu zawsze najlepiej
Ten dzień był piękny dla Blaugrany już przed spotkaniem. Uroczystość związana z powrotem na Camp Nou wytworzyła bardzo podniosły klimat. Przerzucił się on na wydarzenia boiskowe. Wynik 4:0 wygląda okazale i pozostawia po sobie wrażenie powrotu do twierdzy, która była tak ważna dla wyników Barcelony. Oby stanowiło to zwiastun nawiązania do czasów, w których pokonanie Barçy na jej stadionie było piekielnie trudnym zadaniem, a Camp Nou przynosiło szczęście i poczucie mocy.
2. Kapitan Polska
Lewandowski nadal jest ważnym piłkarzem Barcelony. I kropka. Polak wyszedł na boisko w roli kapitana na inaugurację nowego Camp Nou. To już byłoby dużo. A jednak chwilę po pierwszym gwizdku trafił do siatki, ustawiając rywalizację już u samego zarania pojedynku. Być może później było już bez błysku, ale i tak po tym spotkaniu można odczuć, że Lewandowski nadal może być istotny dla Blaugrany i mieć swoją rolę do odegrania. A w historii już się zapisał, również tym spotkaniem.
3. Niezawodni Eric García i Fermín
Na wychowankach można w tym sezonie polegać. García, który często bywa rzucany po różnych pozycjach, tym razem wystąpił w środku pola w związku z absencjami w zespole. Eric dobrze wywiązał się ze swoich zadań również w tej formacji, zapewniał większą agresję w destrukcji niż zazwyczaj robią to pomocnicy Barçy, przyczyniał się do usprawnienia pressingu, a nawet zaliczył asystę. Z kolei Fermín strzelił kolejnego gola – już siódmego w tym sezonie, a nie mamy nawet połowy rozgrywek. Obaj ci gracze są bezcenni dla Hansiego Flicka. Czy to najrówniej grający piłkarze Barcelony w tym sezonie? Całkiem możliwe.
4. Na zero z tyłu
Może to przypadek, może symbol, ale powrót Joana Garcíi do bramki wiąże się z powrotem do czystych kont. Podczas jego nieobecności drużyna w każdym spotkaniu traciła gole. Trudno zrzucać całą winę na Wojciecha Szczęsnego, bo gra w obronie pozostawiała wiele do życzenia, ale liczby są nieubłagane. Polak dał sobie strzelić 17 bramek w 9 meczach, podczas gdy Joan García w 8 spotkaniach wpuścił 5 goli. Oby gra Katalończyka była takim symbolem poprawy defensywy, jakim może być dla powodzenia zespołu powrót na Camp Nou.
5. Lamine wraca do formy
Widać, że rehabilitacja przynosi skutek. Lamine z każdym tygodniem jest dużo bardziej energiczny i zwinniejszy. A wtedy może pokazywać pełnię swoich możliwości. Dziś zaliczył dwie wspaniałe asysty, wygrał dziewięć pojedynków z rywalami i miał aż 91% skuteczność podań. W dodatku zanotował pięć odbiorów. Lamine rozegrał bardzo dobre spotkanie, a można odnieść wrażenie, że w takiej dyspozycji fizycznej będzie w stanie rozgrywać tylko takowe, bo ma niezwykłą łatwość w ogrywaniu rywali i stwarzaniu okazji, nawet gdy w pojedynczych sytuacjach coś wykona źle. Co dobrze wróży zespołowi.
Komentarze (39)