Już jutro Chelsea podejmie Barcelonę na Stamford Birdge w meczu, który dla obu drużyn będzie kluczowy dla rywalizacji o miejsce w pierwszej ósemce i uniknięcie baraży. Historia spotkań pomiędzy Barçą a The Blues to jeden z klasyków Ligi Mistrzów, która dla sympatyków obu klubów ma słodko-gorzki smak.
Jak trafili do Ligi Mistrzów?
Walka o miejsce w pierwszej piątce dającej kwalifikację do najbardziej elitarnych rozgrywek w Europie była wyjątkowo zacięta. O ile Liverpool i Arsenal mogły dogrywać sezon spokojnie, o tyle Chelsea do końca rywalizowała z Newcastle, Aston Villą i Nottingham Forest. Ostatecznie podopieczni Enzo Mareski pokazali siłę w końcowym etapie rozgrywek i zajęli czwartą lokatę z 69 punktami na koncie. Na 38 meczów wygrali 20, remisując i przegrywając po 9 razy. Ich siłą była raczej (w miarę) szczelna defensywa (43 stracone bramki) niż ofensywny polot (64 strzelone gole).
Jak radzą sobie w tym sezonie?
Chelsea w typowy dla siebie sposób dokonała znaczącej przebudowy drużyny w trakcie letniego okienka transferowego. Pożegnała przede wszystkim Madueke, który zasilił szeregi Arsenalu, oraz Christophera Nkunku, który odszedł do Milanu. Nicolas Jackson po pewnych turbulencjach trafił do Bayernu na zasadzie wypożyczenia. Na Stamford Birdge trafili utalentowani João Pedro i Estavao, będący uprzednio na celowniku Barcelony. Enzo Maresca sprowadził też Gittensa i Alejandro Garnacho oraz Jorrela Hato.
Młody zespół na ten moment świetnie sobie radzi, a Chelsea zajmuje drugą pozycję w tabeli z 23 "oczkami" na koncie, ustępując jedynie Arsenalowi ze stratą sześciu punktów. The Blues ograli już Tottenham i Liverpool, ale ulegli Manchesterowi United czy Bayernowi Monachium w Lidze Mistrzów. Dużym problemem ekipy ze Stamford Bridge są czerwone kartki, mają ich już sześć w bieżących rozgrywkach - najwyższy wynik ze wszystkim drużyn w Premier League. Warto również pamiętać, że podopieczni Enzo Mareski dzierżą tytuł klubowych mistrzów świata.
Na kogo trzeba uważać?
Na spotkanie z Barceloną na pewno nie będzie gotowa największa gwiazda - Cole Palmer, który wciąż przechodzi rekonwalescencję, tym razem po złamaniu palca u nogi. Największym zagrożeniem dla Barçy będzie linia pomocy Chelsea, która jest w świetnej formie. Moises Caicedo i Enzo Fernández są pewniakami do wyjściowego składu w tak ważnym spotkaniu, a pod nieobecność Palmera to na Argentyńczyka spada odpowiedzialność za kreację gry drużyny z Londynu.
Kadra Chelsea jest bardzo szeroka, Maresca może więc próbować zaskoczyć przyjezdnych roszadami. Niestety Hansi Flick nie będzie miał podobnego komfortu. Chelsea w przeciwieństwie do Barcelony brakuje wielkiego goleadora. Ciężar zdobywania bramek rozkłada się na kilku zawodników. W ofensywie największe zagrożenie będą stanowić João Pedro, sprowadzony przed sezonem z Brighton, oraz Pedro Neto, dla którego jest to drugi sezon w barwach Chelsea. Celem wzmocnienia kontroli w drugiej linii może pojawić się kapitan Reece James, obok którego rolę drugiej szóstki prawdopodobnie będzie pełnił Moises Caicedo. Przed nimi zagrałby Enzo Fernández - to najlepsze zestawienie linii pomocy, które w teorii może wystawić Maresca. Chelsea ma też czym straszyć z ławki: możemy spodziewać się wejścia Estevao i Alejandro Garnacho, którzy odpoczywali w ostatnim meczu ligowym i będą w pełni sił.
Trener
Po długich poszukiwaniach i wielu zmianach na ławce trenerskiej wydaje się, że Chelsea znalazła w końcu odpowiedniego szkoleniowca. Enzo Maresca pełni rolę trenera od 512 dni, notując średnio 2,05 punktu na mecz. Włoch zdobywał doświadczenie pracując w Manchesterze City pod okiem samego Pepa Guardioli, by później z sukcesem objąć Leicester City, z którym pewnie awansował do Premier League zdobywając 97 punktów na przestrzeni sezonu, co pozwoliło na zajęcie pierwszej lokaty w tabeli. Po utracie Mareski Lisy nie potrafiły się pozbierać i ponownie spadły z ligi co udowadnia, jak ważną postacią w drużynie był 45-latek. Dorobek pucharowy szkoleniowca na ten moment nie prezentuje się nadto okazale - klubowe mistrzostwo świata i Liga Konferencji, ale nie można zapominać, że Włoch rozgrywa dopiero swój drugi sezon w Chelsea, a jako pierwszy szkoleniowiec prowadził wcześniej tylko Parmę w Serie B.
Jak do tej pory radziła sobie z nimi Barcelona?
Bilans w Lidze Mistrzów pomiędzy tymi dwiema utytułowanymi drużynami pokazuje, jak wyrównana jest to rywalizacja: cztery zwycięstwa Chelsea, sześć remisów i cztery wygrane Barcelony. Bilans bramkowy przechyle się delikatnie na stronę Katalończyków - 22:19.
1/2 Ligi Mistrzów 2008/09. To z kolei moment chwały Barçy i pamiętne Iniestazo. Na Camp Nou padł bezbramkowy remis, a w rewanżu pełnym emocji po wielu kontrowersyjnych decyzjach sędziego i historycznym golu Iniesty w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Barcelona wyszarpała remis 1:1 i awansowała do wielkiego finału dzięki bramce na wyjeździe, gdzie pokonała Manchester United i zgarnęła swój trzeci tytuł.
1/2 Ligi Mistrzów 2011/12. Jedno z najbardziej bolesnych wspomnień dla sympatyków Barçy. Maszyna Guardioli przegrała na Stamford Bridge 0:1, a w meczu rewanżowym zremisowała 2:2, po nietrafionym karnym Messiego i golu w doliczonym czasie Fernando Torresa.
1/16 Ligi Mistrzów 2017/18. 4:1 w dwumeczu, po wyjazdowym remisie 1:1 i zwycięstwie 3:0 na Camp Nou.
Postacie łączące oba kluby
Gwiazd, które reprezentowały barwy obu drużyn mamy całe zatrzęsienie. Jako pierwszy na myśl nasuwa się Cesc Fàbregas. Wychowanek Barçy grał na Camp Nou w latach 2011-2014, a później trafił do Chelsea za 33 miliony euro i spędził tam kolejne pięć lat. Podobną drogę przeszedł Pedro Rodríguez, który wygrał z Barceloną trzy Ligi Mistrzów i trafił na Stamford Bridge rok po pomocniku. W Anglii do swojej bogatej gabloty dołożył mistrzostwo, FA Cup i Ligę Europy. Oba kluby łączy też postać Samuela Eto'o z tą różnicą, że Kameruńczyk po drodze grał jeszcze w Interze Medional i w Anży Machaczkale.
Warto też wyróżnić Juliano Bellettiego, zdobywcę pamiętnego gola dającego Barçy triumf w finale Ligi Mistrzów w 2006 roku (grał w Chelsea w latach 2007-10). Obecny dyrektor sportowy Barcelony Deco również przywdziewał niebieski trykot przez dwa sezony, po odejściu z Blaugrany w 2008 roku. Pomimo krótkiego pobytu w pamięci kibicom Barçy wbił się też Aubameyang, który zagrał w Barçy pół sezonu i trafił do Londynu. W obecnych kadrach obu drużyn jest trzech zawodników, którzy mają przeszłość w obu klubach: Andreas Christensen, Marc Cucurella i Marc Guiu.
Komentarze (17)