Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego pojedynku z Atlético na Spotify Camp Nou zdaniem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: wróciły wspomnienia zeszłego sezonu
Hansi Flick zaryzykował i wystawił dziś z jednej strony rekonwalescentów Raphinhę oraz Pedriego od pierwszej minuty, z drugiej zaś obok Cubarsíego na stoperze Gerarda Martína. Obie decyzje okazały się słuszne. Powrót podstawowych i kluczowych zawodników był bez wątpienia decydujący. Raphinha zdobył bramkę po asyście Pedriego, a obaj mogli jeszcze dołożyć gola i kończące podanie. Z kolei Gerard Martín zagrał bardzo poprawny mecz, prezentując się lepiej od swojego partnera ze środka obrony. W efekcie oglądaliśmy dzisiaj zespół, który przypominał Barceloną z zeszłego sezonu. Wszyscy pracowali, walczyli, a w końcówce już po wielu zmianach utrudniali grę gościom, jakby toczyli bitwę o finał Ligi Mistrzów. Nie był dzisiaj nawet potrzebny błysk geniuszu Lamine Yamala czy skuteczność Lewandowskiego – wygrała drużyna, zjednoczona i waleczna, z bardzo pewnym bramkarzem i przydatnymi rezerwowymi. I to po prostu musi cieszyć.
Najgorsze: Robert Lewandowski i jego rzut karny
Barcelona mogła i powinna już w pierwszej połowie wyjść na prowadzenie. Faulowany w polu karnym był Dani Olmo, a do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Robert Lewandowski. Polak uderzył jednak fatalnie, wysoko nad poprzeczką. Później reprezentant Polski nie potrafił zatrzeć złego wrażenia aż do ostatniej minuty swojego występu, w której wziął udział w akcji bramkowej. Całościowo trudno jednak dobrze ocenić występ Roberta – za dużo było niecelnych podań, pasywności, zbyt wolnych wyjść na pozycje i za mało konkretów. Oprócz karnego zmarnował też świetną okazję na zdobycie gola głową, przy czym w tej sytuacji świetnie spisał się też Oblak. Poziomem do Polaka momentami równał Cubarsí, który sprezentował jedną świetną okazję gościom i złamał też linię spalonego w innej dobrej akcji Atlético.
Nie wiemy też w jakim stanie mecz zakończyli Olmo i Pedri. Obaj opuścili boisko przedwcześnie, chwilę przed zmianą leżąc na murawie. Miejmy nadzieję, że Hansi Flick po prostu nie chciał ryzykować zdrowiem obu piłkarzy.
Komentarze (29)