Barcelona napotkała niespodziewane problemy związane z przybyciem do Sewilli. Cała podróż się opóźnia na skutek zamknięcia lotniska w stolicy Andaluzji.
Barça miała już dawno wylecieć na mecz z Betisem, ale utknęła w samolocie. Powodem są złe warunki pogodowe w Sewilli, które doprowadziły do zamknięcia lotniska ze względu na gęstą mgłę. Trzeba było w tej sytuacji zmienić plany podróży.
Początkowo rozważano opcję przylotu do Málagi, ale szybszy okazał się wariant dotarcia drogą powietrzną do Jerez. To miasto jest oddalone o nieco ponad godzinę jazdy od Sewilli, więc resztę trasy Barça będzie musiała pokonać autokarem. Chyba że warunki pogodowe się poprawią i możliwe będzie skierowanie się na docelowe lotnisko.
Barcelona nie dotrze przed 14:00 do Sewilli. Będzie więc miała dużo mniej czasu na przygotowanie się do spotkania. O ile nie dojdzie do kolejnych przeciwności. Ekspedycja miała już wystartować z katalońskiego lotniska.
AKTUALIZACJA
12:19 Lotnisko w Sewilli zostało ponownie otwarte i lądują na nim samoloty, ale z opóźnieniem. Wygląda na to, że Barça skieruje się jednak właśnie tam.
12:53 Barcelona właśnie wylądowała w Sewilli z godzinnym opóźnieniem po tym, jak mgła nieco się rozrzedziła. O 14:00 piłkarze mają zjeść posiłek i nie będzie zbyt dużo czasu na odpoczynek.
Komentarze (9)