Santiago Cañizares urodził się w Madrycie, przez kilka występował również w barwach stołecznego klubu. Największą karierę zrobił jednak w Valencii, a obecnie jest częstym gościem hiszpańskich mediów. 56-latek słynie z tego, że nie gryzie się w język i nie boi się wygłaszać kontrowersyjnych opinii.
Cañizares potrafił już nazwać Ter Stegena "typowym Niemcem", a ostatnio na antenie Radia Marca mocno skrytykował FC Barcelonę w kwestii Sprawy Negreiry. "Wychodzi na to, że zarówno Valverde jak i Luis Enrique, którzy są uczciwymi osobami, twierdzą że nie wiedzieli o tych raportach, nie mieli świadomości ich istnienia i nikt im ich nie pokazał. To stawia Barçę w trudnej sytuacji, można powiedzieć, że alibi Barcelony jest kłamstwem. Tytuły Barçy z tamtego okresu są podejrzane, to oczywiste, że jeżeli płaci się wiceprezesowi komitetu sędziowskiego, to płaci się za coś związanego z sędziowaniem. Może być też tak, że Negreira okłamał Barcelonę. Nie spodziewam się kary dla klubu z punktu widzenia prawa karnego, ale uważam, że Barça na nią zasługuje z punktu widzenia etyki i moralności" - grzmiał bramkarz.
Faktycznie według zgodnie z upublicznionymi przez media informacjami, zarówno Ernesto Valverde jak i Luis Enrique zaprzeczyli, że korzystali z raportów na temat pracy sędziów. Z kolei Joan Laporta twierdził, że płatności poniżej miliona euro nie dochodziły do zarządu, dlatego przez długi czas nie miał o nich pojęcia, a później traktował je jako "odziedziczone" po poprzednim zarządzie.
Komentarze (28)