Mecz między Realem Betis a Atlético Madryt zakończył się zwycięstwem gości 1:0, choć oba zespoły miały momenty, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Spotkanie obfitowało w kontrowersje sędziowskie, anulowane gole i serię niewykorzystanych okazji, szczególnie po stronie gospodarzy. Tym samym Los Colchoneros podejdą do starcia Pucharowego z Barceloną w nie najlepszych nastrojach.
Pierwsza połowa należała do Betisu, który odważnie wszedł w spotkanie i nie ograniczał się wyłącznie do defensywy. Goście kilkukrotnie zagrozili bramce Jana Oblaka, a w 28. minucie objęli prowadzenie po świetnym uderzeniu Antony’ego, który bez wahania wykorzystał przestrzeń przed polem karnym. Atlético próbowało odpowiedzieć, jednak brakowało precyzji, a dodatkowo gol Ademoli Lookmana został anulowany po decyzji o spalonym, co wywołało sporo frustracji wśród piłkarzy Diego Simeone.
Po przerwie Atlético wyraźnie podkręciło tempo. Gospodarze przejęli kontrolę nad piłką, seryjnie egzekwowali rzuty rożne i stworzyli kilka bardzo dobrych okazji, z których najlepsze zmarnował Alexander Sørloth – dwukrotnie zatrzymany przez znakomicie dysponowanego Álvara Vallesa.
W 74. minuciedo siatki trafił Antoine Griezmann, lecz jego gol został anulowany z powodu pozycji spalonej - zdaniem Archivo VAR błędnie. System półautomatycznego spalonego posłużył się złą klatką.
Końcówka spotkania była otwarta i nerwowa. Atlético szukało gola na wagę remisu, a Betis próbował kontrować. W doliczonym czasie gry Rodrigo Riquelme stanął oko w oko z bramkarzem, lecz nie zdołał pokonać Vallesa. Mimo przewagi w posiadaniu piłki i liczbie sytuacji bramkowych po stronie Atlético, mecz zakończył się zwycięstwem Betisu.
Komentarze (24)