Joan Laporta: Nie dziwi mnie, że Bartomeu wspiera Fonta, oni są tacy sami

Dariusz Maruszczak

12 marca 2026, 13:30

Sport

8 komentarzy

Fot. Getty Images

Joan Laporta udzielił wywiadu dziennikowi Sport, w którym ponownie odniósł się do ataków ze strony Xaviego, Victora Fonta czy Josepa Marii Bartomeu. Ostatni prezydent tym razem stwierdził, że LaLiga nie udzielała zgody na powrót Messiego, choć w 2023 roku uważał inaczej. Laporta pokusił się też o podsumowanie swojej kadencji.

Sport: Zmęczony?

Laporta: Nie, mam siły, których wymaga kampania, dobrze to przechodzę, tłumacząc socios projekt. Jestem silny.

Był pan w kontakcie z wieloma socios, czy ma pan pewność, że wygra wybory w najbliższą niedzielę?

Pracujemy, żeby je wygrać. Zrobiliśmy wszystko w ciągu tych niemal pięciu lat, żeby poprosić o odnowienie zaufania. Mieliśmy stadion przestarzały i bardzo zniszczony, drużynę, która nie wygrywała, klub zrujnowany i dzięki zaufaniu socios oraz stabilności, którą nam dali, teraz mamy nowy stadion, znakomity zespół i uzdrowiony klub. Zbudowaliśmy przyszłość i chcemy iść dalej, by dawać radość barcelonismo.

Czy spodziewał się pan tak zabłoconej kampanii, z pozwem włącznie?

Dlatego mówię, że oddanie Barçy w ręce Víctora Fonta to lekkomyślność. To technokrata, który chowa się za komputerem. Doprowadziłby nas do ruiny, bo nie ma ani projektu sportowego, ani ekonomicznego. Społeczny jest kopią tego, co robiliśmy przez te pięć lat. Uprawia demagogię kłamstwa i przez te lata rzucał nam kłody pod nogi. Widzę, że są zdesperowani, bo mają tylko jeden sposób: obrażać, brudzić. Skarga, o której pan mówi, pełna kłamstw, jest osią jego prezentacji. A teraz pojawili się jeszcze Xavi i Mateu.

Co pan sądzi o wejściu Xaviego do kampanii?

Boli mnie, że dał się wykorzystać Víctorowi Fontowi, ale utwierdza mnie to w decyzji, którą podjąłem, bo z praktycznie tymi samymi zawodnikami Xavi przegrywał, a Flick wygrywa. Decyzja była dobra dla Barçy. Xavi jest rozgoryczony.

Xavi mówił w tym wywiadzie, że Alejandro Echevarría rządził w klubie bardziej niż pan.

Boli mnie, że wykorzystują osobę mojego największego zaufania, żeby mnie atakować. Jest bardzo przydatny w sprawach z LaLigą i Federacją. Jest kluczowym elementem równowagi i harmonii w szatni. Ma bardzo dobrą relację z Deco i jest odważny, inteligentny. To wspaniała osoba. To był bolesny cios pod względem emocjonalnym i osobistym, ale na poziomie decyzji, które muszę podejmować w Barçy, czuję się wzmocniony. Powtarzam: całe szczęście, że rozstaliśmy się z Xavim.

Xavi mówił też o Messim. Dużo się o nim mówiło. Kto mówi prawdę: Tebas, Laporta, Xavi, Mateu?

Uważam, że nikomu nie brakuje prawdy, zwłaszcza Tebasowi. To prawda, że Barça nie miała zgody LaLigi. To prawda, że Messi chciał wrócić i brakowało zgody na kontrakt, który przedstawiliśmy Jorge Messiemu. To również prawda, że mieliśmy plan, by przekonać LaLigę do zaakceptowania rejestracji Leo, ale najpierw obie strony musiały się porozumieć. Powiedziawszy to, nie ma sprawy, bo Jorge przyszedł do mojego domu i powiedział mi, że nie przyjdzie, bo woleli Miami, gdzie będą mieli więcej spokoju i mniejszą presję. To było rozczarowanie, bo myśleliśmy, że obecność Leo przez rok lub dwa odbuduje sytuację, da nam nadzieję. Przyjęliśmy to na sportowo. Tak właśnie było. To część niedawnej przeszłości Barçy, ale dziś barceloniści ekscytują się Lamine, Pedrim, Cubarsím… oraz Flickiem na ławce i Deco w gabinetach.

Pański projekt sportowy opiera się na Deco i Flicku. Co dają Barçy?

Deco daje nam wszystko: znajomość rynku, klubu, futbolu. Ma taki sam dyskurs jak trener, a z Flickiem mają punkty widzenia, które wzbogacają projekt sportowy. Daje nam uczciwość, odwagę, decyzyjność. Są w dobrej synchronizacji, to dwie osoby z doświadczeniem w świecie futbolu na wysokim poziomie. Działają bardzo skoordynowanie, mają pozytywne dyskusje. Jestem zachwycony. To dwa fundamentalne elementy w pierwszym zespole Barçy. Mamy już drużynę odnowioną przez Deco w harmonii z Flickiem. Ma ona teraźniejszość i przyszłość. A potem jest La Masia, która stale szkoli i dostarcza zawodników do pierwszego zespołu.

Jeśli wygra pan wybory, chciałby pan, żeby Flick był trenerem przez całą kadencję?

Tak, bo wierzę w stabilność. Jest fundamentalna w wielkich klubach. Mam doświadczenie z pierwszej kadencji, kiedy przeżywaliśmy najlepszy okres w historii Barçy, najpierw z Rijkaardem, a potem z Pepem Guardiolą. Nasi rywale mieli sześciu czy siedmiu trenerów. Również na stanowisku prezydenta, odnowiliśmy mandat, a ja zdążyłem poznać pięciu prezesów Realu Madryt. To wartość stabilności, którą dali nam socios Barçy przez te pięć lat, wiedząc, że ratowaliśmy klub z bardzo trudnej sytuacji, z ruiny. W kolejnych pięciu latach dynamika musi być wzrostowa.

Ferran Olivé mówił mi, że latem na pewno będą już w zasadzie 1-1. Czy będą mogli dać Deco i Flickowi to, o co poproszą?

Jeśli Ferran tak mówi, to na pewno tak będzie, ale przecież wszystko, o co prosili trenerzy przez te pięć lat, im dawaliśmy, a nie byliśmy w zasadzie 1:1. Musieliśmy szukać formuł i pracować więcej, by zwiększać przychody i móc rejestrować zawodników. To prawda, że brak 1:1 utrzymuje cię w pewnym napięciu, ale tak jest we wszystkich klubach LaLigi. Zawsze budowaliśmy konkurencyjne kadry. Uważam, że daliśmy odpowiedź wszystkim trenerom: Koemanowi, z którym się ponownie spotkałem, Xaviemu, co do którego mam nadzieję, że czas pokaże mu, iż popełnił błąd, ingerując w trakcie procesu wyborczego i krytykując ludzi z mojego otoczenia, by mnie zranić i zaszkodzić mi w wyborach.

Co pan myśli, gdy słyszy, że Barça jest dziś w gorszej sytuacji ekonomicznej niż wtedy, gdy przyszliście?

Powtarzam. Nie możemy oddać klubu w ręce technokraty, który doprowadziłby nas do ruiny. Już to przeżyliśmy, idą z katastroficznymi hasłami, negując dowody. A obiektywne dane mówią same za siebie. Osiągniemy przychody przekraczające miliard. I nie mówię tego ja, mówi to Deloitte. Mamy ratingi podobne do firm z IBEX. Wartość kadry według Transfermarkt to 1,2 miliarda euro. Mamy najbardziej wartościowy zespół i to nie stało się poprzez spontaniczne pojawienie się generacji. To zostało wypracowane. Do tego odnowiony: przedłużenia z młodymi, z Raphinhą, z De Jongiem. Obniżyliśmy budżet płacowy, która wynosił 98% przychodów klubu, gdy przyszliśmy, a dziś to 54%. Pan Víctor Font neguje fakty. Wartość klubu to 5,7 miliarda według Forbes, gdy przyszliśmy — 4,3.

Proszę mówić dalej.

Nie ma żadnej propozycji. Jego jedyna propozycja sportowa to zastąpienie Deco triumwiratem osób, które szanuję, bo je znam, ale nie dorastają Deco do pięt. To zagrożenie dla projektu sportowego Barçy, który ekscytuje wszystkich culés. Potem przechodzi do sekcji kobiecej i to katastrofa. Barça Femení jest chwalona na całym świecie. Jest najlepsza na świecie. W pięć lat wygraliśmy trzy Ligi Mistrzyń, wygraliśmy wszystko poza jednym Pucharem z powodów administracyjnych. W ostatnich edycjach Złotej Piłki trzy trafiły do Aitany, a dwie do Alexii. Jego projekt sportowy polega na tym, że wyjaśni go, gdy wygra. Ma tylko mantry, by brudzić projekt, bo na pewno stał za tym socio, o którym mówiliśmy, który wyrobił sobie legitymację, by następnego złożyć skargę. A potem przechodzi do sekcji i mówi, że będzie trener, dyrektor sportowy dla każdej sekcji i dyrektor generalny. To właśnie robimy my. Mówi, że liczy na tych samych ludzi. Po to pracowałeś 12 lat? Od pięciu lat powtarza, że zamienimy Barçę w spółkę akcyjną.

Były prezydent Bartomeu powiedział, że ma dość mówienia o spuściźnie i prosi socios, by zagłosowali na Víctora Fonta.

Nie dziwi mnie to. Muszą chcieć przykryć fatalne dziedzictwo, które pan Bartomeu zostawił w klubie. Teraz wszystko się składa. Bartomeu to przeszłość, my jesteśmy przyszłością. Zrobiliśmy nowe Spotify Camp Nou, wzmocniliśmy La Masię, mamy kadrę z teraźniejszością i przyszłością. Przyszłość to kontrakt z Nike, ze Spotify, linie biznesowe, które uruchomiliśmy i które przyniosą efekty, przychody, jakie wygeneruje stadion, o którym on mówił, że nie da się go zbudować w sytuacji ruiny. To, że prezydent Bartomeu wspiera Víctora Fonta, mnie nie dziwi, ponieważ są tacy sami.

Widać, że jest pan dumny ze stadionu.

To jedna z rzeczy, z których jestem najbardziej dumny. Nie mogę się doczekać niedzielnego meczu, by zobaczyć dwie pierwsze trybuny w pełni operacyjne. Będziemy się tym cieszyć, bo moja koncepcja stadionu to to, co widzieliśmy w rewanżu Pucharu z Atlético. Jestem pewien, że z trybuną północną przeszlibyśmy tę rundę. Na Spotify Camp Nou mamy 12 zwycięstw w 12 meczach. W końcu będziemy mieli 62 500 widzów i pomoże nam to do końca sezonu.

Krytykowano wybór Limak, kontrakty z Kongiem, New Era Visionary…

Rozumiem krytykę, ale się z nią nie zgadzam. Był publiczny, przejrzysty przetarg i spełniono wszystkie wymagane warunki. Natomiast inni oferenci odmawiali przestrzegania specyfikacji. Nie podpisywali umowy na realizację robót, która zawierała serię kar, a Limak tak. Jeśli mam powiedzieć prawdę, bardzo się ucieszyłem, bo nie byliśmy uzależnieni od grupy hiszpańskich firm budowlanych. Dlaczego? To oczywiste. Dla tego, kto to rozumie, nie trzeba mówić wiele.

Proszę powiedzieć trzy rzeczy, z których jest pan najbardziej dumny w tej kadencji.

Z zainicjowania Spotify Camp Nou, zbudowania znakomitej drużyny z Flickiem na ławce, Deco w gabinetach i tą generacją zawodników, która nas ekscytuje, a trzecia to odbudowa ekonomiczna, bo to było najtrudniejsze. Na poziomie emocjonalnym są decyzje, które bolą, ale podejmujesz je dla dobra Barçy. To była najtrudniejsza i udało się. Teraz trzeba to skonsolidować, bo zbudowaliśmy przyszłość i to, co zamierzamy zrobić, to rosnąć. To odpłaci się socios i socias klubu.

Proszę wyjaśnić.

Zrobiliśmy to wszystko, nie zmuszając socios do sięgania do kieszeni i pozostając klubem należącym do nich. Będziemy mieli 5 000 abonentów z listy oczekujących i nie podniesiemy cen karnetów bardziej niż o wskaźnik inflacji. To będzie najtańszy karnet spośród wszystkich klubów w Europie, bo obejmuje wszystkie mecze ligowe i Ligi Mistrzów. Wszyscy abonenci będą mieli podobne miejsca jak wcześniej, dwa metry wyżej, dwa metry niżej. 80% stanowić będą socios-karnetowicze, będzie około 15 000 lub 20 000 biletów w sprzedaży z rabatami dla socios. Będziemy promować reformę Statutu. Uznaliśmy, że potrzebna była przerwa, bo byliśmy skupieni na ratowaniu klubu. Zabezpieczymy własność klubu, którą można by zmienić tylko w referendum i większością trzech czwartych, coś bardzo trudnego. Sprawimy, że zgromadzenia socios będą mieszane. Będziemy organizować spotkania sektorowe, jak te dotyczące Spotify Camp Nou, które bardzo się sprawdziły i można je przenieść na inne obszary. Będą zgromadzenia hybrydowe i przywrócimy FCB Desplaçament, które zawieszono z powodów ekonomicznych. I Grada d’Animació. Jest dialog, łączy nas barcelonismo i wierzymy, że musi tam być część grup, które wiedzą, jak to robić, wraz z osobami z listy oczekujących, które również mogą dołączyć do trybuny.

Czy żałuje pan czegoś albo uważa, że coś można było zrobić lepiej?

Wszystko zawsze można zrobić lepiej. Ale że zrobiliśmy to bardzo dobrze, to też. I że wynik był bardzo dobry, tak. Wszystko robiliśmy z intencją uratowania Barçy z ekstremalnej sytuacji. Klub był operowany, gdy przyszliśmy. Trudno było się z tego uwolnić i nam się udało. Wszystko można poprawić, ale zrobiliśmy to dobrze, bo podjęliśmy odważne i trudne decyzje, a rezultat był dobry dla klubu. Realizację zapewnili nasi menedżerowie dzięki talentowi, wyobraźni, wysiłkowi, śmiałości i odwadze w służbie Barçy. Jestem bardzo wdzięczny socios za stabilność oraz naszym menedżerom i pracownikom, którzy włożyli dodatkowy wysiłek, by uratować klub.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze