Tuż po wygranym przez Barcelonę meczu z Newcastle (7:2) Raphinha stanął przed mikrofonem telewizji Movistar i wypowiedział się na gorąco o spotkaniu. Przyznał po raz kolejny, że zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro drużyny.
Raphinha:
- Czy to pierwsza wielka noc na nowym Camp Nou? Być może, być może tak, ale... cóż, były też wielkie mecze, ale z trybuną dopingującą jest to pierwszy raz. Tak, jak mówię... Z taką publicznością wspierającą cię przez 90 minut, ciężko jest nie wygrać u siebie.
- Wiedzieliśmy, że to będzie dość ciężki mecz. To bardzo fizyczna drużyna [Newcastle], a jeśli dobrze wyglądają pod tym względem, to mogą ci utrudnić mecz. Ale byliśmy spokojni. Wiedzieliśmy, że musimy bardziej kontrolować mecz. W pierwszej połowie straciliśmy dużo piłek, których nie powinniśmy stracić. W drugiej połowie kontrolowaliśmy bardziej mecz. Czwarty gol, szybko strzelony, też nam w tym pomógł.
- Cóż, jestem bardzo zadowolony z nagrody MVP, ale bez moich kolegów nie byłoby to możliwe. Zawsze staram się robić to, co najlepsze dla drużyny i cóż. To, że mogłem pomóc w taki sposób... Jestem bardzo zadowolony.
- Nagroda MVP? Zabiorę ją do domu i dam Gaelowi, mojemu synowi [uśmiech].
Komentarze (5)