Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty pojedynku Barcelony z Getafe okiem redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: widok wysoko ustawionej linii obrony Getafe w końcówce meczu, który mówi wszystko
Jest 16:15, mundial za pasem, a ty mając w perspektywie Mistrzostwa Świata i spory margines błędu w lidze wychodzisz na kartoflisko pod Madrytem rywalizować z ekipą, która kopanie piłki w ramach meczu piłki nożnej traktuje opcjonalnie. W takich okolicznościach łatwo o odstawienie nogi czy po prostu niedokładności, które w efekcie prowadzą do zmarnowanych okazji, strat i innych błędów. Dzisiaj podopieczni Hansiego Flicka chyba ani przez chwilę nie myśleli o meczu w ten właśnie sposób, ale wyszli z pełną świadomością z kim i o co walczą, właściwie przygotowani do swojej pracy przez niemieckiego szkoleniowca. W zasadzie wszystkie decyzje okazały się słuszne – Lewandowski wykonał świetną pracę i zaliczył asystę – Fermín walczył za dwóch oraz wykorzystał okazję do zdobycia bramki, a Marcus Rashford dał pouczającą lekcje tego, z czym wiąże się gra wysoką linią obrony. Fenomenalny w defensywie był Cubarsí, w środku pola królował Pedri, bardzo czujny i pewny na przedpolu był Joan García, a Cancelo świetnie wypełniał przestrzeń pozostawioną przez Fermína. Szkoda zmarnowanych okazji Roony’ego czy Olmo, jednak pracę całego zespołu ostatecznie należy ocenić bardzo wysoko. Na tym boisku, przeciwko temu trenerowi i w tych okolicznościach – nie dało się tego meczu rozegrać lepiej. Wielkie brawa dla drużyny!
Najgorsze: perfekcyjnie przygotowane kartoflisko zwiększające ryzyko doznania urazu
Nie będzie tutaj pisania o tym, że murawa była lepsza dla zespołu grającego defensywnie, czy też krytyki José Bordalása za tak haniebne rozumienie futbolu. Mimo to cały ten akapit poświęcony będzie kartoflisku zlokalizowanemu na przedmieściach Madrytu. W profesjonalnym futbolu obowiązują pewne standardy i nie są one stworzone po to, by utrudnić rywalizowanie słabszym zespołom, ale przede wszystkim w celu ochrony zdrowia zawodników. Świadome ich ignorowanie prowadzi do widowisk takich, jak to dzisiejsze, w którym liczba niepewnych i nienaturalnych poślizgów, potknięć czy interwencji spowodowanych stanem murawy po prostu budziła niesmak. Przed częścią z piłkarzy Mistrzostwa Świata, mamy ostatnią fazę sezonu, w której niektórzy zawodnicy już dawno przekroczyli barierę 3000 minut we wszystkich rozgrywkach. Ryzyko urazu jest naturalnie wyższe, a LaLiga z jakiegoś powodu postanowiła tolerować to, co funduje swoim rywalom Getafe. To jest realny i trudny do zaakceptowania problem, z którym przecież można łatwo zrobić porządek. Trzeba tylko chcieć.
Komentarze (5)