Najważniejszego meczu dla Barcelony nie rozgrywają dziś mężczyźni. O 18:00 rozpoczyna się bowiem decydujące starcie o triumf w Lidze Mistrzyń, w którym Barça Femení w pojedynku starych znajomych spróbuje odzyskać trofeum utracone przed rokiem.
Dla Barcelony to będzie szósty z rzędu finał, co jest rekordem rozgrywek i potwierdza elitarną pozycję katalońskich piłkarek w europejskim futbolu. Rok temu faworyzowane podopieczne Pere Romeu nieoczekiwanie przegrały jednak decydującą konfrontację z Arsenalem 0:1. Teraz spróbują odzyskać prymat w Lidze Mistrzyń. Na ich drodze staje Olympique Lyon - drużyna, która najczęściej sięgała po sukces w tych rozgrywkach (8 razy), a w półfinale obecnej edycji wyeliminowała wspomniany Arsenal.
Starcie dominatorów
Barcelona mierzyła się z Lyonem w trzech finałach. W 2019 i 2022 roku lepszy był Olympique, wygrywając kolejno 4:1 i 3:1. Był to jeszcze okres dominacji tego klubu w europejskim futbolu. Lyon wygrał 6 z 7 edycji w latach 2016-2022, ale przerwała go właśnie Barca. Najpierw w 2021 roku, po pięciu kolejnych triumfach Olympique, a potem w 2023 roku, gdy zaczęła się era Blaugrany. Jej kulminacją było ogranie Francuzek w finale sprzed dwóch lat. Teraz przyszedł czas na kolejną odsłonę tej rywalizacji.
Pojedynek mistrza z uczniem
Wspólnych wątków jest jeszcze więcej, począwszy od trenerów obu ekip. Lyon prowadzi bowiem Jonatan Giraldez, który w latach 2021-2024 poprowadził Barçę Femení do dwóch triumfów w Lidze Mistrzyń. Potem wyjechał do Stanów Zjednoczonych, a w tym sezonie wrócił do Europy, przywracając Olympique na szczyt. Z kolei w Barcelonie dalej pracuje jego asystent z katalońskiego okresu kariery Pere Romeru, który jednak nie potrafił obronić tytułu wywalczonego przez Giraldeza. Obaj panowie znają się doskonale i zobaczymy, czy uczeń przechytrzy mistrza.
Konfrontacja... partnerek
Nietypowa jest także druga para, jaką odnajdziejmy w obu klubach, i to w ujęciu dosłownym. Piłkarka Lyonu Ingrid Engen jest bowiem życiową partnerką zawodniczki Barcelony Mapi León. Przyznawały one, że starają się nie rozmawiać w domu na temat finału. Zobaczymy, jaka będzie ich rywalizacja na boisku.
Powrót do domu
Mecz odbędzie się na stadionie Ullevaal w Oslo. Skrzydłowa Barcelony Caroline Graham Hansen przyznała, że wychowała się w dzielnicy, na której zbudowany jest obiekt mogący pomieścić 28 tysięcy widzów. Wszystkie bilety zostały już wyprzedane, a za Barçą ma pojechać 4 tysiące kibiców. Co ciekawe, siedzenia mają kolory przypominające barwy Blaugrany… Oprócz Hansen i Engen przedstawicielką Norwegii na boisku będzie Ada Hegerberg z Lyonu - zdobywczyni pierwszej Złotej Piłki.
Pajor po koronę królowej strzelczyń LM
Jeżeli chodzi o duże postaci tego meczu, musimy wyróżnić Ewę Pajor. Polka ma na koncie 9 goli w Lidze Mistrzyń, tyle samo co Alessia Russo z Arsenalu. Nikt nie zdobył więcej bramek. Szanse na dogonienie Pajor ma… Alexia Putellas, która zanotowała 8 trafień. Kapitanka Barcelony powinna prowadzić zespół w finale, zwłaszcza że Aitana Bonmatí dopiero wraca do gry po kontuzji i niewykluczone, że rozpocznie pojedynek na ławce. Wracając do Pajor, z pewnością najważniejsze będzie dla niej trofeum zespołu, bo do tej pory Polka przegrała wszystkie pięć finałów Ligi Mistrzyń, w jakich brała udział.
Niepokonane
Barcelona w tym sezonie Ligi Mistrzyń nie przegrała jeszcze meczu, notując bilans 8 zwycięstw i 2 remisów. Po drodze Katalonki rozbiły w ćwierćfinale Real Madryt 12:2 w dwóch spotkaniach, a potem zwyciężyły z Bayernem 5:3. Dobór finalistów nie jest przypadkowy, bo Lyon zdobył w fazie ligowej tyle samo punktów co Barça (16). Później na etapie pucharowym przegrywał na wyjazdach z Wolfsburgiem i Arsenalem, ale u siebie zdołał odrabiać straty. Czy Barcelona utrzyma status niepokonanej i odzyska prymat w Europie? Przekonamy się dziś wieczorem.
Spotkanie będzie można obejrzeć na platformie Disney+.
Komentarze (3)