99% trenerów może tylko pomarzyć o tym, żeby pierwszym prowadzonym przez nich klubem była drużyna pokroju Realu Madryt. Problem w tym, że Álvaro Arbeloa w przeciwieństwie do Xabiego Alonso po zwolenieniu z Los Blancos nie będzie miał łatwo wrócić na szczyt.
Po bardzo rozczarowującym sezonie Realu krytyka skupiła się na największych gwiazdach madryckiej drużyny. Ponieważ Xabi Alonso pozostawał w konflikcie z dużą częścią zawodników i zarzucał im brak profesjonalimu jego nazwisko zostało w dużej mierze zrehabilitowane i został uznany za "ofiarę" szatni. Z tego powodu mógł przebierać w ofertach i ostatecznie zdecydował się poprowadzić Chelsea.
Na podobne traktowanie nie może liczyć Álvaro Arbeloa. W przeciwieństwie do Xabiego nie ma za sobą historii sukcesów, a przez niesamowity upór w braniu na siebie winy za słabą grę piłkarzy został w oczach kibiców memem. 43-latek nie wyobraża sobie pracy dla innego hiszpańskiego klubu i jak informuje szanowany niemiecki dziennik Bild jego agenci mieli zaoferować usługi Hiszpana Bayerowi Leverkusen.
Niestety dla Arbeloi Bayer nie był zainteresowany i uprzejmie podziękował za tę propozycję. Jeszcze kiedy Arbeloa pracował w kategoriach młodzieżowych Realu był obserwowany przez przedstawicieli Die Werkself, ale porażka na ławce trenerskiej pierwszej drużyny zniechęciła władze niemieckiego klubu. Na ten moment 43-latek pozostaje bez zatrudnienia.
Komentarze (39)