Sprowadzenie Joana Garcíi zamknęło debatę w kwestii bramkarza na lata. Nie wszystkich jednak cieszy fakt, że młody Hiszpan prędko nie odda miejsca w bramce. Ci jeszcze młodsi muszą szukać innych ścieżek rozwoju swoich karier, by nie zostać w miejscu. Przykładem jest Aron Yaakobishvili, który kończy wypożyczenie do FC Andorry.
Jak informuje Sport, węgierski bramkarz nie wróci do Barcelony. Jeden z najbardziej obiecujących wychowanków ma udać się na kolejne wypożyczenie. Po pierwszym sezonie w dorosłym futbolu czas na kolejny etap, tym razem prawdopodobnie wypożyczenie do mocniejszego zespołu.
W Barcelonie uważa się, że nie jest to jeszcze odpowiedni moment na powrót Arona do zespołu. Musi bardziej się ograć, nabrać pewności siebie i odpowiedzialności. Biorąc też pod uwagę obecną sytuację w bramce, gdzie niekwestionowaną jedynką jest Joan García, wspierany przez doświadczonego Szczęsnego, nie ma żadnego powodu, by Yaakobishvili przesiedział cały sezon na ławce pierwszej drużyny.
Celem na kolejny sezon jest znalezienie Aronowi klubu, w którym będzie mógł grać jeszcze więcej niż w Andorze. O ile patrząc na cały okres wypożyczenia był pozytywny dla Węgra, tak na ostatnie mecze stracił on miejsce w wyjściowej jedenastce. Kluczem jest ugruntowanie pozycji pierwszego bramkarza przez cały sezon. W Barcelonie wciąż mają ogromne zaufanie do umiejętności Yaakobishviliego - właśnie dlatego uważa się, że najlepszym rozwiązaniem dla jego rozwoju jest dalsze zdobywanie doświadczenia poza klubem, do którego wróci gotowy na większe wyzwania.
Komentarze (3)