Dani Olmo: Anthony Gordon podniesie poziom zespołu

Dariusz Maruszczak

6 czerwca 2026, 11:53

Mundo Deportivo

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Dani Olmo w wywiadzie dla Mundo Deportivo opowiedział o zbliżającym się mundialu, ale także o swojej formie w Barcelonie czy ambicjach związanych z Ligą Mistrzów. Hiszpan ocenił letnie wzmocnienie klubu i odpowiedział na plotki łączące go z Arsenalem.

Mundo Deportivo: W jakiej formie przyjeżdża na zgrupowanie Dani Olmo? Odnosi się wrażenie, że jesteś w jednym z najlepszych momentów swojej kariery.

Dani Olmo: Nie wiem, czy kariery, ale jestem w bardzo dobrym momencie. Także pod względem dojrzałości. Miałem tę ciągłość gry, której potrzebowałem w drugiej części sezonu. Fizycznie czułem się bardzo dobrze, grając mecz za meczem. Jestem na bardzo wysokim poziomie i mam nadzieję nadal pomagać teraz reprezentacji. Mentalnie, na poziomie emocjonalnym, również czuję się świetnie, jestem bardzo zmotywowany. Mundial to coś wyjątkowego. Możliwość zagrania na drugim mundialu i z realnymi oczekiwaniami na zwycięstwo to okazja, której nie można przegapić.

Po trudnym początku w Barcelonie, związanym z problemami rejestracyjnymi i kontuzjami, w tym roku było widać, że znacznie bardziej cieszysz się grą.

Tak, szczególnie w drugiej części sezonu. Wcześniej nie miałem regularności, jakiej bym sobie życzył. Nie jest łatwo wrócić, znów się zatrzymać, a potem ponownie wracać do gry. Teraz czuję się dobrze. Jestem bardziej swobodny i wyluzowany. I myślę, że to również widać.

To także okres transferowy i ponownie wybrzmiało nazwisko Daniego Olmo łączonego z wielkimi klubami, na przykład z Arsenalem Mikela Artety. Czy kibice Barcelony powinni się martwić?

Nie, kibice Barcelony mogą być spokojni. Z mojej strony nie ma tutaj nic do powiedzenia.

Wracam do naszego wywiadu na Estadi Olímpic. Zapytałem cię wtedy o Barcelonę, a ty bardzo sprytnie uniknąłeś odpowiedzi. Już wtedy klub cię chciał, prawda?

Nie myślałem o tym. Nie pamiętam też, czy jeszcze przed EURO tak bardzo byli zainteresowani. To były rozmowy prowadzone przez moich agentów, ale ja przed turniejem nie zaprzątałem sobie tym głowy. W miarę kolejnych meczów miałem trochę więcej informacji, ale do zakończenia mistrzostw Europy nie chciałem nic wiedzieć.

Kiedy zrozumiałeś, że tym razem rusza na poważnie i to była dobra okazja do trafienia do Barcelony?

Po EURO, kiedy powiedziano mi: „Dani, nie chcieliśmy ci nic mówić, kiedy byłeś skupiony na turnieju, ale Barcelona mocno naciska i tym razem naprawdę chce cię sprowadzić”. Wtedy uwierzyłem. Powiedziałbym też, że wizyta Deco w Lipsku była momentem, w którym zobaczyłem prawdziwe zainteresowanie, że naprawdę mnie chcieli.

A Barcelona od środka jest taka, jak ją sobie wyobrażałeś?

Pod względem wielkości - tak. Natomiast sposób funkcjonowania klubu od środka to zupełnie inny świat. Z zewnątrz wszystko jest ogromne i robi wielkie wrażenie, ale wewnątrz jest bardzo blisko, rodzinnie. Są ludzie, którzy pracują tam całe życie. Dla przykładu Carlos Naval. Ale także fizjoterapeuci, pracownicy zajmujący się sprzętem... To taka mała rodzina, która jest do twojej dyspozycji we wszystkim.

Z zewnątrz wygląda też, jakbyście byli grupą przyjaciół. To chyba dodatkowy atut.

Tak. Wielu z nas pochodzi z cantery i mamy bardzo zdrową grupę. To był jeden z powodów, które również mnie motywowały, aby tu przyjść. Oprócz możliwości gry z Lamine'em, Pedrim, Gavim czy Ferranem w reprezentacji, mogłem robić to co tydzień, trenować z nimi i spędzać z nimi czas. W końcu byli moimi przyjaciółmi, a wcześniej widywałem ich tylko raz na dwa miesiące podczas zgrupowań. To również bardzo mnie motywowało. Wiedziałem, że jest tutaj grupa zdolna osiągnąć wielkie rzeczy i zdobywać wiele trofeów.

Co jest najtrudniejsze w grze dla Barcelony?

Wymagania związane z koniecznością wygrywania wszystkiego. To najtrudniejsze, ale jednocześnie się do tego przyzwyczajasz. Wiesz, że zawsze musisz być gotowy i dostarczać odpowiedni poziom. Minimum, jakiego oczekują kibice, to zwycięstwa. Te wymagania to jedna z najtrudniejszych spraw, ale wiele zależy też od charakteru zawodnika i celów, jakie sobie stawia. Wymagania stawiane nam przez kibiców i klub, my sami również sami sobie stawiamy.

Wygraliście dwie ligi, dwa Superpuchary i Puchar Króla w bardzo krótkim czasie. Zawsze jednak pozostaje wrażenie, że brakuje Ligi Mistrzów. Czego wam brakuje, by wejść na ten najwyższy poziom?

Brakuje bardzo niewiele. Myślę, że już to mamy, ale na koniec to są szczegóły, niuanse, gole czy centymetry. Wszyscy mamy ten niedosyt, bo wiemy, że jesteśmy w stanie to zrobić i możemy ją wygrać. Dlatego tak bardzo złościła nas porażka rok temu z Interem Mediolan, a w tym sezonie z Atlético Madryt, bo moim zdaniem nie były to zespoły lepsze od nas i przez detale mogliśmy znaleźć się w finale. A finał to już tylko jeden mecz. Oczywiście PSG rozegrało znakomitą edycję Champions League, a Arsenal to również bardzo mocny zespół. Mimo to uważam, że w tym roku znów mogliśmy tam być. Na koniec to doświadczenie, które zabieramy ze sobą. Nie jest to coś, co nam się podoba ani czym się zadowalamy. Nie zadowala nas sam awans do półfinału. Musimy patrzeć naprzód i dalej się rozwijać. Jesteśmy bardzo młodą drużyną i wszyscy jesteśmy przekonani, że prędzej czy później osiągniemy ten cel. Naszym celem będzie zawsze wygranie jej już w następnym sezonie.

Właśnie po to wzmacniana jest kadra. Anthony Gordon jest już w Barcelonie, mówi się o Juliánie Álvarezie, Bernardo Silvie, a nawet twoim przyjacielu Jošku Gvardiolu. Jak patrzysz na te nazwiska?

Najlepsi piłkarze powinni grać w Barcelonie. Gordon to transfer, który podniesie poziom zespołu. Korzystając z okazji, chciałbym go przywitać i życzyć mu udanego mundialu, choć nie przeciwko Hiszpanii. To nazwiska na światowym poziomie. Wszystko, co przychodzi, aby pomóc drużynie i poprawić jej poziom, będzie mile widziane.

Wspominałeś wcześniej, że twoje życie bardzo się zmieniło. Jak udaje ci się twardo stąpać po ziemi?

Nie jestem typem człowieka, który tworzy sobie filmowe historie (śmiech). Jeśli zapytasz Erica albo Ferrana, pewnie powiedzą, że żyję jak w szalonej produkcji, ale w ogóle im nie wierz. Staram się robić to samo co zawsze. Jeśli mam ochotę wyjść napić się czegoś ze znajomymi, to wychodzę. Może nie mogę już robić tego dokładnie tak samo i czasem muszę założyć czapkę, ale to nie problem. Staram się nadal cieszyć małymi rzeczami. Oczywiście miejsce, w którym jestem, implikuje bycie bardziej rozpoznawalnym i nie mogę robić pewnych rzeczy z całkowitą normalnością, z jaką bym chciał, ale to część tego życia i to ok.

Na zakończenie. Jeśli za dwa lata ponownie spotkamy się tutaj przed EURO 2028, co chciałbyś nam opowiedzieć?

Chciałbym opowiedzieć o tym, jak wygraliśmy mundial w Stanach Zjednoczonych. I jak zdobyliśmy Ligę Mistrzów. Jak wygraliśmy szósty Puchar Europy z Barceloną. I oczywiście jeszcze kilka ligowych tytułów. Trzeba ciągle mieć apetyty na więcej i dalej kolekcjonować trofea. Mam nadzieję, że za dwa lata będę mógł powiedzieć, że mamy na koncie mundial, kolejne mistrzostwa Hiszpanii i kolejne triumfy w Lidze Mistrzów.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (11)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze