"Araújo, zagubiony kapitan"

Mateusz Doniec

10 czerwca 2026, 15:00

Javi Miguel (AS)

21 komentarzy

Fot. Getty Images

Javi Miguel z dziennika AS opublikował na łamach portalu Culemanía felieton poświęcony Ronaldowi Araújo. Hiszpański dziennikarz bardzo krytycznie ocenił ostatnie decyzje kapitana reprezentacji Urugwaju, stawiając pytania zarówno o jego sytuację sportową, jak i przyszłość w FC Barcelonie.

Javi Miguel (AS): "To, że piłkarz decyduje się pokonać 20 tysięcy kilometrów tam i z powrotem, by przejść kilkugodzinny zabieg na mięśniu płaszczkowatym łydki zaledwie pięć dni przed rozpoczęciem turnieju, nie wydaje się najlepszą decyzją, ale w przypadku Ronalda Araújo wszystko jest możliwe. Zobaczymy, czy efekt tej błyskawicznej podróży do Madrytu - gdzie poddał się terapii u rehabilitanta niezwiązanego z FC Barceloną - przyniesie pozytywne skutki w procesie leczenia urugwajskiego obrońcy, jednak na pierwszy rzut oka wygląda to na decyzję równie chaotyczną, co możliwą do uniknięcia. Żaden lekarz nie zaleciłby kontuzjowanemu zawodnikowi przekraczania Atlantyku w mniej niż 24 godziny tylko po to, by poddać się kilkugodzinnej terapii. Mimo to selekcjoner Marcelo Bielsa zaakceptował tę decyzję kapitana, więc zapewne istnieje jakieś logiczne uzasadnienie, choć z zewnątrz bardziej przypomina to zasłonę dymną niż cokolwiek innego.

Niestety nie jest to pierwszy raz, gdy Araújo znajduje się w nietypowej sytuacji, która ostatecznie odbija się na jego formie sportowej. Po fatalnym występie przeciwko Chelsea w fazie ligowej Ligi Mistrzów, zakończonym czerwoną kartką za spóźniony faul na Marcu Cucurelli, urugwajski defensor był zmuszony zrobić dwumiesięczny "reset" z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym. Ten czas poświęcił na lepsze poznanie samego siebie i umocnienie swoich przekonań religijnych, podróżując do Izraela i odwiedzając najważniejsze miejsca w Jerozolimie.

Od tamtej pory jego obecność w zespole stawała się coraz rzadsza, do tego stopnia, że częściej występował na prawej obronie niż na środku defensywy. Wyraźnie uwidoczniło to jego problemy z odnalezieniem się w systemie Hansiego Flicka. W końcówce sezonu jego rola była istotniejsza w szatni, gdzie pełnił funkcję kapitana, niż na boisku. Obecnie jest czwartym środkowym obrońcą w kadrze, za Pau Cubarsím, Gerardem Martínem i Erikiem Garcíą. Niewykluczone, że wkrótce spadnie nawet na piąte miejsce, jeśli Andreas Christensen wreszcie upora się ze swoimi problemami mięśniowymi.

Jako kapitan zarówno FC Barcelony, jak i reprezentacji Urugwaju, Araújo udowodnił, że jest wzorowym profesjonalistą, zawsze gotowym pomóc kolegom i pracować dla dobra drużyny. Jego wpływ kończy się jednak na czterech ścianach szatni - na boisku nie znajduje to odzwierciedlenia.

W Barcelonie jest jasne, że nie znajduje się w planach Flicka. Jego styl gry jest całkowitym przeciwieństwem tego, czego niemiecki szkoleniowiec oczekuje od swoich defensorów, a także w reprezentacji prowadzonej przez Bielsę ma wyraźne problemy z odnalezieniem się w tak dynamicznym systemie. Gdyby Ronaldowi lepiej doradzano, ktoś zapewne powiedziałby mu wprost, że życie nie kończy się na Barcelonie, a w innych ligach jego atuty mogłyby zostać wykorzystane znacznie lepiej. Dobrym przykładem byłaby Serie A, gdzie obrońcy bronią bliżej własnego pola karnego i nie muszą zabezpieczać tak dużej przestrzeni za swoimi plecami.

Pierwszym, który - choć nieświadomie - obnażył jego słabości, był Luis Enrique w swoim dokumencie Nie macie ku*wa pojęcia. W jednej z odpraw przed rewanżowym meczem Ligi Mistrzów z Barceloną trener PSG zwrócił uwagę na problemy Urugwajczyka przy wyprowadzaniu piłki: "Musicie go zostawiać bez pressingu, bo to zawodnik Barcelony o najniższej jakości z piłką przy nodze". Te słowa później znalazły potwierdzenie na boisku, gdy Araújo stracił piłkę przy jednym z podań, a następnie został wyrzucony z boiska, próbując naprawić własny błąd.

Obecnie Araújo trzyma w niepewności cały kraj, ponieważ nikt nie wie, czy ekspresowa terapia w Madrycie pozwoli mu zagrać już w pierwszym meczu z Arabią Saudyjską, czy też będzie musiał poczekać jeszcze kilka dni. Tak czy inaczej, kapitan powinien lepiej ważyć swoje decyzje. W tej chwili wizerunek fizjoterapeutów reprezentacji Urugwaju i klubowych lekarzy został poważnie podważony przez działanie równie impulsywne, co niepotrzebne. Taka jest cena bycia zagubionym kapitanem".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (21)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze