Dziennikarz ASa, Javi Miguel, opublikował na portalu Culemanía artykuł opiniotwórczy zatytułowany "Rocky Deco contra Apollo Alemany", w którym przekonuje, że kulisy konfliktu między FC Barceloną a Atlético Madryt w sprawie Juliána Álvareza sięgają znacznie głębiej niż sam transfer. Według niego kluczową rolę odgrywa osobisty konflikt między Deco a Mateu Alemanym, który ma wpływać na relacje obu klubów.
Javier Miguel: "Publiczne słowa Juliána Álvareza, który zażądał odejścia z Atlético Madryt, aby – jak sam powiedział – móc spełnić swoje marzenie, stały się ostatecznym zapalnikiem do ponownego wybuchu konfliktu między Atlético a FC Barceloną, choć w rzeczywistości wojenny topór nigdy nie został całkowicie zakopany. Klub z Madrytu oskarżył Blaugranę o zdradę, nieuczciwość, manipulację i nieetyczne działania, grożąc zgłoszeniem sprawy za prowadzenie rozmów z piłkarzem mającym ważny kontrakt. Groźby poszły jeszcze dalej – Atlético miało całkowicie zamknąć drzwi do jakichkolwiek negocjacji z katalońskim klubem. Barcelona odpowiedziała spokojnie, dając jednocześnie do zrozumienia, że może złożyć nową ofertę za argentyńskiego napastnika, opiewającą na około 130 milionów euro.
Źródła tej wzajemnej niechęci między klubami należy jednak szukać przede wszystkim w relacjach dwóch ludzi. Z jednej strony stoi dyrektor sportowy Atlético, Mateu Alemany, z drugiej jego odpowiednik w FC Barcelonie – Deco. Obaj doskonale się znają, ponieważ to właśnie Portugalczyk odegrał kluczową rolę w odsunięciu Alemany'ego od pracy w katalońskim klubie.
Alemany nie wybaczył i nigdy nie wybaczy sposobu, w jaki został zmuszony do odejścia z Barcelony. Po nieudanej próbie objęcia stanowiska w Aston Villi jego powrót do struktur klubu został skutecznie zablokowany przez coraz pewniejszego swojej pozycji Deco, który cieszył się pełnym poparciem Joana Laporty i Alejandro Echevarríi. Odebrano mu gabinet i sprowadzono do niemal wyłącznie administracyjnych obowiązków. Dyrektor odebrał to jako upokorzenie, spakował walizki i odszedł bez oglądania się za siebie.
Najbardziej ucierpiał na tym Xavi Hernández, ówczesny trener Barcelony. Darzył Alemany'ego pełnym zaufaniem, a po jego odejściu musiał podporządkować się Deco – osobie, której wcześniej nie stanął w obronie, gdy Pep Guardiola podczas swojego pierwszego sezonu jako trener pierwszego zespołu przeprowadził kadrową selekcję.
Alemany nie darzy Deco sympatią i nie ukrywał swojej niechęci również podczas kampanii wyborczej w FC Barcelonie. Poparł wówczas słowa Xaviego dotyczące realnej możliwości powrotu Leo Messiego w 2023 roku – planu, z którego Laporta ostatecznie zrezygnował, obawiając się, że Argentyńczyk mógłby rzucić mu polityczne wyzwanie.
Te wypowiedzi, które padły zaledwie kilka tygodni przed wyborami, mocno rozgniewały zarówno Laportę, jak i Deco. Obaj szybko je zdementowali, oskarżając Alemany'ego o brak profesjonalizmu i kierowanie się osobistą urazą.
W tym właśnie kontekście należy postrzegać obecne relacje między Atlético a Barceloną. Zdaniem autora Enrique Cerezo i Miguel Ángel Gil Marín odgrywają jedynie role statystów, ponieważ scenariusz pisze Mateu Alemany. A dziś – jak dodaje Miguel – zapis tej historii jest bardziej pokręcony niż fabuła powieści Torcuato Luki de Teny.
Dopiero okaże się, jak zakończy się saga transferowa Juliána Álvareza i dokąd zaprowadzą determinacja samego piłkarza, opór Atlético oraz przekonywanie ze strony Barcelony. Pajęczyna, która właśnie zaczęła się tworzyć, zapowiada się na chaotyczną i pełną zwrotów akcji, a przed nami jeszcze wiele rozdziałów tej historii. W piłce nożnej jednak – dopóki ktoś nie udowodni czegoś innego – ostatnie słowo należy do zawodnika. Bo niezależnie od tego, komu się to podoba, niewolnictwo zostało zniesione ponad sto lat temu i pracownika nie można zmusić do pracy w miejscu, w którym nie chce być.
A zanim poznamy finał tej tragikomedii, autor proponuje – pół żartem, pół serio – pomysł dla popularnego youtubera Ibaia Llanosa na kolejną galę bokserską: trzyrundowy pojedynek bez masek między Rocky'm Deco a Apollo Alemanym. A przydomek Apollo dla tego drugiego, jak puentuje, pasuje wręcz idealnie.
Przydomek "Apollo" nadany Mateu Alemany'emu jest nawiązaniem do funduszu Apollo Global Management, który wiosną 2026 roku przejął kontrolny pakiet udziałów w Atlético Madryt. W ten sposób autor symbolicznie utożsamia dyrektora sportowego z nowymi właścicielami madryckiego klubu, zestawiając go z Deco niczym dwóch rywali stojących po przeciwnych stronach barykady.
Komentarze (14)