Mamy pierwszego piłkarza Barcelony, który pożegnał się z mistrzostwami świata. Tak na dobrą sprawę nie miał nawet okazji się z nimi przywitać. Urugwaj Ronalda Araujo odpadł z turnieju, zanim stoper Blaugrany wszedł do gry.
Celestes po porażce z Hiszpanią nie mają już szans na awans do fazy pucharowej. Araujo nie mógł pomóc kolegom z powodu kontuzji. Nie udało mu się wystąpić w żadnym spotkaniu. W jego przypadku znów można mówić o odpowiedzialności Marcelo Bielsy.
Araujo miał bowiem pewne problemy zdrowotne w końcówce sezonu klubowego. Barça poinformowała o tym Urugwaj, wskazując, że intensywność treningów stopera powinna być dawkowana. Tymczasem Araujo, jak wynika z doniesień medialnych i skarg jego brata, co potwierdza też przebieg wydarzeń związany z powrotem do Barcelony na leczenie, został poddany sporemu rygorowi treningowemu, podobnie zresztą jak inni gracze. W tym kluczowy piłkarz ofensywny Celestes Giorgian de Arrascaeta, który również w wyniku nadmiernych obciążeń doznał kolejnej kontuzji. Te szalone wymogi Bielsy doprowadziły w końcu do konfliktu na linii piłkarze – selekcjoner.
Dla samego Araujo to drugi mundial o takim przebiegu. Defensor został też powołany na mistrzostwa w Katarze, mimo że od wczesnej fazy sezonu 2022/23 musiał leczyć poważny uraz. Liczono, że wykuruje się na 1/8 finału. Ostatecznie Urugwaj również odpadł wtedy w fazie grupowej i Araujo nie zdążył wejść do gry. 27-latek ma więc na koncie dwa turnieje i żadnego rozegranego spotkania, co może potęgować jego rozgoryczenie.
Komentarze (35)