Mamy kolejne rozstrzygnięcie w 1/16 finału mistrzostw świata. Egipt ostatecznie wyeliminował Australię po rzutach karnych, a na murawie pojawił się na krótko napastnik Barcelony Hamza Abdelkarim.
Egipcjanie zaczęli ten mecz dużo lepiej. Udokumentowali to bramką Emama Ashoura w 13. minucie gry. Afrykanie utrzymali ten wynik do przerwy, ale mogli do podwyższyć tuż po wznowieniu gry. Omar Marmoush nie wykorzystał jednak świetnej szansy.
Na domiar złego Australia wyrównała chwilę później w 55. minucie. Piłkę do własnej bramki skierował Mohamed Hany. Było to jego drugie samobójcze trafienie w turnieju. Taka sytuacja nie wydarzyła się na mundialu od 60 lat. Egipcjanie w końcówce mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale strzał głową z bliska świetnie obronił Patrick Beach. Wynik nie uległ już zmianie.
Sędzia zarządził więc dogrywkę. Hamza Abdelkarim wreszcie pojawił się na boisku w trakcie przerwy. Nie zdążył pokazać zbyt wiele podczas 15 minut pobytu na murawie. Dogrywka też nie przyniosła rozstrzygnięcia. Potrzebne były rzuty karne, a w nich lepsi okazali się Egipcjanie. Dwa pudła Harry'ego Souttara i Lucasa Herringtona przesądziły o tym, że podopieczni Hossama Hassana wywalczyli awans w czwartej serii jedenastek. Ostatecznie Abdelkarim nie wykonywał rzutu karnego. Egipcjanie wykorzystali wszystkie szanse, mimo że trener Australii zmienił bramkarza przed konkursem jedenastek.
Komentarze (3)