Nikt nie mógł się spodziewać, że urzędujący mistrz świata będzie miał takie problemy z Republiką Zielonego Przylądka w 1/16 finału mistrzostw świata. Argentyna dwukrotnie traciła prowadzenie w starciu z ekipą Afryki, a w dogrywce dopiero po niesamowitej walce na granicy przytomności zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Argentynie nie szło wybitnie dobrze przez niemal pół godziny od pierwszego gwizdka. W 28. minucie Albicelestes wyszli jednak na prowadzenie za sprawą swojej największej gwiazdy. Leo Messi znakomicie przyjął doskonałe podanie od Lisandro Martíneza i idealnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Do przerwy Argentyna prowadziła 1:0.
Argentyna nie nakręcała jednak tempa ataków, a wręcz rozleniwiła się na boisku, zadowalając się minimalnym prowadzeniem. Zemściło się to w 59. minucie, gdy do siatki trafił Deroy Duarte, przy apatycznej postawie defensywy Albicelestes.
Argentyna wzięła się do roboty, ale nie było łatwo przełamać defensywę Republiki Zielonego Przylądka. Messi stanął przed świetną szansą po zgraniu Lautaro Martíneza, ale Vozinha wygrał ten pojedynek. Rewelacyjny bramkarz obronił też strzał cracka z Rosario z rzutu wolnego. Ostatecznie wynik 1:1 przyniósł kolejną dogrywkę w tym turnieju.
W pierwszej części dogrywki Argentyna szybko objęła prowadzenie po bramce Lisandro Martíneza. Albicelestes starali się opanować sytuację, jednak w końcówce tej fazy meczu cudownego gola strzelił Sidny Lopes Cabral. Republika Zielonego Przylądka nadal sensacyjnie remisowała z mistrzami świata.
Argentyna znów objęła prowadzenie w 111. minucie gry. Rzut rożny bił Leo Messi, który doskonale dośrodkował do Cristiana Romero. Obrońca strzałem głową pokonał Vozinhę, choć piłka odbiła się jeszcze od ręki rywala i prawdopodobnie to jemu zostanie uznany ten gol. Republika Zielonego Przylądka znów jednak pokazała charakter. Zepchnęła wyczerpanych Albicelestes pod własne pole karne. Drużyna Lionela Scaloniego broniła się rozpaczliwie, a znów musiał ją ratować Emiliano Martínez.
Ostatecznie Argentynie udało się dowieźć zwycięstwo. Odgłos spadającego kamienia z serca fanów Albicelestes można było usłyszeć w każdym zakątku globu.
Komentarze (39)