Anthony Gordon bez gola i asysty, ale bezcenny w dramatycznej walce Anglii o awans

Dariusz Maruszczak

6 lipca 2026, 11:40

32 komentarze

Fot. Getty Images

Anthony Gordon w meczu Anglii z Meksykiem w 1/8 finału mistrzostw świata nie strzelił gola ani nie zaliczył asysty. Mimo to skrzydłowy wyraźnie przyczynił się do wywalczenia awansu przez swoją reprezentację.

Występ Gordona nie był zjawiskowy na miarę największych gwiazd turnieju. Nowy nabytek Barcelony pokazał jednak parę swoich zalet i miał wpływ na końcowy wynik. Przede wszystkim miał udział przy dwóch trafieniach Anglików. To właśnie on wywalczył rzut karny w 58. minucie rywalizacji, niedługo po tym, jak jego ekipa zaczęła grać w osłabieniu po czerwonej kartce. Ten sprint i pójście na piłkę do końca być może było kluczowe dla awansu Anglików.

Do tego Gordon przyczynił się też do zdobycia drugiej bramki. Elliot Anderson odebrał piłkę rywalowi, pressując razem z nowym piłkarzem Blaugrany, a ten ostatni przejął futbolówkę, nie dał jej sobie odebrać dwóm Meksykanom, i przekazał ją bohaterowi wieczoru Jude’owi Bellinghamowi, który wraz z Harrym Kane’em sfinalizował szybką akcję, podwyższając prowadzenie Anglików.

W późniejszej fazie meczu udział Gordona był bezcenny. 25-latek pozostał na boisku do końca rywalizacji. Thomas Tuchel zdawał sobie sprawę, jak potrzebny będzie mu ten skrzydłowy do powstrzymywania ataków rywali. I tak też było, bo Gordon wykazał się nieustępliwością i świetną wytrzymałością w rywalizacji z przeciwnikami. Nie każdy skrzydłowy byłby w stanie wykonywać taką pracę do 100. minuty rywalizacji, gdy jego ekipa gra w dziesiątkę, a on sam przebywa na murawie od samego początku konfrontacji. W dodatku to właśnie gracz Blaugrany rozwinął najszybszą prędkość w tym pojedynku (35,7km/h).

Niektóre statystyki pokazują, jak cenny był Gordon dla Anglii. To właśnie on, wraz z Bellinghamem wygrał najwięcej pojedynków w swoim zespole (10). Więcej niż Kane, Bukayo Saka czy Declan Rice razem wzięci. Gordon miał podobną liczbę interwencji w defensywie (7) do stoperów Marca Guéhiego (7) i Ezriego Konsy (8) czy chwalonego za grę w obronie Andersona (8).

Gordon zaliczył dwa udane dryblingi i pod tym względem wyprzedzał go tylko Bellingham. Po jednym z nich oddał przeciętnej jakości strzał. O tym, że zawodnik Barcelony nie był najłatwiejszym rywalem dla Meksykanów świadczy też to, że właśnie on był najczęściej faulowanym piłkarzem Anglii w tym meczu (4). Drużynie Tuchela trudno było zdobywać teren w tym spotkaniu, a statystyki Gordona w tym zakresie muszą robić wrażenie - progresywny dystans z piłką szacowany na 119 metrów to zdecydowanie najlepszy wynik w ekipie.

Były też negatywne strony. Gordon zaliczył raptem 7 celnych podań przez cały mecz. Co przy 14 stratach wygląda wręcz karykaturalnie. Z drugiej strony bezsprzecznie najlepszemu graczowi tego spotkania Bellinghamowi wystarczyło do tego miana jedynie 16 zagrań. W zakresie konstrukcji akcji Gordona stać na więcej, ale nie był to też pojedynek, w którym Anglicy kontrolowali grę (tylko 33% posiadania piłki), zatem i okazji do zrobienia czegoś w ataku nie było wiele.

Występ Gordona trudno uznać za oszałamiający, ale w trudnych okolicznościach bardzo pomógł Anglii w wywalczeniu awansu. Analityk Albert Blaya uważa, że to był jego najlepszy występ na mundialu. "Czysty styl Flicka" - pisze. Gordon zakończył mecz bez gola i asysty, a na pierwszy rzut oka jego dorobek może nie robić dobrego wrażenia, ale po głębszej analizie trudno nie docenić jego roli w zespole.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (32)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze