Saviola nie martwi się o przyszłość
Podczas, gdy w prasie królują spekulacje odnośnie tego, co stanie się z Javierem Saviolą po wygaśnięciu kontraktu z Barceloną, obowiązującego do 30 czerwca, sam zainteresowany nie chce wypowiadać się na ten temat i woli skupić się na tym, co Blaugrana może osiągnąć w tym sezonie.
Półtorej godziny po treningu, który obserwowała wspaniała 12-tysięczna publiczność, Saviola przyznał, że było to "wspaniałe doświadczenie, zarówno dla nas, jak i dla widowni". Potem opowiadał o zagadnieniach dotyczących swej skromnej osoby oraz nowego 2007-go roku, który bez wątpienia będzie obfitował w wiele wydarzeń.
Życzenia noworoczne
Argentyńczyk życzy sobie na nowy rok "szczęścia i gry, dzięki której będę mógł pomóc druzynie w odnoszeniu sukcesów". Odnośnie najbliższej przyszłości, czyli Getafe, Javier stwierdził: "Byłoby fajnie zagrać w niedzielę. Jestem w 100% gotowy do gry, a po kontuzji nie ma najmniejszego śladu. Mam nadzieję wystąpić przynajmniej przez kilkanaście minut, by złapać rytm, który jest potrzebny każdemu zawodnikowi. Byłby to dobry początek nowego roku".
Saviola uważa, że wszystko do tej pory układa się dobrze: "Zanim odniosłem uraz, było w porządku. Grałem, zaliczałem kolejne minuty. Kontuzja przerwała tę ciągłość. Teraz jednak jestem optymistą, bo przed nami wiele meczów i jestem pewien, że dostanę swoje szanse".
Właściwa decyzja
Napastnik jest przekonany, że podjął właściwą decyzję, pozostając w Katalonii, chociaż "wielu mnie krytykowało. Jednak zanim doznałem kontuzji, grałem - i o to mi chodziło". Kontrakt Savioli wygasa 30. czerwca, więc od 1. stycznia może on swobodnie negocjować z innymi klubami, chociaż teraz nie chce odchodzić. Wiele zależy od tego, czy Barcelona wyjdzie z propzycją renegocjacji umowy, lecz: "Nie otrzymałem jeszcze żadnych ofert. Wraz z upływem sezonu będę miał wystarczająco dużo czasu, by podjąć decyzję. W tym momencie gram dla Barçy i będę starał się ze wszystkich sił pomóc zespołowi. Co potem - zobaczymy".
[źródło: FCBarcelona.com]
Półtorej godziny po treningu, który obserwowała wspaniała 12-tysięczna publiczność, Saviola przyznał, że było to "wspaniałe doświadczenie, zarówno dla nas, jak i dla widowni". Potem opowiadał o zagadnieniach dotyczących swej skromnej osoby oraz nowego 2007-go roku, który bez wątpienia będzie obfitował w wiele wydarzeń.
Życzenia noworoczne
Argentyńczyk życzy sobie na nowy rok "szczęścia i gry, dzięki której będę mógł pomóc druzynie w odnoszeniu sukcesów". Odnośnie najbliższej przyszłości, czyli Getafe, Javier stwierdził: "Byłoby fajnie zagrać w niedzielę. Jestem w 100% gotowy do gry, a po kontuzji nie ma najmniejszego śladu. Mam nadzieję wystąpić przynajmniej przez kilkanaście minut, by złapać rytm, który jest potrzebny każdemu zawodnikowi. Byłby to dobry początek nowego roku".
Saviola uważa, że wszystko do tej pory układa się dobrze: "Zanim odniosłem uraz, było w porządku. Grałem, zaliczałem kolejne minuty. Kontuzja przerwała tę ciągłość. Teraz jednak jestem optymistą, bo przed nami wiele meczów i jestem pewien, że dostanę swoje szanse".
Właściwa decyzja
Napastnik jest przekonany, że podjął właściwą decyzję, pozostając w Katalonii, chociaż "wielu mnie krytykowało. Jednak zanim doznałem kontuzji, grałem - i o to mi chodziło". Kontrakt Savioli wygasa 30. czerwca, więc od 1. stycznia może on swobodnie negocjować z innymi klubami, chociaż teraz nie chce odchodzić. Wiele zależy od tego, czy Barcelona wyjdzie z propzycją renegocjacji umowy, lecz: "Nie otrzymałem jeszcze żadnych ofert. Wraz z upływem sezonu będę miał wystarczająco dużo czasu, by podjąć decyzję. W tym momencie gram dla Barçy i będę starał się ze wszystkich sił pomóc zespołowi. Co potem - zobaczymy".
[źródło: FCBarcelona.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)