Barcelona - Gimnastic 19:00 CET, odbudować zaufanie

Looky

20 stycznia 2007, 20:52

Brak komentarzy
W niedzielę późnym wieczorem dowiemy się czy Barcelona zostanie mistrzem. Chodzi oczywiście tylko o lidera La Liga na półmetku rozgrywek, ponieważ właśnie w ten weekend rozgrywana jest 19. kolejka ligi hiszpańskiej - ostatnia w rundzie jesiennej. Jeśli Katalończycy zagraliby będąc w swojej optymalnej dyspozycji, zwycięstwo z Gimnastic powinno przyjść samo. Powinno, tyle że tej właśnie optymalnej formy ostatnio nie widać, stąd też Frank Rijkaard z obawą podchodzi do jutrzejszego spotkania i ma ku temu wszelkie podstawy.

Saviola goleador

Jedynym zawodnikiem, który w ostatnich trzech meczach zdobywał bramki dla Barçy jest Javier Saviola. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dokonał tego aż sześć razy i w tej chwili jest na pewno w wysokiej formie. Zarząd klubu zaczyna zastanawiać się czy odejście Argentyńczyka po sezonie to na pewno dobry pomysł, w grę wchodzi jednak obniżenie zarobków na co sam piłkarz nie chce się zgodzić. I tu historia zatacza błędne koło wracając do punktu wyjścia. Saviola krótko mówi na temat swoich stosunków z Rijkaardem: "Nie rozmawiamy zbyt wiele, to niezbędne minimum, ale jest miły, nigdy nie było dyskusji, mam nadzieję że pozostaniemy przy tym". Niewiele to wyjaśnia, ale pokazuje, że współpraca nie kwitnie.

Frank Rijkaard będzie miał jutro do dyspozycji niemal wszystkich zawodników, prócz oczywiście Eto'o i Messiego. W składzie znaleźli się też Iniesta, który wyleczył lekki uraz i nieobecny ostatnio Gudjohnsen. Kto wybiegnie od pierwszych minut niedzielnego pojedynku? Trudno przewidzieć czy Mister ponownie da szansę Savioli, bo zdrowy rozsądek mówi swoje, a trener swoje. Guddy jest niestety bez formy i trudno przypuszczać, by brak powołania na spotkanie z Alaves spowodował, że złapie wiatr w żagle. Ważną informacją są powroty Deco, który nie pojawił się jeszcze w tym roku na boisku, a także Thurama i Francuz jutro mógłby zastąpić popełniającego ostatnio błędy Márqueza.

Ubogi krewny

Gimnastic to tegoroczny beniaminek Primera Division. Zespół z Tarragony od początku sezonu wygrał tylko dwa razy - w pierwszej i czternastej kolejce, zajmuje ostatnie miejsce w tabeli mając na koncie tylko 9 punktów. Zawodnicy z południa Katalonii nie mogą odnaleźć formy na pierwszoligowych boiskach, przede wszystkim brakuje im doświadczenia i umiejętności. W składzie Nastic jest kilku zawodników mających barcelońską przeszłość - David García w latach 2000-2004 reprezentował barwy drugiego zespołu Barçy, a Òscar López to nasz wychowanek, który opuścił Camp Nou w 2004 roku. W ataku drużyny z Tarragony występuje także niechciany w Madrycie Javier Portillo, a bramki strzeże argentyński bramkarz Bizzari mający na koncie nawet jeden występ w Lidze Mistrzów. Jak się jednak okazuje, to wszystko zbyt mało, by z powodzeniem walczyć o zachowanie pierwszoligowego bytu w tak wymagającej lidzie jak hiszpańska.

Podopieczni urodzonego w Barcelonie trenera Paco Floresa w 18 meczach La Liga stracili 36 bramek, najwięcej ze wszystkich zespołów Primera Dvision. Kibice z Tarragony nie mają więc powodów do optymizmu, nawet w kontekście meczu ze słabo ostatnio dysponowaną Barçą. Flores prowadzi Gimnastic od 29. listopada 2006 roku, kiedy z powodu słabych wyników zarząd zwolnił Luisa Cesara Sampedro. Dobrych rezultatów w Tarragonie jednak jak nie było tak nie ma, bowiem obecny szkoleniowiec beniaminka w sześciu meczach zdobył zaledwie cztery punkty.

11 dni - 4 mecze

Pojedynek wicelidera z "czerwoną latarnią" ligi ma wyłącznie jednego faworyta. Nie zmieni tego nawet fakt, że Barcelona nie wygrała w lidze od 9. grudnia, przegrywając ostatnio w kiepskim stylu z Espanyolem. Przed nadmiernym optymizmem Culés należy jednak przestrzec, bowiem Nastic zremisował niedawno na wyjeździe z Atlético Madryt - tą samą drużyną, z którą zespół Rijkaarda nie potrafi wygrać od dłuższego czasu.

Najbliższe dni będą kluczowe jeśli chodzi o wyniki i formę Barcelony. Katalończycy będą pojawiać się na boisku średnio co trzy dni, od niedzielnego meczu zaczynając, poprzez pojedynki z Betisem i Celtą, na pucharowym z Zaragozą kończąc. Jeśli zespół nie zacznie grać na swoim poziomie i straci kolejne punkty, rywale mogą odskoczyć. Niezmiernie ważne jest więc, by drużyna jutro wygrała, najlepiej przewagą kilku bramek - to doda zawodnikom pewności siebie i odbuduje nienajlepsze ostatnio morale. Na kibiców "Duma Katalonii" zawsze może liczyć, nawet podczas pojedynku z Alaves kiedy drużyna prezentowała się słabo Culés głośno skandowali "Barça, Barça!". Zawodnicy chyba zdają sobie sprawę, że już czas by odwzajemnić kredyt zaufania dobrą i skuteczną grą.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze