Messi zamieszany w bójkę?
Dziś pojawiły się doniesienia prasowe, które zaniepokoiły fanów i ludzi związanych z Barceloną. Chodzi mianowicie o udział w bójce młodego atakującego Barçy - Lionela Messiego.
Całe zajście miało mieć miejsce w jednym z barów w Rosario w Argentynie, w którym tamtego dnia przebywał Messi. Miało tam dojść do bójki z udziałem Leo i jego kolegów.
Teraz jeden z rzekomo poszkodowanych domaga się od gracza Barçy odszkodowania za odniesione obrażenia.
Słowa prawnika wydają się bardzo prawdopodobne, a do tego potwierdzają je słowa pracownika baru: "Tamtego dnia miała miejce bójka, ale z tego co mi wiadomo nikt w niej ucierpiał. Było tylko trochę zniszczeń materialnych".
Śwaidkowie zajścia mówią: "Do Messiego podszedł mężczyzna z narzeczoną i coś powiedział do zawodnika. Gdy usłyszeli to jego koledzy stanęli w obronie kolegi, doszło do wymiany epitetów, aż w końcu poszły w ruch pięści. W wyniku tego połamano stoły, potłuczono talerze etc. Ale nikt po wszystkim nie zgłaszał żadnych obrażeń ciała, bo w porę agresorzy zostali rozdzieleni".
"To zupełna bzdura", mówi prawnik piłkarza Ricardo Giuseppini. "Leo ponosi cenę sławy. Niektórzy ludzie po prostu chcą ten fakt wykorzystać i wzbogacić się czyimś kosztem".
[źródło: Sport]
Całe zajście miało mieć miejsce w jednym z barów w Rosario w Argentynie, w którym tamtego dnia przebywał Messi. Miało tam dojść do bójki z udziałem Leo i jego kolegów.
Teraz jeden z rzekomo poszkodowanych domaga się od gracza Barçy odszkodowania za odniesione obrażenia.
Słowa prawnika wydają się bardzo prawdopodobne, a do tego potwierdzają je słowa pracownika baru: "Tamtego dnia miała miejce bójka, ale z tego co mi wiadomo nikt w niej ucierpiał. Było tylko trochę zniszczeń materialnych".
Śwaidkowie zajścia mówią: "Do Messiego podszedł mężczyzna z narzeczoną i coś powiedział do zawodnika. Gdy usłyszeli to jego koledzy stanęli w obronie kolegi, doszło do wymiany epitetów, aż w końcu poszły w ruch pięści. W wyniku tego połamano stoły, potłuczono talerze etc. Ale nikt po wszystkim nie zgłaszał żadnych obrażeń ciała, bo w porę agresorzy zostali rozdzieleni".
"To zupełna bzdura", mówi prawnik piłkarza Ricardo Giuseppini. "Leo ponosi cenę sławy. Niektórzy ludzie po prostu chcą ten fakt wykorzystać i wzbogacić się czyimś kosztem".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (1)