Tajemniczych okoliczności absencji Eto'o ciąg dalszy
Wczorajszy dzień nie przyniósł odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytanie Cules pytanie - dlaczego Samuel Eto'o odmówił wejścia na boisko w niedzielnym meczu z Racingiem. Wielu miało nadzieję, że wczorajszy trening przyniesie szybkie rozwiązanie problemu, Kameruńczyk nie wykonał jednak żadnego pojednawczego gestu w stronę Rijkaarda.
Eto'o i trener Barçy nie mieli jednak wczoraj okazji by się spotkać, bowiem zawodnik nie ćwiczył z resztą zespołu. Oficjalny komunikat klubu w tej sprawie mówił, że napastnik "pozostał w tym dniu w domu", co wywołało spore zdziwienie obecnych na treningu dziennikarzy, bowiem Samu niedawno doszedł do pełnej sprawności po czteromiesięcznej kontuzji. Żurnaliści mieli nadzieję, że nieobecny w La Masia, lecz obecny w szatni Kameruńczyk, pojawi się na konferencji prasowej, piłkarz odmówił jednak spotkania. I Rijkaard i Eto'o opuścili wczorajszy trening nie zamieniając słowa, choć trener czekał na jakiś gest ze strony gwiazdora Barçy.
Jeszcze wczorajszego wieczoru Samuel otrzymał kilka wskazówek od swoich przyjaciół, którzy zgodnym chórem twierdzili, że najlepszym wyjściem z całej sytuacji będzie chęć wyjaśnienia zajścia z Rijkaardem i próba przeprosin ze strony zawodnika - tak jak to miało miejsce choćby przeszło 1,5 roku temu kiedy Barcelona zdobyła Mistrzostwo Hiszpanii i w przypływie euforii Eto'o niezbyt pochlebnie na temat Realu Madryt manifestował swoją radość.
W obronie zawodnika stanął Joan Laporta, który po niedzielnym meczu powiedział: "Samuel nie wybiegł na boisko przez cztery miesiące, dlatego potrzebuje gry i goli, żeby być szczęśliwym". Messi natomiast wyjaśniał, że Kameruńczyk nie pojawił się na treningu, bo "odczuwał ból w kolanie". Niezależnie ile jest w tym prawdy, Eto'o powinien najlepiej wiedzieć jak zażegnać tą niekorzystną sytuację.
[źródło: Mundo Deportivo]
Eto'o i trener Barçy nie mieli jednak wczoraj okazji by się spotkać, bowiem zawodnik nie ćwiczył z resztą zespołu. Oficjalny komunikat klubu w tej sprawie mówił, że napastnik "pozostał w tym dniu w domu", co wywołało spore zdziwienie obecnych na treningu dziennikarzy, bowiem Samu niedawno doszedł do pełnej sprawności po czteromiesięcznej kontuzji. Żurnaliści mieli nadzieję, że nieobecny w La Masia, lecz obecny w szatni Kameruńczyk, pojawi się na konferencji prasowej, piłkarz odmówił jednak spotkania. I Rijkaard i Eto'o opuścili wczorajszy trening nie zamieniając słowa, choć trener czekał na jakiś gest ze strony gwiazdora Barçy.
Jeszcze wczorajszego wieczoru Samuel otrzymał kilka wskazówek od swoich przyjaciół, którzy zgodnym chórem twierdzili, że najlepszym wyjściem z całej sytuacji będzie chęć wyjaśnienia zajścia z Rijkaardem i próba przeprosin ze strony zawodnika - tak jak to miało miejsce choćby przeszło 1,5 roku temu kiedy Barcelona zdobyła Mistrzostwo Hiszpanii i w przypływie euforii Eto'o niezbyt pochlebnie na temat Realu Madryt manifestował swoją radość.
W obronie zawodnika stanął Joan Laporta, który po niedzielnym meczu powiedział: "Samuel nie wybiegł na boisko przez cztery miesiące, dlatego potrzebuje gry i goli, żeby być szczęśliwym". Messi natomiast wyjaśniał, że Kameruńczyk nie pojawił się na treningu, bo "odczuwał ból w kolanie". Niezależnie ile jest w tym prawdy, Eto'o powinien najlepiej wiedzieć jak zażegnać tą niekorzystną sytuację.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)