We wczorajszym wydaniu francuskiego "L'Équipé" ukazał się ekskluzywny wywiad, jaki dziennikarze tej gazety przeprowadzili niedawno z gwiazdą FC Barcelony - Samuelem Eto'o.
Kameruńczyk nie ukrywał swojej nienawiści do Realu Madryt, który był dla niego jak druga ojczyzna, ale porzucony i niechciany na "Santiago Bernabeu" Eto'o zapałał wielką rządzą rewanżu za to, że nikt w stołecznym klubie nie dał mu szansy. "Ówczesny prezydent klubu, Lorenzo Sanz, uprzedził mnie, że w tym klubie nie dostanę możliwości gry, gdyż Real dysponuje lepszymi zawodnikami ode mnie. Zdecydowałem się przejść do Majorki i nie żałuję swojej decyzji."
Reprezentant Kamerunu zapytany o swoją obecną dyspozycję psychiczną i fizyczną z uśmiechem na twarzy przyznał, że "jest coraz lepiej". Snajper Barçy przyznaje, że bardzo pragnie zdobyć tytuł "Pichichi" chociaż wie, że nie będzie to łatwe. Kontuzja, jakiej nabawił się podczas spotkania z Werderem Brema wyeliminowała go z gry na prawie pięć miesięcy. Eto'o, który zapisał na swoim koncie cztery gole zdobyte w La Liga, ma ogromną stratę do prowadzącego w tabeli najlepszych strzelców Primera Division-Frederika Kanoute. Odrzucił również oskarżenia dziennikarzy o domniemaną "walkę ego" pomiędzy kilkoma zawodnikami "Blaugrany": "Atmosfera w zespole jest nienaganna. Czuję się tu bardzo dobrze."
Na pytanie o to, czy Fabio Cannavaro słusznie otrzymał "Złotą Piłkę", odpowiedział: "To naprawdę wspaniały zawodnik. Zasługiwał na to."
[źródło: Sport]
Eto'o nie ukrywa nienawiści do Realu
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)