Eto'o lekiem na strach Rijkaarda?
Porażka Barcelony z Valencią musiała wprawić w dobry nastrój Rafaela Beniteza. Barça zagrała słabo, co wobec dobrze zorganizowanej drużyny Liverpoolu musi z kolei budzić niepokój Franka Rijkaarda. Holender będzie miał jednak w środę na Camp Nou broń, którą jest oczywiście osoba Samuela Eto'o i ten fakt na pewno nie pozwala spać spokojnie drużynie z Anfield.
Eto'o nie znalazł się na liście powołanych na niedzielne spotkanie na Mestalla, mimo że wydawało się, iż z jego kolanem jest już wszystko w porządku. Dziś na popołudniowym treningu zapadnie decyzja czy jutro Kameruńczyk zasiądzie na ławce rezerwowych Barçy, bo na występ w podstawowej jedenastce raczej nie ma szans. Pewnym jest, że zawodnik nie jest w tej chwili gotowy do gry na 100 procent, natomiast sama jego obecność może wesprzeć duchowo partnerów z drużyny. Sam fakt, że na boisku znów mogłoby zaistnieć magiczne trio - Ronaldinho, Eto'o, Messi wywołuje solidny dreszcz emocji wśród katalońskich kibiców.
Wczoraj Samu normalnie trenował z zespołem, biorąc także udział w wewnętrznej grze kontrolnej. Tak wyjątkowy i ważny mecz jak jutrzejsza potyczka z Liverpoolem jest dla Eto'o idealną okazją na ponowne przywitanie się z publicznością Camp Nou i zmazanie plamy na honorze po niferotunnej wypowiedzi sprzed tygodnia.
Samuel Eto'o doznał kontuzji 27. września w meczu z Werderem w ramach 2. kolejki Ligi Mistrzów i od tego momentu zagrał zaledwie 8 minut (w spotkaniu z Osasuną). Później znalazł się w składzie na spotkanie z Racingiem, na boisko jednak nie wyszedł, a w ostatnią niedzielę w ogóle nie pojechał do Walencji. Wczoraj Frank Rijkaard krótko rozmawiał z Paco Seirul.lo w sprawie dyspozycji Kameruńczyka. Dziś wieczorem zapadnie ostateczna decyzja czy piłkarz znajdzie się w składzie na Liverpool.
[źródło: Mundo Deportivo]
Eto'o nie znalazł się na liście powołanych na niedzielne spotkanie na Mestalla, mimo że wydawało się, iż z jego kolanem jest już wszystko w porządku. Dziś na popołudniowym treningu zapadnie decyzja czy jutro Kameruńczyk zasiądzie na ławce rezerwowych Barçy, bo na występ w podstawowej jedenastce raczej nie ma szans. Pewnym jest, że zawodnik nie jest w tej chwili gotowy do gry na 100 procent, natomiast sama jego obecność może wesprzeć duchowo partnerów z drużyny. Sam fakt, że na boisku znów mogłoby zaistnieć magiczne trio - Ronaldinho, Eto'o, Messi wywołuje solidny dreszcz emocji wśród katalońskich kibiców.
Wczoraj Samu normalnie trenował z zespołem, biorąc także udział w wewnętrznej grze kontrolnej. Tak wyjątkowy i ważny mecz jak jutrzejsza potyczka z Liverpoolem jest dla Eto'o idealną okazją na ponowne przywitanie się z publicznością Camp Nou i zmazanie plamy na honorze po niferotunnej wypowiedzi sprzed tygodnia.
Samuel Eto'o doznał kontuzji 27. września w meczu z Werderem w ramach 2. kolejki Ligi Mistrzów i od tego momentu zagrał zaledwie 8 minut (w spotkaniu z Osasuną). Później znalazł się w składzie na spotkanie z Racingiem, na boisko jednak nie wyszedł, a w ostatnią niedzielę w ogóle nie pojechał do Walencji. Wczoraj Frank Rijkaard krótko rozmawiał z Paco Seirul.lo w sprawie dyspozycji Kameruńczyka. Dziś wieczorem zapadnie ostateczna decyzja czy piłkarz znajdzie się w składzie na Liverpool.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)