Koniec konfliktów na Camp Nou?
Takie pytanie zadaje sobie z pewnością wielu fanów Barçy po wczorajszym spotkaniu. Azulgrana w magicznym wręcz stylu rozgromiła Athletic Bilbao, a duża w tym zasługa Samuela Eto'o, który wrócił do drużyny po długiej przerwie. Kameruńczyk zaliczył wczoraj piękną asystę, a w 40 minucie strzelił swoją pierwsza bramkę dla Barçy w tym roku. Czyżby powrót "Czarnej Perły" miał kluczowe znaczenie wobec konfliktu, o jakim tak głośno się mówiło od dłuższego czasu?
Wydaje się, że tak. Kiedy Frank Rijkaard, zdecydował się na ściągnięcie Eto'o z boiska w 65 minucie, nasz napastnik otrzymał długie i głośne owacje na stojąco od sympatyków Blaugrany, a co najważniejsze po drodze na ławkę rezerwową były snajper Mallorci uściskał się z Puyolem, Iniestą, Ronaldinho, swym zmiennikiem Messim, a na samym końcu z Frankiem Rijkaardem. Takie gesty pokazują jak wiele jest warty powrót Eto'o do wyjściowego składu "Dumy Katalonii". Asysta, gol, wspaniała gra Barçy no i chyba zażegnanie konfliktu na długi, długi czas. Podsumowując we wczorajszym meczu mogliśmy ujrzeć w końcu ponownie Barce jako jedną wielką rodzinę, tą rodzinę, którą stać na kolejne wielkie sukcesy.
[źródło: Sport/własne]
Wydaje się, że tak. Kiedy Frank Rijkaard, zdecydował się na ściągnięcie Eto'o z boiska w 65 minucie, nasz napastnik otrzymał długie i głośne owacje na stojąco od sympatyków Blaugrany, a co najważniejsze po drodze na ławkę rezerwową były snajper Mallorci uściskał się z Puyolem, Iniestą, Ronaldinho, swym zmiennikiem Messim, a na samym końcu z Frankiem Rijkaardem. Takie gesty pokazują jak wiele jest warty powrót Eto'o do wyjściowego składu "Dumy Katalonii". Asysta, gol, wspaniała gra Barçy no i chyba zażegnanie konfliktu na długi, długi czas. Podsumowując we wczorajszym meczu mogliśmy ujrzeć w końcu ponownie Barce jako jedną wielką rodzinę, tą rodzinę, którą stać na kolejne wielkie sukcesy.
[źródło: Sport/własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)