Wciąż marzy o powrocie do Barcelony...
Maxi López, przebywający w zespole Mallorci na wypożyczeniu nie potrafi udowodnić swoich nieprzeciętnych umiejętności. Argentyńczyk tuż przed rozpoczęciem sezonu został wypożyczony z Barcelony, gdzie nie mieścił się w planach trenera, Franka Rijkaarda.
Wszyscy spodziewali się, iż w nowym zespole, gdzie będzie miał więcej szans na grę nareszcie udowodni, iż jego transfer do Europy nie był dziełem przypadku. Jednak blond-włosy snajper nie gra tak jak tego oczekiwano. Co prawda to dopiero jego pierwszy sezon w nowym klubie, ale na jego koncie są zaledwie 2 bramki.
Jeden z goli miał jednak bardzo duże znaczenie dla... Barcelony. Były zawodnik Dumy Katalonii strzelił bowiem decydująca bramkę na Ramon Sanchez Pizjuan, stadionie Sevilli, która toczy zacięty bój z Barça o tytuł mistrzowski.
Statystyki Maxiego nie powalają na kolana. Argentyńczyk zagrał dotychczas w 27 meczach swojego klubu, ale zaledwie 5 od pierwszej do ostatniej minuty (3 w lidze i 2 w Copa del Rey). Zazwyczaj wysoki napastnik rozpoczyna spotkanie w pierwszym składzie, ale jak dotąd zaledwie dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców, co jak na napastnika na pewno imponującym dorobkiem nie jest.
Pomimo nie najlepszej dyspozycji prezentowanej w drużynie z Balearów, López marzy by wrócić do Barcelony i tam się dalej rozwijać. Taka sytuacja będzie możliwa, jeśli Frank Rijkaard mógłby zagwarantować graczowi więcej minut spędzanych na boisku aniżeli w poprzednim sezonie. To z Dumą Katalonii, Maxi chciałby osiągać sukcesy, ale patrząc na jego grę w Mallorce, marzenie 23-letniego snajpera wydaje się nie do spełnienia...
[źródło: Sport]
Wszyscy spodziewali się, iż w nowym zespole, gdzie będzie miał więcej szans na grę nareszcie udowodni, iż jego transfer do Europy nie był dziełem przypadku. Jednak blond-włosy snajper nie gra tak jak tego oczekiwano. Co prawda to dopiero jego pierwszy sezon w nowym klubie, ale na jego koncie są zaledwie 2 bramki.
Jeden z goli miał jednak bardzo duże znaczenie dla... Barcelony. Były zawodnik Dumy Katalonii strzelił bowiem decydująca bramkę na Ramon Sanchez Pizjuan, stadionie Sevilli, która toczy zacięty bój z Barça o tytuł mistrzowski.
Statystyki Maxiego nie powalają na kolana. Argentyńczyk zagrał dotychczas w 27 meczach swojego klubu, ale zaledwie 5 od pierwszej do ostatniej minuty (3 w lidze i 2 w Copa del Rey). Zazwyczaj wysoki napastnik rozpoczyna spotkanie w pierwszym składzie, ale jak dotąd zaledwie dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców, co jak na napastnika na pewno imponującym dorobkiem nie jest.
Pomimo nie najlepszej dyspozycji prezentowanej w drużynie z Balearów, López marzy by wrócić do Barcelony i tam się dalej rozwijać. Taka sytuacja będzie możliwa, jeśli Frank Rijkaard mógłby zagwarantować graczowi więcej minut spędzanych na boisku aniżeli w poprzednim sezonie. To z Dumą Katalonii, Maxi chciałby osiągać sukcesy, ale patrząc na jego grę w Mallorce, marzenie 23-letniego snajpera wydaje się nie do spełnienia...
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)