FC Barcelona 1-0 UD Levante, bohaterowie są zmęczeni
Po zwycięstwie Sevilli nad Espanyolem 3:1, Barcelona musiała wygrać dzisiejsze spotkanie z Levante, aby utrzymać prowadzenie i wciąż móc "rozdawać karty" w La Liga. Trzy punkty były priorytetem w dzisiejszym meczu i tylko ten wynik satysfakcjonował piłkarzy oraz kibiców Barcelony. Jak miało być, tak się stało. Barça skromnie, bo 1:0 pokonała Levante i pomimo niezbyt efektownej gry utrzymała przodownictwo w ligowej tabeli.
Początek pierwszej połowy był spokojny i wyrównany, pierwsze groźne akcje stworzyli jednak goście. Dośrodkowań na pole karne próbowali Kapo i Riga jednak obrońcy miejscowych nie mieli większych problemów z wybijaniem piłki. Levante grało odważnie i nie zamierzało się bronić. W pierwszych piętnastu minutach Barcelona miała trzy rzuty wolne i wszystkie zatrzymywały się na głowach obrońców gości. W osiemnastej minucie, akcję prawą stroną przeprowadził Messi, po czym dograł piłkę w pole karne. Futbolówkę przejął Alexis, minął w swoim polu karnym Xaviego by za chwilę stracić ją na rzecz Eto'o. Ten odegrał do Deco i gol... Jednak sędzia boczny sygnalizował pozycję spaloną Portugalczyka.
Kolejną akcję zainicjował w 25. minucie Ronaldinho. Najpierw na własnej połowie zgubił zawodnika Levante, następnie popędził prawą stroną i zagrał do Eto'o w prawy narożnik pola karnego. Kameruńczyk zabrał się z piłką i uderzył wzdłuż bramki. Obrońcy minęli się z futbolówką, a zamykający akcję Messi nie sięgnął piłki i na tablicy wciąż widniał wynik 0:0.
Dwie minuty później Barça wyszła już jednak na prowadzenie. Messi przeprowadził atak prawą stroną wzdłuż pola karnego, po czym dograł do Xaviego na 11 metr. Hiszpan próbował jeszcze podać do Ronaldinho lecz Molina przeciął lot piłki, wybijając ją przed pole karne. Tam dopadł do niej Eto'o i strzał Kameruńczyka znalazł już drogę do bramki. Barça 1, Levante 0. Goście nie poddawali się i próbowali atakować, lecz wszystkie te próby były skutecznie przerywane przez defensorów Barcelony i po pierwszej połowie to Katalończycy schodzili ze skromnym prowadzeniem.
Na drugą połowę obie drużyny wyszły bez zmian i tym razem zgodnie z oczekiwaniami Barcelona zaczęła od mocnego uderzenia. 50. minuta, długie podanie od Xaviego, Ronaldinho zgrywa głową do Eto'o. Kameruńczyk odegrał głową jeszcze raz do Ronniego, a ten bez namysłu huknął jak z 25 metrów. Molina z najwyższym trudem wybił piłkę spod poprzeczki i mieliśmy rzut rożny. Wrzutka na pole karne i po raz kolejny, po stałym fragmencie gry, piłkę wybijają obrońcy gości. Pięć minut później, Barça miała kolejną fantastyczną szansę do podwyższenia prowadzenia. Rozgrywający bardzo dobre spotkanie Xavi, dograł piłkę na wolne pole do Eto'o, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Moliną i uderzył prosto w niego. To jednak nie koniec. Odbitą piłkę przejął Messi, minął dwóch zawodników po czym dograł do Ronaldinho. Tym razem Brazylijczyk stanął "oko w oko" z bramkarzem gości i... trafił prosto w niego. Sparowaną do boku piłkę, przejął Eto'o i wpakował do siatki, lecz Kameruńczyk znajdował się już na spalonym.
Czternaście minut później miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. Eto'o dogrywał piłkę do wbiegającego w pole karne Ronaldinho, lecz Brazylijczyk został staranowany przez Alexisa. Powtórki ewidentnie pokazywały faul obrońcy gości, lecz sędzia Clos Gomez puścił grę. Trzy minuty później kolejny popis dał Messi. Minął jednego, drugiego, trzeciego, czwartego, piątego obrońcę... dograł do Eto'o, lecz strzał tego ostatniego został zablokowany. Patrząc na akcję młodego Argentyńczyka, od razu przypomina się bramka zdobyta z Getafe i komentator krzyczący Messi, Messi, Messi... Gol, Gol, Gol, Gol. Tym razem Argentyńczyk nie próbował samodzielnie wykańczać akcji.
Spotkanie wyraźnie się ożywiło, a Barcelona za wszelką cenę chciała zdobyć drugiego gola. W 71. minucie kolejne fantastyczne, prostopadłe podanie Xaviego tym razem do wprowadzonego w drugiej połowie Oleguera. Ten wpadł w pole karne jednak w ostatniej chwili zablokował go obrońca Levante. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry, Barcelona, a właściwie Messi zmarnował stuprocentową sytuację. Eto'o zagrał wzdłuż pola karnego do wbiegającego na dziewiąty metr Argentyńczyka, ten miał już przed sobą tylko Molinę i... strzelił w poprzeczkę. Kolejna zmarnowana szansa, która mogła się zemścić w doliczonym czasie gry. Wrzutka Rigi z prawej strony, z bramki wybiega Valdés i przegrywa pojedynek w powietrzu z Camacho, który zgrał piłkę na 6 metr. Kapo miał przed sobą pustą bramkę i nie trafił w piłkę. Barcelona miała wielkie szczęście i zarazem pecha chwilę później. Podanie z pola karnego do Ronaldinho, który zostawił za sobą trzech obrońców, kolejna sytuacja sam na sam z Moliną i po raz kolejny strzał w sam środek golkipera Levante. Minutę później sędzia główny zakończył spotkanie i Barça mogła dopisać 3 punkty do swojego dorobku.
Patrząc obiektywnie na cały mecz, Barcelona zasłużyła na zwycięstwo. Katalończycy przez cały mecz przeważali, w drugiej połowie Levante całkowicie zostało zepchnięte pod własne pole karne. W tym momencie styl schodzi na dalszy plan, celem podopiecznych Rijkaarda były dziś trzy punkty. Tak jak w spotkaniu z Villarreal, tak samo i tutaj, Barcelona mając kilka doskonałych sytuacji nie potrafi postawić kropki nad "i". Eto'o powinien ustrzelić hat-tricka, Ronaldinho był wręcz zobligowany, by zdobyć przynajmniej jedną bramkę. Kolejny mankament to stałe fragmenty gry. Od pewnego czasu Barça nie potrafi skutecznie egzekwować rzutów rożnych i rzutów wolnych. Jeśli popatrzeć ile goli zdobywa się po stałych fragmentach gry, to przy tej ilości, która ma Barça w każdym spotkaniu, mogłaby wygrywać kilkoma bramkami. Widać zmęczenie tych, którzy w poprzednim sezonie decydowali o obliczu tego zespołu, widać że zwłaszcza ci, którzy brali udział w ubiegłorocznym mundialu, myślą już o zasłużonym odpoczynku.
Pomimo kilku negatywów, można dostrzec również wiele dobrych stron tego spotkania. Kolejne dobry występ zanotował Messi, z bardzo dobrej strony pokazał się też Xavi. Niestety dużo słabiej wypadli Eto'o i Ronaldinho - pozostali zdecydowanie w cieniu młodego Argentyńczyka. Tym razem nie zawiodła defensywa, mimo drobnych błędów w drugiej połowie, obrońcy pewnie przerywali akcje Levante. I co najważniejsze, Barcelona zrealizowała główne założenie, czyli zdobyła dzisiaj trzy punkty, do następnej kolejki będzie więc liderem La Liga. Pamiętajmy w tym miejscu: zwycięzców się nie sądzi.
Bramki:
1-0 Eto'o 27'
Skład:
FC Barcelona: Valdés, Zambrotta, Puyol, Thuram, Gio (61' Oleguer), Xavi, Iniesta, Deco, Messi, Ronaldinho, Eto'o.
UD Levante: Molina, Descarga, Álvaro, Alexis, Rubiales, Tomassi (59' Ettien), Camacho, Berson (73' N'Diaye), Riga, Kapo, Salva (76' Reggi)
Żółte kartki: Zambrotta (44'), Deco (81') - Berson (59'), Rubiales (67'), Álvaro (67'), Alexis (90'+3')
Sędzia: Clos Gómez
Stadion / widzów: Camp Nou / 73 863
Szczegóły w relacji live.
Początek pierwszej połowy był spokojny i wyrównany, pierwsze groźne akcje stworzyli jednak goście. Dośrodkowań na pole karne próbowali Kapo i Riga jednak obrońcy miejscowych nie mieli większych problemów z wybijaniem piłki. Levante grało odważnie i nie zamierzało się bronić. W pierwszych piętnastu minutach Barcelona miała trzy rzuty wolne i wszystkie zatrzymywały się na głowach obrońców gości. W osiemnastej minucie, akcję prawą stroną przeprowadził Messi, po czym dograł piłkę w pole karne. Futbolówkę przejął Alexis, minął w swoim polu karnym Xaviego by za chwilę stracić ją na rzecz Eto'o. Ten odegrał do Deco i gol... Jednak sędzia boczny sygnalizował pozycję spaloną Portugalczyka.
Kolejną akcję zainicjował w 25. minucie Ronaldinho. Najpierw na własnej połowie zgubił zawodnika Levante, następnie popędził prawą stroną i zagrał do Eto'o w prawy narożnik pola karnego. Kameruńczyk zabrał się z piłką i uderzył wzdłuż bramki. Obrońcy minęli się z futbolówką, a zamykający akcję Messi nie sięgnął piłki i na tablicy wciąż widniał wynik 0:0.
Dwie minuty później Barça wyszła już jednak na prowadzenie. Messi przeprowadził atak prawą stroną wzdłuż pola karnego, po czym dograł do Xaviego na 11 metr. Hiszpan próbował jeszcze podać do Ronaldinho lecz Molina przeciął lot piłki, wybijając ją przed pole karne. Tam dopadł do niej Eto'o i strzał Kameruńczyka znalazł już drogę do bramki. Barça 1, Levante 0. Goście nie poddawali się i próbowali atakować, lecz wszystkie te próby były skutecznie przerywane przez defensorów Barcelony i po pierwszej połowie to Katalończycy schodzili ze skromnym prowadzeniem.
Na drugą połowę obie drużyny wyszły bez zmian i tym razem zgodnie z oczekiwaniami Barcelona zaczęła od mocnego uderzenia. 50. minuta, długie podanie od Xaviego, Ronaldinho zgrywa głową do Eto'o. Kameruńczyk odegrał głową jeszcze raz do Ronniego, a ten bez namysłu huknął jak z 25 metrów. Molina z najwyższym trudem wybił piłkę spod poprzeczki i mieliśmy rzut rożny. Wrzutka na pole karne i po raz kolejny, po stałym fragmencie gry, piłkę wybijają obrońcy gości. Pięć minut później, Barça miała kolejną fantastyczną szansę do podwyższenia prowadzenia. Rozgrywający bardzo dobre spotkanie Xavi, dograł piłkę na wolne pole do Eto'o, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Moliną i uderzył prosto w niego. To jednak nie koniec. Odbitą piłkę przejął Messi, minął dwóch zawodników po czym dograł do Ronaldinho. Tym razem Brazylijczyk stanął "oko w oko" z bramkarzem gości i... trafił prosto w niego. Sparowaną do boku piłkę, przejął Eto'o i wpakował do siatki, lecz Kameruńczyk znajdował się już na spalonym.
Czternaście minut później miała miejsce kontrowersyjna sytuacja. Eto'o dogrywał piłkę do wbiegającego w pole karne Ronaldinho, lecz Brazylijczyk został staranowany przez Alexisa. Powtórki ewidentnie pokazywały faul obrońcy gości, lecz sędzia Clos Gomez puścił grę. Trzy minuty później kolejny popis dał Messi. Minął jednego, drugiego, trzeciego, czwartego, piątego obrońcę... dograł do Eto'o, lecz strzał tego ostatniego został zablokowany. Patrząc na akcję młodego Argentyńczyka, od razu przypomina się bramka zdobyta z Getafe i komentator krzyczący Messi, Messi, Messi... Gol, Gol, Gol, Gol. Tym razem Argentyńczyk nie próbował samodzielnie wykańczać akcji.
Spotkanie wyraźnie się ożywiło, a Barcelona za wszelką cenę chciała zdobyć drugiego gola. W 71. minucie kolejne fantastyczne, prostopadłe podanie Xaviego tym razem do wprowadzonego w drugiej połowie Oleguera. Ten wpadł w pole karne jednak w ostatniej chwili zablokował go obrońca Levante. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry, Barcelona, a właściwie Messi zmarnował stuprocentową sytuację. Eto'o zagrał wzdłuż pola karnego do wbiegającego na dziewiąty metr Argentyńczyka, ten miał już przed sobą tylko Molinę i... strzelił w poprzeczkę. Kolejna zmarnowana szansa, która mogła się zemścić w doliczonym czasie gry. Wrzutka Rigi z prawej strony, z bramki wybiega Valdés i przegrywa pojedynek w powietrzu z Camacho, który zgrał piłkę na 6 metr. Kapo miał przed sobą pustą bramkę i nie trafił w piłkę. Barcelona miała wielkie szczęście i zarazem pecha chwilę później. Podanie z pola karnego do Ronaldinho, który zostawił za sobą trzech obrońców, kolejna sytuacja sam na sam z Moliną i po raz kolejny strzał w sam środek golkipera Levante. Minutę później sędzia główny zakończył spotkanie i Barça mogła dopisać 3 punkty do swojego dorobku.
Patrząc obiektywnie na cały mecz, Barcelona zasłużyła na zwycięstwo. Katalończycy przez cały mecz przeważali, w drugiej połowie Levante całkowicie zostało zepchnięte pod własne pole karne. W tym momencie styl schodzi na dalszy plan, celem podopiecznych Rijkaarda były dziś trzy punkty. Tak jak w spotkaniu z Villarreal, tak samo i tutaj, Barcelona mając kilka doskonałych sytuacji nie potrafi postawić kropki nad "i". Eto'o powinien ustrzelić hat-tricka, Ronaldinho był wręcz zobligowany, by zdobyć przynajmniej jedną bramkę. Kolejny mankament to stałe fragmenty gry. Od pewnego czasu Barça nie potrafi skutecznie egzekwować rzutów rożnych i rzutów wolnych. Jeśli popatrzeć ile goli zdobywa się po stałych fragmentach gry, to przy tej ilości, która ma Barça w każdym spotkaniu, mogłaby wygrywać kilkoma bramkami. Widać zmęczenie tych, którzy w poprzednim sezonie decydowali o obliczu tego zespołu, widać że zwłaszcza ci, którzy brali udział w ubiegłorocznym mundialu, myślą już o zasłużonym odpoczynku.
Pomimo kilku negatywów, można dostrzec również wiele dobrych stron tego spotkania. Kolejne dobry występ zanotował Messi, z bardzo dobrej strony pokazał się też Xavi. Niestety dużo słabiej wypadli Eto'o i Ronaldinho - pozostali zdecydowanie w cieniu młodego Argentyńczyka. Tym razem nie zawiodła defensywa, mimo drobnych błędów w drugiej połowie, obrońcy pewnie przerywali akcje Levante. I co najważniejsze, Barcelona zrealizowała główne założenie, czyli zdobyła dzisiaj trzy punkty, do następnej kolejki będzie więc liderem La Liga. Pamiętajmy w tym miejscu: zwycięzców się nie sądzi.
Bramki:
1-0 Eto'o 27'
Skład:
FC Barcelona: Valdés, Zambrotta, Puyol, Thuram, Gio (61' Oleguer), Xavi, Iniesta, Deco, Messi, Ronaldinho, Eto'o.
UD Levante: Molina, Descarga, Álvaro, Alexis, Rubiales, Tomassi (59' Ettien), Camacho, Berson (73' N'Diaye), Riga, Kapo, Salva (76' Reggi)
Żółte kartki: Zambrotta (44'), Deco (81') - Berson (59'), Rubiales (67'), Álvaro (67'), Alexis (90'+3')
Sędzia: Clos Gómez
Stadion / widzów: Camp Nou / 73 863
Szczegóły w relacji live.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)