Gasnąca nadzieja w Barcelonie; Barça - Espanyol 2:2
Na Camp Nou zdarzyło się coś co nie miało prawa się zdarzyć. Barça straciła bramkę w ostatniej minucie gry i tylko zremisowała z Espanyolem 2:2. Jak na ironię Real Madryt przegrywając niemal przez całe spotkanie również wyrównał w 90. minucie i dzięki temu pozostał liderem La Liga. Zespół Capello uczynił tym samym milowy krok w kierunku mistrzowskiego tytułu. Drużyna Franka Rijkaarda straciła z kolei zwycięstwo na własne życzenie, broniąc skromnego prowadzenia 2:1, co zemściło się kiedy Camp Nou ogarnięte było euforią odzyskanej pozycji lidera. Po końcowym gwizdku zawodnicy Barcelony i jej trener patrzyli na siebie nie mogąc uwierzyć w to co się stało.
Mecz rozpoczął się zgodnie z planem, bowiem to gospodarze kontrolowali grę. Szczęścia próbowali Iniesta, Xavi i Messi, lecz brakowało im precyzji w wykończeniu. Wkrótce odpowiedział Espanyol i to odpowiedział skutecznie. W 29. minucie De La Peña świetnym podaniem obsłużył Tamudo, a ten bez problemów pokonał Valdésa. W korespondencyjnym pojedynku Zaragoza wyszła na prowadzenie, więc sytuacja nie przedstawiała się tragicznie. Barça przycisnęła i efekt w postaci gola przyszedł na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy. Do dośrodkowania najwyżej wyskoczył Messi i sprytnie trącając piłkę... ręką zaskoczył Kameniego. Protesty piłkarzy Espanyolu zaowocowały jedynie żółtą kartką dla Luisa Garcii, a kibice Barçy w tym momencie byli zgodni - "to była ręka Boga".
Pierwsze minuty po przerwie to ataki Barçy i druga bramka Messiego, który otrzymując dobre podanie od Deco nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Mniej więcej w tym samym czasie Real doprowadził do wyrówanania, by po kilku minutach ponownie przegrywać, tym razem 1:2. Frank Rijkaard nie wyciągnął wniosków ze swoich błędnych decyzji i tym razem dokonał niezrozumiałej zmiany za Gudjohnsena wprowadzając Mottę. Barça miała jeszcze kilka dogodnych sytuacji, lecz widać było, że gospodarzy zdecydowanie zadowala skromne prowadzenie.
Ale w samej końcówce na zachowawczą Barcelonę spadły dwa nieszczęścia. Tamudo idealnie zsynchronizował się z van Nistelroyem i obaj w tej samej minucie zdobyli wyrównujące bramki na 2:2 . Duma Katalonii była tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Cules już widzieli Barçę unoszącą w górę trzeci z rzędu mistrzowski puchar, czar jednak prysł w jednym fatalnym momencie. Tak rozczarowującego zakończenia nikt się nie spodziewał. W Madrycie łzy szczęścia, w Barcelonie gorycz remisu, który jest porażką.
Czy Duma Katalonii straciła szanse na tytuł? W ostatniej kolejce Real zagra z Mallorcą, a Barça z Nastic i tak naprawdę wszystko może się zdarzyć. Nikt z nas nie ma jednak wątpliwości, iż zespół Rijkaarda znacznie sobie owe szanse okroił i musi teraz liczyć na wyjątkowe szczęście. Który to raz w tym sezonie podopieczni Capello strzelają ważną bramkę w ostatniej minucie gry, podczas gdy Barcelona traci takową w samej końcówce? Nie ulega wątpliwości, że od pewnego czasu to Real wykazuje większą motywację w wyścigu po mistrzostwo mając przy tym sporo szczęścia, którego brakuje z kolei wiceliderowi. W tym momencie Niech każdy Culé zada sobie pytanie kto na to mistrzostwo zasłużył bardziej - Barça czy Real?
To że nasze szanse są niewielkie nie wynika tylko z dzisiejszych spotkań. Aktualny jeszcze mistrz Hiszpanii przegrał w tym sezonie zbyt wiele ważnych spotkań, zbyt wiele tych mniej ważnych zremisował. Wiele spraw mogło ułożyć się inaczej, mogło zapaść wiele innych decyzji niż te, które zapadły. Na podsumowania przyjdzie czas po ostatniej kolejce. Czy za tydzień będziemy świadkami "niedzieli cudów"? Ku pokrzepieniu serc - "dopóki piłka w grze", tym banalnym powiedzeniem często żądzą się ostateczne pojedynki ligowego sezonu.
FC Barcelona: Víctor Valdés, Thuram, Puyol, Gio, Zambrotta, Iniesta, Xavi, Deco, Messi, Gudjohnsen, Eto´o.
Espanyol: Kameni, Lacruz, Jarque, Torrejón, Chica, Rufete, Moisés, De la Peña, Riera, Luis García, Tamudo.
Szczegóły meczu w relacji live.
[źródło: własne]
Mecz rozpoczął się zgodnie z planem, bowiem to gospodarze kontrolowali grę. Szczęścia próbowali Iniesta, Xavi i Messi, lecz brakowało im precyzji w wykończeniu. Wkrótce odpowiedział Espanyol i to odpowiedział skutecznie. W 29. minucie De La Peña świetnym podaniem obsłużył Tamudo, a ten bez problemów pokonał Valdésa. W korespondencyjnym pojedynku Zaragoza wyszła na prowadzenie, więc sytuacja nie przedstawiała się tragicznie. Barça przycisnęła i efekt w postaci gola przyszedł na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy. Do dośrodkowania najwyżej wyskoczył Messi i sprytnie trącając piłkę... ręką zaskoczył Kameniego. Protesty piłkarzy Espanyolu zaowocowały jedynie żółtą kartką dla Luisa Garcii, a kibice Barçy w tym momencie byli zgodni - "to była ręka Boga".
Pierwsze minuty po przerwie to ataki Barçy i druga bramka Messiego, który otrzymując dobre podanie od Deco nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Mniej więcej w tym samym czasie Real doprowadził do wyrówanania, by po kilku minutach ponownie przegrywać, tym razem 1:2. Frank Rijkaard nie wyciągnął wniosków ze swoich błędnych decyzji i tym razem dokonał niezrozumiałej zmiany za Gudjohnsena wprowadzając Mottę. Barça miała jeszcze kilka dogodnych sytuacji, lecz widać było, że gospodarzy zdecydowanie zadowala skromne prowadzenie.
Ale w samej końcówce na zachowawczą Barcelonę spadły dwa nieszczęścia. Tamudo idealnie zsynchronizował się z van Nistelroyem i obaj w tej samej minucie zdobyli wyrównujące bramki na 2:2 . Duma Katalonii była tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Cules już widzieli Barçę unoszącą w górę trzeci z rzędu mistrzowski puchar, czar jednak prysł w jednym fatalnym momencie. Tak rozczarowującego zakończenia nikt się nie spodziewał. W Madrycie łzy szczęścia, w Barcelonie gorycz remisu, który jest porażką.
Czy Duma Katalonii straciła szanse na tytuł? W ostatniej kolejce Real zagra z Mallorcą, a Barça z Nastic i tak naprawdę wszystko może się zdarzyć. Nikt z nas nie ma jednak wątpliwości, iż zespół Rijkaarda znacznie sobie owe szanse okroił i musi teraz liczyć na wyjątkowe szczęście. Który to raz w tym sezonie podopieczni Capello strzelają ważną bramkę w ostatniej minucie gry, podczas gdy Barcelona traci takową w samej końcówce? Nie ulega wątpliwości, że od pewnego czasu to Real wykazuje większą motywację w wyścigu po mistrzostwo mając przy tym sporo szczęścia, którego brakuje z kolei wiceliderowi. W tym momencie Niech każdy Culé zada sobie pytanie kto na to mistrzostwo zasłużył bardziej - Barça czy Real?
To że nasze szanse są niewielkie nie wynika tylko z dzisiejszych spotkań. Aktualny jeszcze mistrz Hiszpanii przegrał w tym sezonie zbyt wiele ważnych spotkań, zbyt wiele tych mniej ważnych zremisował. Wiele spraw mogło ułożyć się inaczej, mogło zapaść wiele innych decyzji niż te, które zapadły. Na podsumowania przyjdzie czas po ostatniej kolejce. Czy za tydzień będziemy świadkami "niedzieli cudów"? Ku pokrzepieniu serc - "dopóki piłka w grze", tym banalnym powiedzeniem często żądzą się ostateczne pojedynki ligowego sezonu.
FC Barcelona: Víctor Valdés, Thuram, Puyol, Gio, Zambrotta, Iniesta, Xavi, Deco, Messi, Gudjohnsen, Eto´o.
Espanyol: Kameni, Lacruz, Jarque, Torrejón, Chica, Rufete, Moisés, De la Peña, Riera, Luis García, Tamudo.
Szczegóły meczu w relacji live.
[źródło: własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)