Chivu czy Milito? Decyzja należy do Barçy!
Różne okoliczności na rynku transferowym oraz niezwykłe przyśpieszenie działań zarządu Barçy w ostatnich godzinach spowodowało, że włodarze Dumy Katalonii mają niemały dylemat. Po uzgodnieniu indywidualnych umów z Gabrielem Milito i Cristianem Chivu, ludzie związani z katalońskim zespołem muszą zdecydować, który z tych zawodników wzmocni defensywę Blaugrany.
Real Madryt, który w ostatnich dniach dołączył do wyścigu o Chivu, składając ofertę opiewającą na 18 milionów euro znacznie skomplikował sytuację Barçy w walce o rumuńskiego obrońcę Romy, a zarazem wyświadczył też działaczom Dumy Katalonii drobną przysługę. Obrońca Giallorossich był nie tylko priorytetem dla zarządu Azulgrany, ale i dla Interu Mediolan, który uzgodnił wcześniej warunki indywidualnego kontraktu z agentami Chivu - Giovanim Becali i Ernesto Bronzettim. Gdy tylko Blancos złożyli swoją ofertę Nerazzurri wycofali się z rywalizacji o usługi rumuńskiego defensora.
Barça poprzez działanie swojego wice-prezydenta Ferrana Soriano pokazała we wtorek, że nie zamierza popadać w ekonomiczne szaleństwo, byle tylko dokonać czwartego transferu tego lata. Wobec takiego obrotu sprawy, "na tapetę" wrócił transfer Gaby'ego Milito. Rozpoczęto negocjacje z Zaragozą oraz agentem zawodnika, Eduardo Gamarnickiem. W całej tej sytuacji pokrzywdzonym mogą czuć się działacze włoskiego Juventusu, których oferta 14, a później 15 milionów euro plus bonusy nie odpowiada włodarzom aragońskiej ekipy.
W dniu wczorajszym działacze Barçy osiągnęli indywidualne porozumienie z Chivu, któremu podoba się oferta Blaugrany oraz z Milito, który także wolałby występować na Camp Nou. Klub ze stolicy Katalonii ma teraz 48 godzin na dokonanie wyboru, ponieważ od jej decyzji zależą także losy Realu i Juventusu. Chivu był priorytetem dla zarządu, ale to Milito otwarcie mówił, że chciałby trafić do Barçy. Który zatem trafi do zespołu "Dumy Katalonii"? Ostatnie słowo należy do Franka i Txikiego.
[źródło: Sport]
Real Madryt, który w ostatnich dniach dołączył do wyścigu o Chivu, składając ofertę opiewającą na 18 milionów euro znacznie skomplikował sytuację Barçy w walce o rumuńskiego obrońcę Romy, a zarazem wyświadczył też działaczom Dumy Katalonii drobną przysługę. Obrońca Giallorossich był nie tylko priorytetem dla zarządu Azulgrany, ale i dla Interu Mediolan, który uzgodnił wcześniej warunki indywidualnego kontraktu z agentami Chivu - Giovanim Becali i Ernesto Bronzettim. Gdy tylko Blancos złożyli swoją ofertę Nerazzurri wycofali się z rywalizacji o usługi rumuńskiego defensora.
Barça poprzez działanie swojego wice-prezydenta Ferrana Soriano pokazała we wtorek, że nie zamierza popadać w ekonomiczne szaleństwo, byle tylko dokonać czwartego transferu tego lata. Wobec takiego obrotu sprawy, "na tapetę" wrócił transfer Gaby'ego Milito. Rozpoczęto negocjacje z Zaragozą oraz agentem zawodnika, Eduardo Gamarnickiem. W całej tej sytuacji pokrzywdzonym mogą czuć się działacze włoskiego Juventusu, których oferta 14, a później 15 milionów euro plus bonusy nie odpowiada włodarzom aragońskiej ekipy.
W dniu wczorajszym działacze Barçy osiągnęli indywidualne porozumienie z Chivu, któremu podoba się oferta Blaugrany oraz z Milito, który także wolałby występować na Camp Nou. Klub ze stolicy Katalonii ma teraz 48 godzin na dokonanie wyboru, ponieważ od jej decyzji zależą także losy Realu i Juventusu. Chivu był priorytetem dla zarządu, ale to Milito otwarcie mówił, że chciałby trafić do Barçy. Który zatem trafi do zespołu "Dumy Katalonii"? Ostatnie słowo należy do Franka i Txikiego.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)