Ezquerro: Nie zostałem w Barcelonie dla jaj!
Napastnik FC Barcelona, Santi Ezquerro postanowił dzisiaj zabrać głos w sprawie prezesa Athletic Bilbao, którego obwinia o "nie dotrzymanie danego słowa". Chodzi o przedwyborczą obietnicę pana Fernando Macua, który zapewniał, że po objęciu fotela szefa klubu ściągnie na San Mames doświadczonego Hiszpana.
Ezquerro wyjaśniał przed dziennikarzami, że odrzucił w czasie okna transferowego "ciekawe oferty", między innymi z Osasuny, a wszystko po to, by ponownie związać się z Athletic Bilbao. "Nie zostałem w Barcelonie dla jaj. Do ostatniego dnia czekałem na ofertę, a kiedy byłem zdecydowany na transfer prezes zmienił warunki umowy, które wcześniej ustaliliśmy" - tłumaczył zawiedziony Ezquerro.
Gracz Barcelony nie ukrywał, że "przed wygraniem wyborów obecny prezes Athletic oferował mi pieniądze, aby mógł posługiwać się moim nazwiskiem w przedwyborczych obietnicach." Wczoraj, gdy baskijscy piłkarze zawitali na Camp Nou, Santi zamienił kilka słów z trenerem swojej byłej drużyny. "Wyjaśniłem mu dlaczego nie trenuje pod jego okiem i znów zostałem zaskoczony. Usłyszałem w odpowiedzi, że nic nie było mu (Joaquínowi Caparrósowi) wiadomo o jakimkolwiek transferze mojej osoby."
Teraz kiedy Ezquerro pozostał w stolicy Katalonii, jego jedyną alternatywą jest próba ucieczki z Camp Nou w zimowym oknie transferowym. "Postaram się spisywać jak najlepiej w nadchodzącym czasie, ale zdaję sobie sprawę z ogromnej konkurencji w zespole. Kiedy w grudniu rynek otworzy się na nowo, poszukam dobrego rozwiązania."
[źródło: Sport]
Ezquerro wyjaśniał przed dziennikarzami, że odrzucił w czasie okna transferowego "ciekawe oferty", między innymi z Osasuny, a wszystko po to, by ponownie związać się z Athletic Bilbao. "Nie zostałem w Barcelonie dla jaj. Do ostatniego dnia czekałem na ofertę, a kiedy byłem zdecydowany na transfer prezes zmienił warunki umowy, które wcześniej ustaliliśmy" - tłumaczył zawiedziony Ezquerro.
Gracz Barcelony nie ukrywał, że "przed wygraniem wyborów obecny prezes Athletic oferował mi pieniądze, aby mógł posługiwać się moim nazwiskiem w przedwyborczych obietnicach." Wczoraj, gdy baskijscy piłkarze zawitali na Camp Nou, Santi zamienił kilka słów z trenerem swojej byłej drużyny. "Wyjaśniłem mu dlaczego nie trenuje pod jego okiem i znów zostałem zaskoczony. Usłyszałem w odpowiedzi, że nic nie było mu (Joaquínowi Caparrósowi) wiadomo o jakimkolwiek transferze mojej osoby."
Teraz kiedy Ezquerro pozostał w stolicy Katalonii, jego jedyną alternatywą jest próba ucieczki z Camp Nou w zimowym oknie transferowym. "Postaram się spisywać jak najlepiej w nadchodzącym czasie, ale zdaję sobie sprawę z ogromnej konkurencji w zespole. Kiedy w grudniu rynek otworzy się na nowo, poszukam dobrego rozwiązania."
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)