Dlaczego wciąż tu jesteś Eidurze?!
Po meczu o Puchar Gampera, Eidur Gudjohnsen dostał od Franka Rijkaarda stanowcze ultimatum: "przyjmij ofertę West Hamu". Mimo to "ambitny" Islandczyk postanowił pozostać w stolicy Katalonii.
W swoim pierwszym sezonie na Camp Nou, Guddy nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Nie został następcą Larssona i choć oczywiście, wszyscy wiedzieli, że jego rola w zespole będzie inna niż Szweda - nie bójmy się tego powiedzieć, zawiódł na całej linii. Zarząd postanowił więc pozbyć się tego niepotrzebnego balastu w postaci Gudjohnsena.
Eidur dostrzegł jednak swoją szansę w nieoczekiwanej kontuzji Kameruńczyka Eto'o w spotkaniu o Puchar Gampera. Postanowił więc jeszcze raz odbyć konwersację z Rijkaardem na temat swojej przyszłości w drużynie. Trener Barcelony pozostał jednak nieugięty - w interesie klubu leży teraz rozwój dwóch młodych talentów - Giovaniego Dos Santosa oraz Bojana Krkicia.
Jak widzimy, mimo urazu Sammiego, sytuacja Guddy'ego w drużynie i tak jest nie do pozazdroszczenia. W ataku Blaugrany jest dopiero szóstą opcją. Niepodważalne miejsce mają Henry, Messi i Ronaldinho, natomiast w dalszej kolejności Rijkaard stawiać będzie na młodocianych Dos Santosa i Krkicia. Niżej w klubowej hierarchii jest tylko Santiago Ezquerro, któremu jednak FCB starało się znaleźć nowy klub do ostatniej minuty okienka transferowego.
Po meczu o Puchar Gampera, ciągle pozostawały dwa dni na zapięcie transferu Eidura do West Hamu. W intencji wszystkich było więc szybkie zamknięcie transakcji, lecz Gudjohnsen rozpoczął swą grę. Zaczął żądać od Anglików astronomicznych pieniędzy (tygodniówki rzędu 160 tys. funtów!), co odstraszyło włodarzy klubu z Londynu. Ostatecznie pozostał więc w Katalonii, jednakże doskonale zdając sobie sprawę, że jego szanse na grę są bliskie zeru.
Gudjohnsen nie zagrał na razie w żadnym oficjalnym meczu FCB w tym sezonie. Przeciwko Racingowi powodem był niedoleczony uraz, natomiast z Bilbao nie zagrał już w efekcie polityki kadrowej Rijkaarda. Txiki Begiristain już podczas tournee po Azji otwarcie mówił, że szuka się rozwiązania najlepszego dla obu stron, jednak 'Iceman' nie znalazł żadnego klubu, który spełniły jego wybujałe wymagania finansowe. Jego kontrakt z FCB obowiązuje do 2010 roku, a na jego mocy otrzymuje ponad 3 miliony euro rocznie, a teraz żądał od nowego klubu podwojenia tej kwoty.
Na nic zda się fakt, iż Guddy jest już sprawny po urazie, którego się nabawił. W najbliższych dniach z MŚ U-17 powróci Bojan Krkić i to on z miejsca będzie miał wyższą pozycję niż 30-latek z Islandii. A gdy do gry po dwóch miesiącach wróci Samuel Eto'o, zwyczajną naiwnością byłoby myślenie o choćby minucie spędzonej na placu gry.
Wygląda więc na to, iż minuty, które Guddy spędzi na boisku w barwach Blaugrana są policzone. Wobec obecności 'fantastycznej czwórki' i dwóch młodych 'cracków', którzy imponują formą Eidur nie ma szans liczyć na grę, choćby w najmniejszych dawkach. Najlepszą opcją będzie więc sprzedaż Gudjohnsena podczas zimowego okienka transferowego, lecz kto wie co jeszcze siedzi w głowie "ambitnego" Islandczyka?
[źródło: Sport]
W swoim pierwszym sezonie na Camp Nou, Guddy nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Nie został następcą Larssona i choć oczywiście, wszyscy wiedzieli, że jego rola w zespole będzie inna niż Szweda - nie bójmy się tego powiedzieć, zawiódł na całej linii. Zarząd postanowił więc pozbyć się tego niepotrzebnego balastu w postaci Gudjohnsena.
Eidur dostrzegł jednak swoją szansę w nieoczekiwanej kontuzji Kameruńczyka Eto'o w spotkaniu o Puchar Gampera. Postanowił więc jeszcze raz odbyć konwersację z Rijkaardem na temat swojej przyszłości w drużynie. Trener Barcelony pozostał jednak nieugięty - w interesie klubu leży teraz rozwój dwóch młodych talentów - Giovaniego Dos Santosa oraz Bojana Krkicia.
Jak widzimy, mimo urazu Sammiego, sytuacja Guddy'ego w drużynie i tak jest nie do pozazdroszczenia. W ataku Blaugrany jest dopiero szóstą opcją. Niepodważalne miejsce mają Henry, Messi i Ronaldinho, natomiast w dalszej kolejności Rijkaard stawiać będzie na młodocianych Dos Santosa i Krkicia. Niżej w klubowej hierarchii jest tylko Santiago Ezquerro, któremu jednak FCB starało się znaleźć nowy klub do ostatniej minuty okienka transferowego.
Po meczu o Puchar Gampera, ciągle pozostawały dwa dni na zapięcie transferu Eidura do West Hamu. W intencji wszystkich było więc szybkie zamknięcie transakcji, lecz Gudjohnsen rozpoczął swą grę. Zaczął żądać od Anglików astronomicznych pieniędzy (tygodniówki rzędu 160 tys. funtów!), co odstraszyło włodarzy klubu z Londynu. Ostatecznie pozostał więc w Katalonii, jednakże doskonale zdając sobie sprawę, że jego szanse na grę są bliskie zeru.
Gudjohnsen nie zagrał na razie w żadnym oficjalnym meczu FCB w tym sezonie. Przeciwko Racingowi powodem był niedoleczony uraz, natomiast z Bilbao nie zagrał już w efekcie polityki kadrowej Rijkaarda. Txiki Begiristain już podczas tournee po Azji otwarcie mówił, że szuka się rozwiązania najlepszego dla obu stron, jednak 'Iceman' nie znalazł żadnego klubu, który spełniły jego wybujałe wymagania finansowe. Jego kontrakt z FCB obowiązuje do 2010 roku, a na jego mocy otrzymuje ponad 3 miliony euro rocznie, a teraz żądał od nowego klubu podwojenia tej kwoty.
Na nic zda się fakt, iż Guddy jest już sprawny po urazie, którego się nabawił. W najbliższych dniach z MŚ U-17 powróci Bojan Krkić i to on z miejsca będzie miał wyższą pozycję niż 30-latek z Islandii. A gdy do gry po dwóch miesiącach wróci Samuel Eto'o, zwyczajną naiwnością byłoby myślenie o choćby minucie spędzonej na placu gry.
Wygląda więc na to, iż minuty, które Guddy spędzi na boisku w barwach Blaugrana są policzone. Wobec obecności 'fantastycznej czwórki' i dwóch młodych 'cracków', którzy imponują formą Eidur nie ma szans liczyć na grę, choćby w najmniejszych dawkach. Najlepszą opcją będzie więc sprzedaż Gudjohnsena podczas zimowego okienka transferowego, lecz kto wie co jeszcze siedzi w głowie "ambitnego" Islandczyka?
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)