VfB Stuttgart - FC Barcelona 20:45 CET
Będąca na fali Barcelona dziś wieczorem zmierzy się z zespołem mistrza Niemiec - VfB Stuttgart. Do tego pojedynku obie drużyny przystąpią w zgoła odmiennych nastrojach. Czołowi piłkarze Barçy nie przegrali jeszcze w tym sezonie meczu, a cztery zwycięstwa z rzędu pozwoliły im na złapanie wiatru w żagle. Piłkarze Stuttgartu natomiast nie potrafią odnaleźć formy i w efekcie po ośmiu ligowych kolejkach zajmują odległe, dziesiąte miejsce w tabeli Bundesligi. Na papierze faworyt może być tylko jeden, ale nie ulega wątpliwości, że gospodarze dzisiejszego spotkania zrobią wszystko, by uniemożliwić Barcelonie zwycięstwo.
Dobrą wiadomością dla Franka Rijkaarda jest powrót do składu Ronaldinho i Márqueza. Z powodu kontuzji Brazylijczyk opuścił trzy ostatnie mecze i na razie nie wiadomo czy Mister desygnuje go do gry od pierwszej minuty spotkania. Do Niemiec nie polecieli Yaya Toure, Zambrotta i oczywiście Edmílson, największym problemem gości będzie teraz wypełnienie luki w środku pola po reprezentancie Wybrzeża Kości Słoniowej. Logika nakazuje, by na jego pozycji zagrał Márquez, bowiem powrót do gry w drugiej linii Xavim, Iniestą i Deco może wyrządzić Azulgranie więcej złego niż dobrego. Dodatkowym problemem jest także stan zdrowia Gabriela Milito, z powodu urazu pachiny Argentyńczyk nie wybiegnie dziś bowiem na plac gry. Nie wiadomo jak będzie wyglądać linia obrony Barçy, ale można przypuszczać, że tym razem Carles Puyol pojawi się już w podstawowym składzie.
Verein für Bewegungsspiele Stuttgart, bo tak brzmi pełna nazwa dzisiejszego rywala Katalończyków, to klub założony sześć lat wcześniej niż Barcelona. Piłkarze z Gottlieb Daimler pięciokrotnie sięgali po mistrzostwo Bundesligi, trzy razy triumfowali w krajowym pucharze i raz w Superpucharze. Na arenie europejskiej zespół nie osiągnął większych sukcesów, choć potrafił dotrzeć do finału Pucharu UEFA i finału Pucharu Zdobywców Pucharów.
Swojej szansy podopieczni Armina Veha upatrują w atucie własnego boiska. W tym sezonie VfB nie przegrał jeszcze u siebie meczu i można powiedzieć, że tylko to pozwoliło piłkarzom tego klubu usadowić się na dziesiątym miejscu w tabeli. Na wyjazdach zespół z południa Niemiec radzi sobie fatalnie, przegrał wszystkie pięć spotkań, w tym cztery ligowe i jedno w Lidze Mistrzów. W ostatnich czterech pojedynkach Stuttgart zdobył tylko trzy punkty (zwycięstwo z VfL Bochum 1:0), podczas gdy Barça zanotowała komplet zwycięstw trafiając do bramki przeciwników trzynastokrotnie.
Na niemieckich boiskach Barcelonie nigdy nie grało się łatwo. W 21 meczach rozegranych u naszych zachodnich sąsiadów osiem razy padł remis, sześć razy triumfowała Barçy i siedmiokrotnie przeciwnicy. Spotkania na Camp Nou, co w kontekście rewanżu może być jakimś punktem odniesienia, również w 21 spotkaniach Azulgrana zwyciężała 15 razy, raz remisując i pięciokrotnie musząc uznać wyższość rywala.
"W Lidze Mistrzów nie ma łatwych meczów" - powiedział wczoraj Frank Rijkaard i te słowa jego piłkarze powinni wziąć sobie mocno do serca. Na przestrzeni wielu sezonów sporo klubów udowodniło, że nawet kiedy w lidze gra się nie układa, na arenie europejskiej jest wręcz przeciwnie (w takiej sytuacji była nawet Barça za drugiej kadencji van Gaala). Bez wątpienia dwunastym zawodnikiem gospodarzy będą kibice, Katalończycy dziś muszą liczyć tylko na swoje umiejętności i dobrą dyspozycję. W drugim meczu grupy E zmierzą się Olympique Lyon z Glasgow Rangers.
Prawdopodobne składy:
VfB: Schäfer; Osorio, Fernando Meira, Tasci, Boka, Pardo, Khedira, Hilbert, Bastürk, Cacau, Gomez.
Barcelona: Valdés; Abidal, Puyol, Thuram, Oleguer; Márquez, Xavi, Deco; Iniesta, Henry, Messi.
Dobrą wiadomością dla Franka Rijkaarda jest powrót do składu Ronaldinho i Márqueza. Z powodu kontuzji Brazylijczyk opuścił trzy ostatnie mecze i na razie nie wiadomo czy Mister desygnuje go do gry od pierwszej minuty spotkania. Do Niemiec nie polecieli Yaya Toure, Zambrotta i oczywiście Edmílson, największym problemem gości będzie teraz wypełnienie luki w środku pola po reprezentancie Wybrzeża Kości Słoniowej. Logika nakazuje, by na jego pozycji zagrał Márquez, bowiem powrót do gry w drugiej linii Xavim, Iniestą i Deco może wyrządzić Azulgranie więcej złego niż dobrego. Dodatkowym problemem jest także stan zdrowia Gabriela Milito, z powodu urazu pachiny Argentyńczyk nie wybiegnie dziś bowiem na plac gry. Nie wiadomo jak będzie wyglądać linia obrony Barçy, ale można przypuszczać, że tym razem Carles Puyol pojawi się już w podstawowym składzie.
Verein für Bewegungsspiele Stuttgart, bo tak brzmi pełna nazwa dzisiejszego rywala Katalończyków, to klub założony sześć lat wcześniej niż Barcelona. Piłkarze z Gottlieb Daimler pięciokrotnie sięgali po mistrzostwo Bundesligi, trzy razy triumfowali w krajowym pucharze i raz w Superpucharze. Na arenie europejskiej zespół nie osiągnął większych sukcesów, choć potrafił dotrzeć do finału Pucharu UEFA i finału Pucharu Zdobywców Pucharów.
Swojej szansy podopieczni Armina Veha upatrują w atucie własnego boiska. W tym sezonie VfB nie przegrał jeszcze u siebie meczu i można powiedzieć, że tylko to pozwoliło piłkarzom tego klubu usadowić się na dziesiątym miejscu w tabeli. Na wyjazdach zespół z południa Niemiec radzi sobie fatalnie, przegrał wszystkie pięć spotkań, w tym cztery ligowe i jedno w Lidze Mistrzów. W ostatnich czterech pojedynkach Stuttgart zdobył tylko trzy punkty (zwycięstwo z VfL Bochum 1:0), podczas gdy Barça zanotowała komplet zwycięstw trafiając do bramki przeciwników trzynastokrotnie.
Na niemieckich boiskach Barcelonie nigdy nie grało się łatwo. W 21 meczach rozegranych u naszych zachodnich sąsiadów osiem razy padł remis, sześć razy triumfowała Barçy i siedmiokrotnie przeciwnicy. Spotkania na Camp Nou, co w kontekście rewanżu może być jakimś punktem odniesienia, również w 21 spotkaniach Azulgrana zwyciężała 15 razy, raz remisując i pięciokrotnie musząc uznać wyższość rywala.
"W Lidze Mistrzów nie ma łatwych meczów" - powiedział wczoraj Frank Rijkaard i te słowa jego piłkarze powinni wziąć sobie mocno do serca. Na przestrzeni wielu sezonów sporo klubów udowodniło, że nawet kiedy w lidze gra się nie układa, na arenie europejskiej jest wręcz przeciwnie (w takiej sytuacji była nawet Barça za drugiej kadencji van Gaala). Bez wątpienia dwunastym zawodnikiem gospodarzy będą kibice, Katalończycy dziś muszą liczyć tylko na swoje umiejętności i dobrą dyspozycję. W drugim meczu grupy E zmierzą się Olympique Lyon z Glasgow Rangers.
Prawdopodobne składy:
VfB: Schäfer; Osorio, Fernando Meira, Tasci, Boka, Pardo, Khedira, Hilbert, Bastürk, Cacau, Gomez.
Barcelona: Valdés; Abidal, Puyol, Thuram, Oleguer; Márquez, Xavi, Deco; Iniesta, Henry, Messi.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)