Gdzie są napastnicy? Czyli o tym, że nazwiska nie grają

Looky

26 października 2007, 14:41

Brak komentarzy
FC Barcelona po rozegraniu jedenastu oficjalnych spotkań w tym sezonie (8 ligowych i 3 w Lidze Mistrzów), boryka się z pewnym problemem. I nie jest to może w chwili obecnej wielki powód do zmartwień, wszak Katalończycy dobrze radzą sobie nie tylko na hiszpańskich boiskach, ale fakt, iż napastnicy nie strzelają bramek musi być swego rodzaju alarmem. Ronaldinho i Henry nie trafiają do bramki przeciwników, a sytuację ratuje genialny Messi, który eksploatowany jest ostatnio do granic przyzwoitości. Inny 'crack' z 'fantastycznej czwórki' - Samuel Eto'o, wciąż leczy kontuzję i minie kilka tygodni zanim wróci na boisko.

Barça potrzebuje bramek dwóch pozostałych napastników. Świadczy o tym mecz z Glasgow Rangers, który uwydatnił problem nieskuteczności ofensywnych gwiazd. I nie zdarza się to po raz pierwszy, można powiedzieć, że sytuacja trwa od początku sezonu. Z sześciu meczów rozegranych poza Camp Nou, w trzech Barça nie potrafiła umieścić piłki w bramce przeciwnika (w Santander, Pampelunie i Glasgow). To dość specyficzna sytuacja. Mimo potężnej siły rażenia, drużyna strzela głównie ślepymi nabojami. Sam Rijkaard raczej bagatelizuje problem, nie widząc tu żadnych powodów do obaw. Dla niego Henry wciąż się adaptuje i dochodzi do formy po kontuzji, a Ronaldinho "wykonuje dobrą pracę". Kiedykolwiek dziennikarze pytają Mistera o postawę Brazylijczyka i Francuza, ten odpowiada, że jest z nich zadowolony. Tak było po meczu w Glasgow, choć wszyscy obserwatorzy widzieli, że dwie z trzech gwiazd Barçy od dłuższego czasu nie błyszczą.

Wartość Messiego

Żeby być szczerym, trzeba przyznać, iż Messi jest w tej chwili lepszy niż Ronaldinho i Henry razem wzięci. Nie dlatego, że przemawiają za nim liczby, choć gwoli ścisłości należy zauważyć, że zdobył w tym sezonie 8 bramek - o dwie więcej niż łącznie dwa ww. nazwiska. Przede wszystkim ze względu na jego wpływ na zespół. Kiedy Lionel gra z typowym dla siebie natchnieniem i inspiracją, każdy krok drużyny jest przemyślany i spokojny. Piłka do Messiego i każdy jest szczęśliwy. Co innego Ronaldinho, o którym pisało się ostatnio głównie w kontekście życia pozasportowego, a nie powrotu do formy sprzed dwóch lat. Zresztą, czy ktoś ją jeszcze pamięta, czy wszyscy powtarzają tylko to, co pisze prasa...

Dla Rijkaarda Gaúcho nie jest już jedynym piłkarzem mogącym grać na lewym skrzydle, czyli pozycji, na której Brazylijczyk czarował swoją magią będąc najlepszym piłkarzem świata. Teraz Ronaldinho czasem gra rolę fałszywego środkowego napastnika, co wiąże się też z mniejszą odpowiedzialnością, bowiem nie musi podejmować pojedynków "jeden na jednego". Właściwie ten ostatni aspekt pozostał w Barcelonie tylko mistrzowi piłkarskiego kunsztu - Leo Messiemu. Kiedy Gaúcho opuszcza pole karne przeciwnika, jego gra staje się "biurokracją", a Barça traci bardzo dużo z całej swej ofensywnej siły.

Frustracja ataku

Przeciwnicy Barcelony słysząc, że zagra przeciwko nim duet Ronaldinho - Messi mogliby czuć się przerażeni. Ale się nie boją. W Glasgow zespół Azulgrany tylko postraszył, ale nie przestraszył przeciwnika. "To lekko frustrujące jeśli przez cały mecz dominujesz, a nie potrafisz strzelić bramki" - powiedział wczoraj Henry. "Częściej byliśmy w posiadaniu piłki niż Rangers, ale z tej przewagi nic nie wynikało" - dodał. To szczegół, ale dobitnie pokazuje on brak ofensywnej siły Barcelony. I to nie po raz pierwszy. Ostatnie 180 boiskowych minut Azulgrany to tylko jedna bramka, w dodatku taka, która nie miała żadnego znaczenia. Jak na ironię, zdobył ją Bojan Krkic, debiutant, który na El Madrigal zagrał niejako z konieczności. Ani Messi, ani Henry nie zdobyli kolejnych, a Ronaldinho w weekend musiał odpocząć, choć jak wiemy nie tylko ze względu na trudy długiej podróży z Brazylii.

Znaczenie Eto'o

Kontuzja Samuela w meczu o Puchar Gampera, wyklarowała Rijkaardowi kwestię ustawienia ataku Barçy. Powrót Kameruńczyka będzie możliwy prawdopodobnie dopiero w pierwszym tygodniu grudnia. Kiedy Eto'o będzie zdolny do gry, coś powinno się w końcu zmienić. W przeciwieństwie do innych, były gracz Majorki nie oczekuje za każdym razem, że otrzyma dokładnie podanie do nogi. Jego agresywny styl gry, to przeciwieństwo "chłodnej" postawy Henry'ego i wykonującego sztukę dla sztuki Ronaldinho. Zanim to jednak nastąpi, do składu wrócą Toure, Zambrotta i Márquez - trzej zawodnicy, którzy także powinni nieco odmienić grę zespołu. Kiedy otrzymają oni pozwolenie na grę, Rijkaard będzie mógł ponownie spróbować w ofensywie Iniesty - piłkarza, który obok Messiego najbardziej cieszył ostatnio kibiców Barçy.

[źródło: El Periodico/własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze