Lekcja Barcelony. Barça - Rangers 2:0
Barcelona miała skarcić grających antyfutbol Szkotów i skarciła. Pewne zwycięstwo 2:0 z Glasgow Rangers, pozwoliło podopiecznym Franka Rijkaarda awansować na pierwsze miejsce w tabeli grupy E Ligi Mistrzów. Katalończycy całkowicie zdominowali przebieg boiskowych wydarzeń, rozegrali dobre spotkanie, a jedyne do czego tradycyjnie można mieć już pretensje jest słaba skuteczność. Wystarczy przytoczyć statystyki - 16 strzałów, z tego 11 w światło bramki, a tylko dwa gole. Wychodzi na to, że musimy stworzyć sobie przeszło pięć dogodnych szans, by znaleźć drogę do siatki przeciwnika.
Plan wykonany
Barça zagrała jednak swoje, bo i skuteczność nie jest przecież jej asem atutowym. Cules chcieli, by ich ulubieńcy jak najszybciej strzelili bramkę i tak się też stało, bowiem już w 6. minucie na 1:0 trafił Henry. Grało się nam swobodniej i z większym komfortem psychicznym, tym bardziej, że goście robili niewiele, by wyrównać. Aktywny był Ronaldinho, któremu ponownie należy się wysoka ocena za występ, choć i on nie uniknął kilku błędów. Korzystnie prezentowali się także Iniesta, Henry oraz Messi, lecz wydaje się, że ten ostatni pozostał nieco w cieniu swojego brazylijskiego kolegi z ataku. Jakkolwiek dziwnie brzmi taka myśl wyrażona na temat piłkarza, który miał udział przy obu bramkach drużyny, tak Leo nie grał dziś na pełnych obrotach. Może to i lepiej, bo nie było przed kim się specjalnie forsować.
Pierwszą połowę Katalończycy zakończyli tak jak ją rozpoczęli. Gol do szatni to zasługa tridente. Henry podał do Ronaldinho, ten odegrał do Messiego, który ponownie oddał piłkę do Brazylijczyka. Ten strzelił, McGregor odbił futbolówkę, do niej dopadł Messi i strzelił na 2:0 dla Barçy. Szkoccy kibice do tej pory jeszcze dosyć głośni, spuścili z tonu. Nie mieli wyjśnia, ich zespół nie odwdzięczał się im dobrą grą.
Koncert nieskutecznej gry
W drugiej połowie rozochoceni gospodarze strzelali na bramkę Glasgow Rangers, ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do siatki. Uderzali Xavi, Messi, Henry, Iniesta - każdy jednak albo obok słupków, albo dobrze bronił golkiper Rangersów. To co niewątpliwie mogło nam się podobać to ofensywna gra Barcelony i to praktycznie do ostatniego gwizdka sędziego. Aż dziw bierze, że goście nie starali się nawet odważniej zaatakować, zupełnie tak jakby mieli nadzieję, że Katalończycy podarują im prezenty w postaci goli. Ale tak się nie stało. Obrona gospodarzy, łącznie z Valdésem, grała bardzo pewnie. Bramkarz Barçy udanie interweniował i to w każdej sytuacji. Po raz kolejny zaprzeczył opiniom polskich dziennikarzy sportowych, którzy chętnie zamieniliby go na innego "klasowego" golkipera. Na szczęście nie będą mieli takiej szansy.
Samodzielny lider
Dzisiejszym zwycięstwem Barcelona zapewniła sobie samodzielne przodownictwo w tabeli grupy E. W walce o awans liczą się już tylko trzy drużyny, choć wydaje się, że bój o drugie miejsce stoczą tylko Rangersi i Lyon. O drugie, bo pierwszego Duma Katalonii nie powinna pozwolić już sobie odebrać. Wygrana z Glasgow była pierwszym triumfem na Camp Nou Azulgrany w pojedynku ze szkockimi drużynami. Dziś jednak nie mogło być inaczej. Choć bez wielkich fajerwerków, to podopieczni Rijkaarda zdecydowanie dominowali i przy odrobinie koncentracji powinni dopisać do bramkowej zdobyczy jeszcze przynajmniej dwa trafienia.
Bilans spotkań na własnym stadionie mamy iście imponujący. W tym sezonie na osiem rozegranych meczów na Camp Nou, Barcelona wygrała wszystkie zdobywając 22 gole, tracąc przy tym jedynie trzy. Jadąc na kolejny mecz, z Getafe, niech piłkarze Dumy Katalonii zagrają podobnie jak to uczynili w dwóch ostatnich pojedynkach, z jedną tylko różnicą - z poprawioną skutecznością. Jeśli tak się stanie, wówczas o wynik wyjazdowego pojedynku powinniśmy być spokojni.
Składy:
FC Barcelona:
Valdés, Puyol, Thuram, Milito, Abidal, Yaya Toure, Xavi, Iniesta, Messi, Ronaldinho i Henry
Glasgow Rangers:
McGregor, Hutton, Cuellar, Weir, Papac, Hemdani, Beasley, Ferguson, Adam,McCulloch i Cousin.
Gole: Henry i Messi.
Sędzia: Eric Braamhaar.
- Bramki z meczu! (by Pytoneyro)
- Szczególy meczu w relacji live
Plan wykonany
Barça zagrała jednak swoje, bo i skuteczność nie jest przecież jej asem atutowym. Cules chcieli, by ich ulubieńcy jak najszybciej strzelili bramkę i tak się też stało, bowiem już w 6. minucie na 1:0 trafił Henry. Grało się nam swobodniej i z większym komfortem psychicznym, tym bardziej, że goście robili niewiele, by wyrównać. Aktywny był Ronaldinho, któremu ponownie należy się wysoka ocena za występ, choć i on nie uniknął kilku błędów. Korzystnie prezentowali się także Iniesta, Henry oraz Messi, lecz wydaje się, że ten ostatni pozostał nieco w cieniu swojego brazylijskiego kolegi z ataku. Jakkolwiek dziwnie brzmi taka myśl wyrażona na temat piłkarza, który miał udział przy obu bramkach drużyny, tak Leo nie grał dziś na pełnych obrotach. Może to i lepiej, bo nie było przed kim się specjalnie forsować.
Pierwszą połowę Katalończycy zakończyli tak jak ją rozpoczęli. Gol do szatni to zasługa tridente. Henry podał do Ronaldinho, ten odegrał do Messiego, który ponownie oddał piłkę do Brazylijczyka. Ten strzelił, McGregor odbił futbolówkę, do niej dopadł Messi i strzelił na 2:0 dla Barçy. Szkoccy kibice do tej pory jeszcze dosyć głośni, spuścili z tonu. Nie mieli wyjśnia, ich zespół nie odwdzięczał się im dobrą grą.
Koncert nieskutecznej gry
W drugiej połowie rozochoceni gospodarze strzelali na bramkę Glasgow Rangers, ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do siatki. Uderzali Xavi, Messi, Henry, Iniesta - każdy jednak albo obok słupków, albo dobrze bronił golkiper Rangersów. To co niewątpliwie mogło nam się podobać to ofensywna gra Barcelony i to praktycznie do ostatniego gwizdka sędziego. Aż dziw bierze, że goście nie starali się nawet odważniej zaatakować, zupełnie tak jakby mieli nadzieję, że Katalończycy podarują im prezenty w postaci goli. Ale tak się nie stało. Obrona gospodarzy, łącznie z Valdésem, grała bardzo pewnie. Bramkarz Barçy udanie interweniował i to w każdej sytuacji. Po raz kolejny zaprzeczył opiniom polskich dziennikarzy sportowych, którzy chętnie zamieniliby go na innego "klasowego" golkipera. Na szczęście nie będą mieli takiej szansy.
Samodzielny lider
Dzisiejszym zwycięstwem Barcelona zapewniła sobie samodzielne przodownictwo w tabeli grupy E. W walce o awans liczą się już tylko trzy drużyny, choć wydaje się, że bój o drugie miejsce stoczą tylko Rangersi i Lyon. O drugie, bo pierwszego Duma Katalonii nie powinna pozwolić już sobie odebrać. Wygrana z Glasgow była pierwszym triumfem na Camp Nou Azulgrany w pojedynku ze szkockimi drużynami. Dziś jednak nie mogło być inaczej. Choć bez wielkich fajerwerków, to podopieczni Rijkaarda zdecydowanie dominowali i przy odrobinie koncentracji powinni dopisać do bramkowej zdobyczy jeszcze przynajmniej dwa trafienia.
Bilans spotkań na własnym stadionie mamy iście imponujący. W tym sezonie na osiem rozegranych meczów na Camp Nou, Barcelona wygrała wszystkie zdobywając 22 gole, tracąc przy tym jedynie trzy. Jadąc na kolejny mecz, z Getafe, niech piłkarze Dumy Katalonii zagrają podobnie jak to uczynili w dwóch ostatnich pojedynkach, z jedną tylko różnicą - z poprawioną skutecznością. Jeśli tak się stanie, wówczas o wynik wyjazdowego pojedynku powinniśmy być spokojni.
Składy:
FC Barcelona:
Valdés, Puyol, Thuram, Milito, Abidal, Yaya Toure, Xavi, Iniesta, Messi, Ronaldinho i Henry
Glasgow Rangers:
McGregor, Hutton, Cuellar, Weir, Papac, Hemdani, Beasley, Ferguson, Adam,McCulloch i Cousin.
Gole: Henry i Messi.
Sędzia: Eric Braamhaar.
- Bramki z meczu! (by Pytoneyro)
- Szczególy meczu w relacji live
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)