Barcelona miała wygrać i wygrała. Co ciekawe odniosła jedno z najwyższych zwycięstw w tym sezonie i do tego osiągnęła je na wyjeździe. Do bramki Alcoyano trafiali kolejno Henry, Gudjohnsen i Bojan. Rezultat mógł być zdecydowanie bardziej okazały, ale standardowo zawiodła skuteczność, a w marnowaniu sytuacji "sam na sam" z Emilio brylował wspomniany Gudjohnsen.
Barça rozpoczęła z dużym animuszem i w składzie w jakim w zasadzie mogłaby rozgrywać nawet ligowe spotkania. Rijkaard dał szansę kilku rezerwowym, choć od pierwszej minuty na boisku znalazło się też sporo podstawowych piłkarzy. Ze zmienników grą cieszyli się Oleguer, Sylvinho, Giovani i Jorquera.
Na prowadzenie Barçę wyprowadził Henry, który wykorzystał znakomite zagranie piętą Xaviego. Przez kolejnych kilkanaście minut Katalończycy znajdowali się w natarciu, ale brakowało im precyzji, choć bliscy szczęścia byli nawet obrońcy - Márquez i Sylvinho. Gospodarze grali wybitnie defensywnie, tyle że owa defensywa wykazywała się zdecydowanie mniejszą skutecznością niż ostatnio Getafe czy też obrona innych przeciwników, z którymi Barcelona mierzyła się na wyjazdach. Emilio miał pełne ręce roboty, a w pracy pomagali mu nieco zawodnicy gości, marnując kolejne szanse.
Druga połowa podobnie jak pierwsza przebiegała pod dyktando przyjezdnych. Niestety w 60 minucie z powodu kontuzji plac gry musiał opuścić Giovani. Na ile groźny jest uraz Meksykanina przekonamy się w środę. Piłkarze gospodarzy nie mogąc znaleźć sposobu na powstrzymanie szarżujących graczy Rijkaarda, uciekali się do fauli, czego efektem były dwie czerwone kartki. Najpierw z boiska usunięty został Baixauli, a w doliczonym czasie gry Carrión.
W końcówce Barça zadała decydujące ciosy. Najpierw Gudjohnsen na bramkę zamienił rzut karny, a kilka minut później Bojan wykorzystał świetne dogranie Xaviego ustalając tym samym wynik meczu na 3:0 dla Dumy Katalonii. Dla młodego Hiszpana był to pierwszy gol zdobyty w rozgrywkach Copa del Rey.
Barça zwyciężyła zasłużenie, choć triumf mógł, a nawet powinien być, bardziej okazały. Rijkaard nie zaryzykował wpuszczenia na boisko wszystkich rezerwowych od pierwszej minuty. Trudno mu się dziwić, bowiem miał i wciąż ma nóż na gardle, dlatego jeśli może stara się wykorzystać pełnię potencjału, który akurat posiada. Dziś zrobił to co do niego należało.
3:0 z broniącym sie przed spadkiem trzecioligowcem nie jest wyczynem, który można uznać za przełamanie fatalnej serii wyjazdowych występów. Zdaje sobie z tego sprawę chyba sam Mister, bowiem nawet po trzecim golu Bojana na jego twarzy nie pojawił się uśmiech. To dobrze. Zespół musi być świadomy, że prawdziwy sprawdzian formy czeka go w pojedynkach z Espanyolem, Valencią i Realem Madryt.
Na koniec coś pozytywnego. Zdobywca Pucharu UEFA - Sevilla ledwie zremisowała 1:1 z Denią - drużyną, która w Segunda B gra jeszcze słabiej niż Alcoyano. Rezultat ten pokazuje więc, że Barcelona wygrywając trzema bramkami, pozostawiła dziś po sobie dobre wrażenie.
Alcoyano - Barcelona 0:3 (0:1)
0;1, Henry (25')
0:2, Gudjohnsen k. (89')
0:3, Bojan (93').
Alcoyano: Emilio, Baixauli, Garrido (Tasio, 46'), Iturralde, Carrión, Burgueña, Diego Jiménez, Limones, Domènech (Patri, 67'), Diego Herrera (Félix Prieto, 58'), Perona.
Barcelona: Jorquera, Oleguer, Puyol, Márquez (Abidal, 67'), Sylvinho, Xavi, Touré, Gudjohnsen, Giovani (Marc Crosas, 59'), Henry (Bojan, 46'), Iniesta.
Arbiter: Clos Gómez
Widzów: 8000
Szczegóły spotkania w relacji live.
CD Alcoyano - FC Barcelona 0:3
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)