Derby na remis; Espanyol Barcelona 1-1 FC Barcelona

robertinho

1 grudnia 2007, 21:45

Brak komentarzy
W kazdym kraju na całym świecie, derby danego miasta są zawsze spotkaniem wyjątkowym i w większości przypadków mamy do czynienia z dużą ilością walki na boisku i kilku bramek. Dzisiejsze spotkanie pomiędzy Espanyolem Barceloną, a FC Barceloną również zanosiło się na bardzo emocjonujące. Barça znajdowała się w tabeli na trzecim miejscu z dorobkiem 27 puntków, o dwa oczka więcej niż... Espanyol. Dodatkowo jest to spotkanie o prestiź i o tzw. "panowanie" klubu w danym mieście w czasie między kolejnymi meczami derbowymi. Po połączeniu wszystkich czynników, powinniśmy otrzymać bardzo ciekawe spotkanie. Czy rzeczywiście takie było?

Pierwsza połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Barcelony, która po akcji Messiego prawą stroną i wykończeniu akcji przez Iniestę, objęła prowadzenie juz w 6. minucie. Ta bramka na pewno podcięła skrzydła gospodarzom, którzy nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy Barçy, a podpieczni Franka Rijkaarda spokojnie "grali swoje". Pierwsza część gry tak naprawdę niczym się nie wyróżniła, a Barcelona w pełni kontrolowała przebieg gry.

Druga połowa to juz jednak zupełnie inna historia. Gracze Espanyolu musieli dostać sporą burę od Enresto Valverde, bo wraz z pierwszym gwizdkiem zobaczylismy zupełnie inną drużynę. Gospodarze zaczęli stosować bardzo duży pressing i przez dobre 20 minut byli prawie cały czas przy piłce. Nic jednak z tego nie wychodziło, bo raz po raz Milito, Puyol czy Márquez przerywali akcje lub blokowali strzły rywali. W 66. minucie Espanyol zdobył upragnioną bramkę po trafieniu Coro. Piłkę z lewej strony dograł Riera, a wprowadzony 5 minut wcześniej zawodnik, wprawił w szaleństwo kibiców na stadionie olimpijskim. Zmęczeni ciągłym pressingiem zawodnicy gospodrzy zwolnili nieco tempo i Barcelona od razu odżyła. Tym razem Blaugrana atakowała co chwilę bramkę Carlosa Kameniego, ale kameruński bramkarz spisywał się dzisiaj wyśmienicie. Mecz zakończył się sprawiedliwym remisem. Barça wygrała pierwszą połowę, a Espanyol drugą.

Jeśli popatrzeć na to spotkanie przez pryzmat innych "wyjazdów" to było to chyba najlepszy mecz w wykonaniu Barcelony. Nawet po przegranym meczu można schodzić z podniesioną głową, jeśli włożyło się w nie całe serce i walkę. Pierwsza połowa to bezapelacyjna dominacja Blaugrana i chyba każdy fan był zadowolony po pierwszych 45. minutach. Dalej jednak coś pękło, albo czegoś zabrakło. Brakło jakiegoś ogniwa, które spoiłoby wszystkie te fantastyczne umiejętności poszczególnych zawodników w jedną Wielką - nie bez powodu piszę z dużej litery - drużynę. Większość akcji była szarpana i sprowadzała się do indywidualnych dryblingów Messiego lub dalekich podań do Gudjohnsena.

Jeśli miałbym oceniać poszczególnych zawodników to wyróżniłbym na pewno Valdésa, Márqueza, Toure i Iniestę. 'Portero' Barcelony obronił dwa bardzo trudne strzały mogące spokojnie zakończyć się bramką. Márquez rozegrał dzisiaj najlepsze spotkanie w tym sezonie i był "zaporą" istnie nie do przejścia. Yaya Toure po raz kolejny udowodnił, że jego transfer był strzałem w "10-tkę" i drygował w środku pola. Andres Iniesta znów był motorem napędowym Barcelony, ale zabrakło mu wsparcia ze strony kolegów, przez co nie było tak widoczna jego dobra postawa w tym meczu. Jeśli trzebaby kogoś zganić po tym meczu to padnie raczej pewnie na Gudjohnsena i Bojana. Islandczyk wciąż nie jest ograny i brak mu pomysłu na rozegranie akcji (a może umiejętności? - kto wie). Bojan Krkic przez pierwsze 25. minut pokazał się z naprawdę bardzo dobrej strony, ale dał się we znaki organizm, który jest jeszcze dużo słabszy od innych zawodników i młody Hiszpan po prostu nie wytrzymał kondycyjnie tempa. W 60. minucie za niego pojawił się Ronaldinho, który drugi mecz z rzędu rozpoczął na ławce rezerwowych. Brazylijczyk walczył ambitnie i widać było, że zależy mu na zwycięstwie. Same chęci to jednak za mało, bo brakło wykonania.

Reasumując, Barcelona nie zagrała w dzisiejszym meczu źle, ale mogła spokojnie pokonać Espanyol. Przede wszystkim brakło gry zespołowej, krótkich akcji z "klepki" i szybkiej wymiany podań... Czyli tego wszystkiego czym zachwycała nas Blaugrana sięgając po Puchar Europy. Ciemne chmury z pewnością zawisły nad Rijkaardem co nie oznacza jednak, że jest to już jego koniec. Holender musi tak zmienić grę Barcelony, żeby w pełni wykorzystywać ten ogromny potencjał, który drzemie w tej drużynie... W drużynie, a nie w zawodnikach, bo tylko grą zespołową można osiągnąć najwyższe cele.

RCD Espanyol: Kameni; Zabaleta, Jarquez, Torrejón, Clemente; Moisés, Angel; Valdo (Corominas, 63'), Luis García (Jonathan Soriano, 78'), Riera (Moha, 88'), Tamudo.

FC Barcelona: Valdés; Puyol (Zambrotta, 70'), Milito, Márquez, Abidal; Xavi, Touré, Gudjohnsen (Ezquerro, 71'); Messi, Bojan (Ronaldinho, 63'), Iniesta.

Bramki:
0-1: Iniesta 6'
1-1: Coro 66'

Szczegóły w relacji live!
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze