FC Barcelona - C.D. Alcoyano

lichy

1 stycznia 2008, 09:37

Brak komentarzy
10 listopada Barcelona przegrała z Getafe 0-2 i strata do liderującego Realu wzrosła o trzy punkty. Trzy dni później w Pucharze Króla bez większych problemów Azulgrana poradziła sobie z trzecioligowym Alcoyano. Kibice nie wybaczyliby ani zawodnikom, ani trenerowi gdyby i w tamtym meczu Duma Katalonii zawiodła. Jakże podobna jest sytuacja i tym razem...

Zdecydowanym faworytem w jutrzejszego spotkania jest oczywiście Barcelona. Nikt chyba nie wyobraża sobie by trzecioligowa drużyna, która przegrała pierwszy mecz 0-3, teraz, grając na wyjeździe, była zdolna odwrócić losy pucharowego pojedynku. Gdyby o wszystkim miało rozstrzygnąć jedno spotkanie, to może przed telewizorami zasiadły by rzesze fanów, a na stadionie pojawiłaby się całkiem spora grupa kibiców. A tak? Najszczęśliwsi są chyba zawodnicy naszego przeciwnika, bo przecież nie na co dzień dane jest im rywalizować z gwiazdami światowego futbolu. Właściwie to ekipa z Alcoi tylko przez cztery lata grała w Primera Division. Miało to miejsce zaraz po II wojnie światowej, a gdy spadła z najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii już nigdy do niej nie wróciła. Dawnej świetności nie przywrócił jej nawet Juande Ramos, dla którego był to pierwszy klub w jego trenerskiej karierze.

Wróćmy jednak do szansy przed jaką stają piłkarze z okolic Walencji, bo dobry występ w spotkaniu z Barceloną może zaowocować transferem do lepszego zespołu. Takiej możliwości nie będzie miał obrońca Baixauli, który nie wystąpi w tym meczu z powodu zbyt dużej ilości zgromadzonych kartek. O wiele większą stratę poniosła ostatnio Duma Katalonii, ale w tym spotkaniu nie powinno mieć to większego znaczenia. Rodzi się jednak ciekawe pytanie - kto zastąpi Jorquerę, który katalońskiej publiczności prezentował się głównie podczas meczy Pucharu Króla? Czy Rijkaard postawi na Valdésa? A może uzna, że warto dać szansę Rubenowi bądź Oierowi? Logiczniejszym wydaje się być to drugie rozwiązanie, bowiem gdyby Barçy nie udało się zakontraktować na najbliższe pół roku bramkarza prezentującego odpowiedni poziom, to jeden z nich stanie się zastępcą VV. O nieobecności Leo Messiego w tym spotkaniu nie ma chyba sensu wspominać, gdyż Frank Rijkaard z pewnością wolałby oszczędzać jego siły niż delegować go do gry w takim meczu (nawet gdyby Argentyńczyk nie był kontuzjowany). Oprócz niego trener Dumy Katalonii powinien posadzić na ławce kilku innych ważnych zawodników, ponieważ nie ma potrzeby ryzykowania niepotrzebnych urazów przed weekendowym spotkaniem z Mallorcą. Może w tym meczu mógłby wystąpić Santi Ezquerro, który tym samym otrzymałby możliwość pożegnania się z kibicami Barcelony, bo jeśli do kasy katalońskiego klubu mają wpłynąć jakieś pieniądze z transferu Baska należy go sprzedać już teraz. Co się zaś tyczy Ronaldinho, o którym mówi się, że ma odejść do Milanu: jeszcze nie nadszedł czas na rozwód, działacze Rossonerrich musieliby chyba oszaleć, żeby teraz, bez wyraźnej potrzeby, pozyskiwać drogiego zawodnika, który nie będzie mógł grać w Lidze Mistrzów. Niemniej jednak jak ktoś się na coś napali, to różnie może być, a o tym jak Berlusconi pragnie Ronaldinho nikomu nie trzeba mówić.

Ktokolwiek by nie wystąpił w jutrzejszym spotkaniu, oczekujemy od Barçy dobrej gry. I woli walki, o jakiej mówi motto naszych rywali: "Nikt nie ma więcej ambicji niż Alcoyano". Narodziło się ono, kiedy to drużyna przegrywała 13-0, ale mimo to nie przestawała walczyć o honorową bramkę. I takie też składam wszystkim kibicom Barcelony życzenia noworoczne (choć trochę spóźnione): by Barça zawsze walczyła na całego, a jej kibice zawsze byli szczęśliwi i to nie tylko z powodu kolejnych zwycięstw Dumy Katalonii.

Visca el Barca!

[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze