Barça w ćwierćfinale Copa del Rey; Barcelona - Sevilla 0:0
Podopieczni Rijkaarda zagrali dziś o awans, nie o zwycięstwo. Nawet przeciętny obserwator mógł zorientować się co jest głównym celem Barcelony, która pierwsze starcie zremisowała 1:1 i dzięki temu znajdowała się w korzystniejszej sytuacji przed rewanżem. Bez olśniewającego stylu i magicznej gry pozycyjnej do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni - za to z konsekwencją taktyczną i żelazną defensywą. Awansowaliśmy do ćwierćfinału, choć niektórym może pozostać niedosyt z mało efektownej gry, która w istocie zeszła na dalszy plan.
W pierwszej połowie na boisku działo się niewiele, głównie za sprawą gospodarzy, którzy skupili się na rozbijaniu ataków przyjezdnych. Ci z kolei już w 1 minucie mogli zdobyć gola, ale po dośrodkowaniu Alvesa Chevanton przestrzelił. Po kilkunastu minutach Barça zaczęła dominować w środku pola, co przekładało się jedynie na statystykę posiadania piłki. Mieliśmy szanse z kilku rzutów wolnych, te jednak egzekwowane były słabo i piłka albo lądowała na rzucie rożnym, albo dobijała się od muru. Pierwsza część gry bez historii i z wynikiem 0:0.
Po zmianie stron motywacja Sevilli nieco osłabła przez co nieliczne składne ataki gospodarzy kończyły się strzałami. Takowych próbowali Márquez (z rzutu wolnego) i Giovani, a z drugiej strony jeszcze na samym początku tej połowy Jesus Navas. Niewiele dobrego dla obu stron przynosiły kolejne fragmenty, więc trenerzy dokonywali zmian. Dopiero w ostatnich 10 minutach Sevilla kilkukrotnie zagroziła bramce Valdésa, w dwóch sytuacjach akcje kończyły się nieprzepisowo (gol z pozycji spalonej i zagranie ręką Poulsena), a raz po strzale Alvesa bramkarza Barcelony uratowała poprzeczka. Mecz zakończył się jednak rezultatem 0:0, który mógł ucieszyć tylko jedną ze stron.
Barcelona awansowałaa, ale zapewne znajdzie się wielu, którzy zespołowi będą zarzucać brak stylu. Trudno przypuszczać, by Rijkaard od początku meczu grał na 0:0, choć pewne jest, że ustawił drużynę zdecydowanie bardziej defensywnie niż w ostatnim meczu z Murcią. Opłaciło się, bowiem za kilka dni nikt o naszej słabej efektowności pamiętał nie będzie, a każdy przypomni sobie tego, kto wywalczył awans. Bramkowy remis na Sanchez Pizjuan spowodował takie a nie inne nastawienie w dzisiejszym pojedynku i jak się okazało było to nastawienie prawidłowe. Zwycięzców się nie sądzi, a takimi zapewne możemy się czuć po wygranym dwumeczu z Sevillą.
Szczególy meczu w relacji live
FC Barcelona: Valdés; Zambrotta, Puyol, Milito, Abidal; Márquez, Xavi, Gudjohnsen (Bojan, m.56); Giovani (Deco, m.69), Henry, Iniesta.
Sevilla: De Sanctis, Alves, Mosquera, Drago, Adriano; Navas, Poulsen, Renato, Capel (Alfaro, m.81); Luis Fabiano (Kerzhakov, m.69), Chevantón (Duda, m.74).
Arbiter: Pérez Burrull.
Widzów: 75 917
W pierwszej połowie na boisku działo się niewiele, głównie za sprawą gospodarzy, którzy skupili się na rozbijaniu ataków przyjezdnych. Ci z kolei już w 1 minucie mogli zdobyć gola, ale po dośrodkowaniu Alvesa Chevanton przestrzelił. Po kilkunastu minutach Barça zaczęła dominować w środku pola, co przekładało się jedynie na statystykę posiadania piłki. Mieliśmy szanse z kilku rzutów wolnych, te jednak egzekwowane były słabo i piłka albo lądowała na rzucie rożnym, albo dobijała się od muru. Pierwsza część gry bez historii i z wynikiem 0:0.
Po zmianie stron motywacja Sevilli nieco osłabła przez co nieliczne składne ataki gospodarzy kończyły się strzałami. Takowych próbowali Márquez (z rzutu wolnego) i Giovani, a z drugiej strony jeszcze na samym początku tej połowy Jesus Navas. Niewiele dobrego dla obu stron przynosiły kolejne fragmenty, więc trenerzy dokonywali zmian. Dopiero w ostatnich 10 minutach Sevilla kilkukrotnie zagroziła bramce Valdésa, w dwóch sytuacjach akcje kończyły się nieprzepisowo (gol z pozycji spalonej i zagranie ręką Poulsena), a raz po strzale Alvesa bramkarza Barcelony uratowała poprzeczka. Mecz zakończył się jednak rezultatem 0:0, który mógł ucieszyć tylko jedną ze stron.
Barcelona awansowałaa, ale zapewne znajdzie się wielu, którzy zespołowi będą zarzucać brak stylu. Trudno przypuszczać, by Rijkaard od początku meczu grał na 0:0, choć pewne jest, że ustawił drużynę zdecydowanie bardziej defensywnie niż w ostatnim meczu z Murcią. Opłaciło się, bowiem za kilka dni nikt o naszej słabej efektowności pamiętał nie będzie, a każdy przypomni sobie tego, kto wywalczył awans. Bramkowy remis na Sanchez Pizjuan spowodował takie a nie inne nastawienie w dzisiejszym pojedynku i jak się okazało było to nastawienie prawidłowe. Zwycięzców się nie sądzi, a takimi zapewne możemy się czuć po wygranym dwumeczu z Sevillą.
Szczególy meczu w relacji live
FC Barcelona: Valdés; Zambrotta, Puyol, Milito, Abidal; Márquez, Xavi, Gudjohnsen (Bojan, m.56); Giovani (Deco, m.69), Henry, Iniesta.
Sevilla: De Sanctis, Alves, Mosquera, Drago, Adriano; Navas, Poulsen, Renato, Capel (Alfaro, m.81); Luis Fabiano (Kerzhakov, m.69), Chevantón (Duda, m.74).
Arbiter: Pérez Burrull.
Widzów: 75 917
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)