Sprowadzeni na ziemię; Athletic - Barça 1:1

Looky

27 stycznia 2008, 18:44

Brak komentarzy
Przed meczem w Bilbao wydawało się, że wszyscy w Barcelonie wiedzą jaki jest ich cel podróży do Baskonii. Miały być trzy punkty i nie liczył się nawet dobry styl, którego w ostatnich meczach Dumy Katalonii widzieliśmy jak na lekarstwo. Tymczasem dziś na San Mames Culés nie uraczyli ani jednego, ani drugiego, bowiem remis 1:1 z broniącym się przed spadkiem Athletic "wywalczyliśmy" momentami nawet na niego nie zasługując.

Rijkaard dał odpocząć Milito i po raz kolejny posadził Abidala na ławce rezerwowych. W miejsce Argentyńczyka zagrał Thuram, a Francuza zastąpił Sylvinho. Niezrozumiałą decyzją może być też postawienie na trójkę niskich zawodników w pomocy - Xaviego, Iniestę i Deco. Taki wariant w meczach wyjazdowych Barçy po prostu się nie sprawdza.

Początek był jeszcze w naszym wykonaniu nie najgorszy, ale mimo to pierwsze 45 minut godne jest zapomnienia. Athletic postawił trudne warunki przyjezdnym i wiedząc, że Katalończycy są drużyną dużo silniejszą, realizował prostą zasadę - biegać więcej niż przeciwnik i stosować większy niż przeciwnik pressing. Miał o tyle ułatwione zadanie, że chwilami Barcelona o tych aspektach zapominała.

Najpierw Valdésa starał się zaskoczyć Orbaiz, bramkarzowi Barçy udało się jednak sparować jego strzał na rzut rożny. Pierwsza szansa dla gości miała miejsce dopiero w 16 minucie, kiedy Aranzubia na raty bronił strzał Messiego. Była to zresztą jedna z nielicznych okazji bramkowych podopiecznych Rijkaarda, do których szczęście się jednak uśmiechnęło w 35 minucie. Wówczas to do piłki wystartował Messi, golkiper gospodarzy odbił futbolówkę, która trafiła pod nogi Deco. Ten oddał ją do Bojana, a młody Hiszpan płaskim strzałem w długi róg dał Dumie Katalonii prowadzenie. Trzy minuty wcześniej to gospodarze powinni objąć prowadzenie, ale w sytuacji "sam na sam" z Valdésem fatalnie spudłował Aduriz.

Wydawało się, że Barça pójdzie za ciosem, lecz po kilku składnych atakach przyjezdni coraz bardziej koncentrowali się na utrzymywaniu korzystnego wyniku. Jeszcze tuż po przerwie losy spotkania mogli rozstrzygnąć Henry i Deco, ale obaj w dogodnych sytuacjach spudłowali. Z boiska wiało nudą, bowiem pewna swego Barcelona tylko czekała na przebłysk geniuszu, któregoś ze swoich napastników mając nadzieję, że ów indywidualista rozstrzygnie losy spotkania. Nie doczekała się.

Athletic przejął inicjatywę i w końcu dopiął swego. W 78 minucie z prawej strony dośrodkował Garmendia, a w polu karnym gości Thurama uprzedził Llorente zdobywając bramkę na 1:1. Po tym ciosie Barcelona już się nie podniosła, choć łącznie z doliczonym czasem gry pozostało jeszcze 15 minut meczu. Rijkaard zdjął Krkica, a na boisko wpuścił Gudjohnsena, który miał pełnić rolę środkowego napastnika. Ten manewr pokazał, że pod nieobecność Eto'o Barça nie posiada "9" z prawdziwego zdarzenia.

Mecz w Bilbao podobny był do tych wyjazdowych z minionego sezonu i z pierwszej rundy obecnego. Przed spotkaniem wszyscy zgodnym chórem powtarzają, że liczą sie tylko trzy punkty, a po 90 minutach gry okazuje się, że stać nas najwyżej na remis. Przypadłość Barçy jest specyficzna - tracąc bramkę w drugiej połowie lub co gorsza w ostatnich 20 minutach, nikt już nie wierzy w to, że można osiągnąć korzystny rezultat. Na San Mames otrzymaliśmy kwintesencję owej tezy. Niezależnie od wyniku meczu lidera z Villarreal, zaprzepaściliśmy szansę na 3 punkty, które w końcowym rozrachunku mogą okazać się na wagę złota. Tylko czy powoli nie jest za późno, co sugeruje kataloński "Sport" pytając: "Czy ten zespół może aspirować do czegoś więcej niż zwycięstwo w Copa del Rey?".

Athletic: Aranzubia; Koikili, Ustaritz, Aitor Ocio, Iraola; Javi Martínez, Orbaiz, David López, Susaeta; Yeste, Aduriz.

Barcelona: Valdés; Sylvinho, Thuram, Puyol, Zambrotta; Xavi, Iniesta, Deco; Messi, Henry, Bojan.

Relacja live: Klik!

[źródło: Własne/Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze