Odważny Rijkaard, ale niekoniecznie magiczne zmiany

robertinho

4 lutego 2008, 16:07

Brak komentarzy
O tym, że hiszpańska prasa popada ze skrajności w skrajność wie chyba każdy kibic na świecie, który śledzi to, co piszą media z Półwyspu Iberyjskiego. Już niejednokrotnie byliśmy świadkami sytuacji, w których kataloński "Sport" wychwalał pod niebiosa Barcelonę po wygranym meczu, by tydzień później obrzucić zawodników i trenera na czele ogromną krytyką - istna żałoba. Dlatego też z jednej strony nie zdziwił mnie dzisiejszy felieton jednego z redaktorów tejże gazety, który można przeczytać tutaj. Jednak w miarę zagłębiania się w szczegóły owego artykułu poczułem się nieco zdumiony, ale i również lekko poirytowany.

Cytując: "O ile często krytykujemy zmiany dokonywane przez Holendra w trakcie meczu, tym razem trzeba oddać mu chwałę za to, że odważył się zaryzykować" ktoś, kto nie oglądał meczu faktycznie dojdzie do wniosku, że zdejmując Henry'ego, Messiego i Deco, Holender wykazał się zimną krwią, co w efekcie dało trzy punkty Dumie Katalonii.

Pierwsza zmiana: Giovani dos Santos za Henry'ego - zdjęcie z boiska Francuza, który nie potrafił wczoraj pokonać Ricardo nawet z pięciu metrów jest dość zrozumiałą decyzją, ale dlaczego wszedł jako pierwszy Dos Santos, a nie Ronaldinho? Szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia, pomimo iż realizator pokazywał nam bardzo intensywnie rozgrzewającego się Brazylijczyka od samego początku drugiej połowy i wydawało się, że lada moment pojawi się na boisku, czego domagali się również kibice na Camp Nou.

Druga zmiana: Ronaldinho za Messiego - Przyznam szczerze, że doznałem lekkiego szoku widząc na tablicy świetlnej liczby 19 i 10, bo spodziewałem się, że Rijkaard da już odpocząć zmęczonemu Krkicowi, który od około 60. minuty był praktycznie niewidoczny na boisku. Messi nie zagrał rewelacyjnego spotkania, to trzeba przyznać, ale tutaj rodzi się kolejne pytanie, już z samego początku spotkania: skąd pomysł na przesunięcie Bojana na skrzydło i wystawienie Messiego jako środkowego napastnika? Nie przypominam sobie jakiejkolwiek z jego bajecznych akcji - a było już ich trochę - która miałaby swój początek na środku pola. Jednocześnie jest to odpowiedź na słabszą postawę młodego gwiazdora Barçy w meczu z Osasuną.

Trzecia zmiana: Xavi za Deco - Portugalczyk nie zagrał słabego meczu, ale z drugiej strony niczym nie zachwycił. Wprowadzenie więc Xaviego, było naturalną koleją rzeczy, ale okazało się strzałem w dziesiątkę. Teoretycznie wpakowanie piłki do pustej bramki nie jest zadaniem trudnym. Dokonanie tego samego z 16 metrów ze spadającej piłki jest za to nie lada wyczynem i myślę, że niejeden hiszpański ligowiec miałby z tym problem. Xavi strzelił bramkę i chwała mu za to.

Wprawdzie końcowe zwycięstwo - bardzo wymęczone - powinno być dużo wyższe, ale jak się nie ma dobrej skuteczności to trzeba mieć dużo szczęścia... i dobrego bramkarza. W tym sezonie trzeba pogratulować i podziękować Valdésowi, bo już w nie jednym meczu nie zawodził kiedy trzeba było się wykazać, a wczoraj Osasuna miała ze dwie, może trzy dogodne szanse do zdobycia gola. "Portero" Barcelony zbudował sobie bardzo mocną pozycję i jest bezapelacyjnie jednym z najpewniejszych punktów Blaugrana.

[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze