Cesc łatwym kąskiem dla Barcelony?

Looky

12 lutego 2008, 12:55

Brak komentarzy
Sprowadzenie Cesca do Barcelony może okazać się prostsze niż mogło się wcześniej wydawać. Wszystko dzięki "sprawie Webstera", która spadła na transferowy rynek i dała obraz temu, że kluby wcale nie muszą płacić gigantycznych pieniędzy chcąc zakupić danego zawodnika. Wyrok Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu okazał się dla Webstera, piłkarza Hearts, bardzo korzystny. Pierwotny wyrok brzmiał, iż gracz chcąc zasilić szeregi Wigan musi zapłacić 837 tys. euro. Trybunał Arbitrażowy obniżył tę sumę do 1/4 wysokości zarobków Webstera, czyli kwoty niewiele większej niż 200 tys. euro.

Dlaczego w tak prosty sposób mogło dojść do zmiany klubowych barw? Korzystna decyzja została podparta wiekiem piłkarza, który nie skończył 28 lat i faktem, iż trzy ostatnie sezony spędził w jednym klubie. W myśl przepisów, zawodnik może opuścić taki zespół płacąc zaledwie 1/4 wysokości swoich zarobków. Cesc Fabregas mógłby więc skorzystać z owego przepisu, bowiem ma 20 lat i i od 17 roku życia gra w Arsenalu.

Owa regulacja dotyczy krajów, w których do kontraktów piłkarzy nie wpisuje się klauzuli odstępnego. Jak więc łatwo się domyślić nie dotyczy ona Hiszpanii. Co innego w Anglii, gdzie do tej pory panem i władcą byli włodarze klubów mogący negocjować i podbijać stawki tak długo, aż osiągną satysfakcjonującą kwotę odstępnego albo do momentu gdy potencjalny nabywca zrezygnuje z zakupu. "Sprawa Webstera" zmusi działaczy drużyn Premiership do zmiany polityki transferowej, bowiem dotychczasowa może okazać się już nieskuteczna.

Kilka miesięcy temu "zabezpieczył się" Manchster United, podpisując nowy kontrakt ze swoim gwiazdorem - Cristiano Ronaldo. Dzięki temu Portugalczyk nie bierze pod uwagę możliwości odejścia z Old Trafford... przynajmniej na razie. Inaczej sprawa ma się z Fabregasem, który zakomunikował władzom Arsenalu, iż nie podejmie negocjacji przed zakończeniem obecnego sezonu.

Cesca obowiązuje z londyńskim klubem umowa do 2014 roku. Mimo niekwestionowanej pozycji w zespole, Katalończyk nie należy do najlepiej opłacanych zawodników Arsene Wengera. Otrzymuje on 3,5 mln euro za sezon gry i kwota ta daleka jest od tego co zarabia jeden z lepiej zarabiających piłkarzy "The Gunners" - William Gallas.

Ludzie w Arsenalu są świadomi, iż w związku z nowymi regulacjami, Cesc może opuścić drużynę za kwotę rzędu 7 mln euro. Władze klubu robią wszystko, aby nie dopuścić do takiej sytuacji, stąd trwają prace nad istotnym ulepszeniem jego kontraktu. Sam zawodnik w tej chwili myśli tylko o realizacji swojego marzenia - triumfu w Premier League, dlatego nie chce słyszeć o zmianie zespołu.

Barcelona tymczasem może zwietrzyć swoją szansę. Dla Katalończyków nie byłoby problemem wyłożenie kwoty 7 mln euro celem wypłacenia ekwiwalentu Arsenalowi. "Sprawa Webstera" jest bardzo na czasie, bowiem wyrok w jego sprawie zapadł 30 stycznia. Może się okazać nawet, że będzie to precedens podobny do "prawa Bosmana", które swego czasu zrewolucjonizowało piłkarski transferowy rynek.

Fabregas zapewnia, że nie chce być "kartą przetargową" w kampanii prezydenckiej, która odbędzie się w Barcelonie w 2010 roku. Piłkarz ma złe wspomnienia sprzed kilku lat, kiedy Ramon Calderon posłużył sie jego nazwiskiem, chcąc zasiąść na fotelu prezydenta Realu Madryt. Dlatego jego ewentualny transfer na Camp Nou musi zostać zrealizowany w inny sposób.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze