Kodeks postępowania, którego nie ma
Minęło ponad sześć miesięcy od wdrożenia kodeksu postępowania, który miał na celu wprowadzenie dyscypliny do szatni Barcelony. Teraz, z czystą odpowiedzialnością można powiedzieć, że poza małymi wyjątkami, które istnieją zawsze, dokładnie nic nie uległo zmianie. Frank Rijkaard, osoba której władze klubu udzieliły kredytu zaufania mając nadzieję, iż poradzi sobie z problemem, nie potrafi uzdrowić sytuacji. Wydarzenia z ostatnich tygodni tylko to potwierdzają.
Pierwszym przykładem jest Samuel Eto'o, którego obecnie Barça potrzebuje bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Puchar Narodów Afryki dobiegł końca w niedzielę, tymczasem jeszcze wczoraj zawodnik nie pojawił się na lotnisku El Prat, co oznacza, że jego występ w sobotę na Romareda jest wykluczony. Najgorsze jest jednak to, że władze klubu nie potrafiły jednoznacznie określić daty powrotu Samuela, który na domiar złego w finałowym meczu z Egiptem nabawił się urazu. Kiedy zostanie przebadany przez lekarzy Barcelony? Tego nie wie nikt.
To nie koniec problemów Rijkaarda. Po meczu z Sevillą ze składu wypadli mu Zambrotta i Thuram, którzy otrzymując pozwolenie udali się do swoich krajów. Ten drugi, który nigdy nie świecił przykładem jeśli chodzi o punktualność, nie uczestniczył we wtorkowych zajęciach pierwszego zespołu. Podobne zezwolenia nie są niczym nowym, bowiem zawodnicy pamiętają je z minionego sezonu. Ktokolwiek tylko zapyta, zawsze otrzymuje zgodę na wyjazd.
Gracze wiedzą, że Rijkaard szanuje ich decyzje. Zapewne dlatego Messi nie bał się wyjechać do Kataru, choć tu sytuacja była nieco inna, bowiem Argentyńczyk udał się na Półwysep Arabski bez zezwolenia. Tajemnicą poliszynela jest jednak fakt, iż nie otrzymał on nawet ostrzeżenia za działanie niezgodne z wewnętrznym kodeksem.
Na domiar złego drobne, ale liczne kontuzje wielu zawodników uniemożliwiają trenerowi skompletowanie składu, czego najlepszym przykładem był mecz w Sewilli. Henry opuścił plac gry z bólem w nodze i wczoraj ponownie trenował osobno. Podobne urazy dotyczyły zresztą Sylvinho, Abidala, Thurama i Deco, który nie wystąpił na Sanchez Pizjuan.
Obraz Barcelony kształtuje się obecnie jako całkowity brak dyscypliny, który nie spotyka się ze strony Rijkaarda z żadnymi konsekwencjami. W obronie Holendra trzeba jednak powiedzieć, że jest on wierny swoim założeniom. Te głoszą, że każdy zawodnik jest dorosły i powinien decydować o tym co jest dla niego dobre a co złe. Taka autosugestia ma jednak swoje wady i w tej chwili nikt już nie może powiedzieć, że symptomy braku dyscypliny zostały wykryte zbyt późno.
[źródło: Mundo Deportivo]
Pierwszym przykładem jest Samuel Eto'o, którego obecnie Barça potrzebuje bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Puchar Narodów Afryki dobiegł końca w niedzielę, tymczasem jeszcze wczoraj zawodnik nie pojawił się na lotnisku El Prat, co oznacza, że jego występ w sobotę na Romareda jest wykluczony. Najgorsze jest jednak to, że władze klubu nie potrafiły jednoznacznie określić daty powrotu Samuela, który na domiar złego w finałowym meczu z Egiptem nabawił się urazu. Kiedy zostanie przebadany przez lekarzy Barcelony? Tego nie wie nikt.
To nie koniec problemów Rijkaarda. Po meczu z Sevillą ze składu wypadli mu Zambrotta i Thuram, którzy otrzymując pozwolenie udali się do swoich krajów. Ten drugi, który nigdy nie świecił przykładem jeśli chodzi o punktualność, nie uczestniczył we wtorkowych zajęciach pierwszego zespołu. Podobne zezwolenia nie są niczym nowym, bowiem zawodnicy pamiętają je z minionego sezonu. Ktokolwiek tylko zapyta, zawsze otrzymuje zgodę na wyjazd.
Gracze wiedzą, że Rijkaard szanuje ich decyzje. Zapewne dlatego Messi nie bał się wyjechać do Kataru, choć tu sytuacja była nieco inna, bowiem Argentyńczyk udał się na Półwysep Arabski bez zezwolenia. Tajemnicą poliszynela jest jednak fakt, iż nie otrzymał on nawet ostrzeżenia za działanie niezgodne z wewnętrznym kodeksem.
Na domiar złego drobne, ale liczne kontuzje wielu zawodników uniemożliwiają trenerowi skompletowanie składu, czego najlepszym przykładem był mecz w Sewilli. Henry opuścił plac gry z bólem w nodze i wczoraj ponownie trenował osobno. Podobne urazy dotyczyły zresztą Sylvinho, Abidala, Thurama i Deco, który nie wystąpił na Sanchez Pizjuan.
Obraz Barcelony kształtuje się obecnie jako całkowity brak dyscypliny, który nie spotyka się ze strony Rijkaarda z żadnymi konsekwencjami. W obronie Holendra trzeba jednak powiedzieć, że jest on wierny swoim założeniom. Te głoszą, że każdy zawodnik jest dorosły i powinien decydować o tym co jest dla niego dobre a co złe. Taka autosugestia ma jednak swoje wady i w tej chwili nikt już nie może powiedzieć, że symptomy braku dyscypliny zostały wykryte zbyt późno.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)