Henry chciałby grać na szpicy
Thierry Henry przybył do Barcelony, bowiem miał być dla zespołu gwarancją bramek. Francuz nie zachwyca jednak skutecznością. Francuz pod nieobecność Eto'o nie grał na środku ataku - a przecież to tam czuje się najlepiej. W ostatnich spotkaniach francuski napastnik występował na lewym skrzydle.
Frank Rijkaard niejednokrotnie sięgał po dość oryginalne rozwiązania. Nie inaczej jest, jeśli chodzi o Henry'ego. Sam piłkarz o całej sprawie mówi: "Jeśli trener mówi, że mam zagrać przy linii to tak też czynię". "Jestem mniej efektywny, bo gdy już zdołam się uwolnić to nie jestem na dobrej pozycji do strzału", kontynuował reprezentant Francji.
Thierry jest niezadowolony, iż nie może pokazać katalońskim kibicom tego, co potrafi najlepiej. Ma nadzieję, że jeśli dostanie szansę gry na "szpicy" to wszystko będzie wyglądało znacznie lepiej.
"Na tej pozycji mógłbym pokazać więcej, niemniej jednak zagram tam dopiero wtedy, gdy trener tak zadecyduje", stwierdził były piłkarz Arsenalu Londyn.
Chociaż strata Barçy do Realu wynosi już 8 punktów, to i tak Henry jest dobrej myśli. W jego przekonaniu wielki wpływ na taki a nie innym obrót sprawy ma grudniowa porażka z ‘Królewskimi'. "Real w zeszłym sezonie zdołał dokonać prawie niemożliwego, więc i my możemy. Problem tkwi w tym, iż przegraliśmy w bezpośredniej konfrontacji. Na chwilę obecną liczy się fakt, iż jesteśmy 8 oczek do tyłu", powiedział Francuz.
Thierry został również poproszony o skomentowanie postawy Ronaldinho w ostatnim meczu z Sevillą: "Trzeba zapytać jego samego jak się czuje. Według mnie jest dobrze. Często żartuje i uśmiecha się na treningach. Jeśli chcemy wygrywać na każdym froncie potrzebujemy Ronniego".
Zawodnik udzielił także krótkiej wypowiedzi na temat Victora Valdésa. Francuz jest zdziwiony, że bramkarz Barçy nie otrzymał jeszcze powołania do reprezentacji narodowej. "Gra niewiarygodnie. Mamy w zespole wielkiego golkipera", zakończył.
[źródło: Goal]
Frank Rijkaard niejednokrotnie sięgał po dość oryginalne rozwiązania. Nie inaczej jest, jeśli chodzi o Henry'ego. Sam piłkarz o całej sprawie mówi: "Jeśli trener mówi, że mam zagrać przy linii to tak też czynię". "Jestem mniej efektywny, bo gdy już zdołam się uwolnić to nie jestem na dobrej pozycji do strzału", kontynuował reprezentant Francji.
Thierry jest niezadowolony, iż nie może pokazać katalońskim kibicom tego, co potrafi najlepiej. Ma nadzieję, że jeśli dostanie szansę gry na "szpicy" to wszystko będzie wyglądało znacznie lepiej.
"Na tej pozycji mógłbym pokazać więcej, niemniej jednak zagram tam dopiero wtedy, gdy trener tak zadecyduje", stwierdził były piłkarz Arsenalu Londyn.
Chociaż strata Barçy do Realu wynosi już 8 punktów, to i tak Henry jest dobrej myśli. W jego przekonaniu wielki wpływ na taki a nie innym obrót sprawy ma grudniowa porażka z ‘Królewskimi'. "Real w zeszłym sezonie zdołał dokonać prawie niemożliwego, więc i my możemy. Problem tkwi w tym, iż przegraliśmy w bezpośredniej konfrontacji. Na chwilę obecną liczy się fakt, iż jesteśmy 8 oczek do tyłu", powiedział Francuz.
Thierry został również poproszony o skomentowanie postawy Ronaldinho w ostatnim meczu z Sevillą: "Trzeba zapytać jego samego jak się czuje. Według mnie jest dobrze. Często żartuje i uśmiecha się na treningach. Jeśli chcemy wygrywać na każdym froncie potrzebujemy Ronniego".
Zawodnik udzielił także krótkiej wypowiedzi na temat Victora Valdésa. Francuz jest zdziwiony, że bramkarz Barçy nie otrzymał jeszcze powołania do reprezentacji narodowej. "Gra niewiarygodnie. Mamy w zespole wielkiego golkipera", zakończył.
[źródło: Goal]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)