Powrót do futbolu: Barcelona - Celtic 20:45

Looky

3 marca 2008, 23:23

Brak komentarzy
Czy rewanżowy mecz z Celtikiem będzie dla Barcelony tylko formalnością? Wiele wskazuje na to, że tak, choć w piłce nie zawsze Goliat wygrywa Dawidem, nawet jeśli ten pierwszy wypracował już sobie odpowiednią zaliczkę przed rewanżem. Kto postawi na Barçę u bukmachera i Katalończycy zwyciężą, nie zarobi praktycznie wcale. Co innego na Szkotów, których wygrana może przynieść prawdziwą fortunę. Oczywiście w przypadku podjęcia przez grającego wielkiego ryzyka i postawienia wielkich pieniędzy na ów zespół.

Gospodarze wystąpią praktycznie w najsilniejszym składzie, bowiem na liście powołanych znalazł się nieobecny ostatnio Toure. Jedynym zmartwieniem Rijkaarda może być kontuzja Rafy Márqueza, który nie otrzymał jeszcze od klubowych lekarzy zgody na powrót na boisko. U gości zabraknie natomiast Andreasa Hinkela, choć do składu wróci nieobecny w pierwszym pojedynku środkowy pomocnik Scott Brown.

Ostatnie dwa spotkania między obiema drużynami zakończyły się remisami - przypomina oficjalna strona internetowa Barcelony. To może być dla nas przestrogą przed hurraoptymizmem i buńczucznymi zapowiedziami, że rozgromimy rywala kilkoma bramkami. Ostatni triumf w starciu z Celtami na Camp Nou Barça odniosła przeszło 40 lat temu, kiedy w sezonie 1964/65 zwyciężyła 3:1. To była inna epoka i inny futbol.

Druga strona medalu jest jednak zupełnie inna. W tym sezonie Katalończycy ponieśli tylko jedną porażkę na własnym stadionie. Co więcej, poza pucharową konfrontacją z Alcoyano w której zagrały rezerwy, nie stracili w meczach rozgrywanych przy Les Corts więcej niż jednego gola. Celtikowi tymczasem do awansu potrzeba dwóch trafień, w dodatku przy założeniu, że gospodarze ani razu nie zdołają pokonać Boruca. Historia pokazuje jednak, że odparcie katalońskiej ofensywy na Camp Nou niemal graniczy z cudem - tu od sierpnia tylko dwa razy nie potrafiliśmy trafić do siatki przeciwnika (w Gran Derbi z Realem i Copa del Rey z Sevillą). Celtic w całej swej historii w Lidze Mistrzów na wyjazdach wystąpił 16-krotnie, 15 z tych potyczek przegrał, a jedyny remis przeszło trzy lata temu wywalczył w pojedynku z... Barceloną. Dodatkowo Katalończycy wszystkie rozgrywane u siebie w obecnych rozgrywkach mecze kończyli zwycięstwami.

Nawet najbardziej zagorzałym kibicom szkockiego zespołu ciężko myśleć o awansie swoich ulubieńców. Georgios Samaras apeluje o "wiarę w cud", choć sam zdaje się w ten cud nie wierzyć. Nawet do sfery marzeń każdego fana "The Bhoys" nie odwołuje się natomiast Aiden McGeady otwarcie przyznając, iż większość zawodników przeciwnika prezentuje najwyższy światowy poziom. Gordon Strachan wie przy tym, iż "wyeliminowanie Barçy jest jak wejście na szczyt Mount Everest". Możliwe, ale po porażce w pierwszym meczu zarezerwowane tylko dla najlepszych.

Trudno przypuszczać, aby Celtic zagrał z Barceloną w otwarte karty, choć chcąc myśleć o golach będzie musiał nieco odsłonić tyły. Na Camp Nou mamy postawić kropkę nad "i" wszystko wskazuje na to, że tak się właśnie stanie. Siła żadnej formacji Celticu nie może równać się z siłą Dumy Katalonii, choć znajdą się i tacy, którzy między słupkami bramki gospodarzy postawiliby Boruca, Valdésa oddając Strachanowi. Koncertu finezyjnej, widowiskowej i superskutecznej gry raczej się nie spodziewajmy. Nadrzędnym celem jest ćwierćfinał, gdzie w przypadku awansu, czekać będzie na nas dużo bardziej wymagający rywal niż Celtic. I przed losowaniem nie będziemy już mieli pewności atutu własnego boiska w meczu rewanżowym. Nie będzie też drużyn rozstawionych.

Prawdopodobne składy:

Barcelona: Valdés; Abidal, Puyol, Thuram, Zambrotta; Toure, Xavi, Iniesta; Messi, Eto'o, Henry/Ronaldinho.

Celtic: Boruc; Wilson, Caldwell, McManus, Naylor; Nakamura, Brown, Hartley/Donati, McGeady; Vennegoor of Hesselink, McDonald.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze