Sala Martin: Nie wszystkie podpisy zostały złożone prawidłowo
Przewodniczący Komisji Ekonomicznej FC Barcelona, Xavier Sala i Martin na łamach katalońskiej TV3 podważał autentyczność podpisów złożonych pod wnioskiem o wotum nieufności dla Joana Laporty. "Nawet jeśli pan Oriol Giralt zebrał ponad 9 tysięcy podpisów, nie oznacza to, że wszystkie z nich zostały złożone prawidłowo. Mogę zapewnić, że takowych będzie wiele. Jeżeli nie będzie żadnego nieprawidłowego głosu, natychmiast ustąpię z zajmowanego stanowiska. Powtarzam jednak jeszcze raz, w takich sytuacjach zawsze są nieprawidłowe podpisy" - mówił w programie "La nit al dia".
"Mówiłem już kilka razy, że nie chcę rozmawiać o Barcelonie. Powtarzam to co powiedziałem: nie wszystkie głosy okażą się ważne" - dodał. Kiedy prowadzący program Albert Closas pokazał mu materiał wideo, w którym Giralt domagał się od Saly Martina dymisji, przewodniczący Komisji Ekonomicznej zachował spokój: "Klubowy statut pozwala temu człowiekowi na organizację referendum, lecz nie daje prawa, aby żądać od kogokolwiek rezygnacji".
Sytuacja finansowa
"Kiedy obecny zarząd zaczynał pracę, przychody Barçy wynosiły 123 mln euro, teraz jest to 350 mln. Tak dobra sytuacja ekonomiczna, w przypadku kryzysu sportowego jaki wystąpił w tym sezonie, pozwala na znaczne wzmocnienie zespołu" - zaznaczył.
"Barça nie jest organizacją, która oszczędza, ale swój dochód musi opierać na wynikach sportowych. Za kadencji obecnego zarządu notowaliśmy wzrost ekonomiczny na wszystkich płaszczyznach, ale na to czy pieniądze zostaną wydane w przyszłości dobrze czy źle, nie mam już wpływu i nie ponoszę za to odpowiedzialności" - dodał.
[źródło: Mundo Deportivo]
"Mówiłem już kilka razy, że nie chcę rozmawiać o Barcelonie. Powtarzam to co powiedziałem: nie wszystkie głosy okażą się ważne" - dodał. Kiedy prowadzący program Albert Closas pokazał mu materiał wideo, w którym Giralt domagał się od Saly Martina dymisji, przewodniczący Komisji Ekonomicznej zachował spokój: "Klubowy statut pozwala temu człowiekowi na organizację referendum, lecz nie daje prawa, aby żądać od kogokolwiek rezygnacji".
Sytuacja finansowa
"Kiedy obecny zarząd zaczynał pracę, przychody Barçy wynosiły 123 mln euro, teraz jest to 350 mln. Tak dobra sytuacja ekonomiczna, w przypadku kryzysu sportowego jaki wystąpił w tym sezonie, pozwala na znaczne wzmocnienie zespołu" - zaznaczył.
"Barça nie jest organizacją, która oszczędza, ale swój dochód musi opierać na wynikach sportowych. Za kadencji obecnego zarządu notowaliśmy wzrost ekonomiczny na wszystkich płaszczyznach, ale na to czy pieniądze zostaną wydane w przyszłości dobrze czy źle, nie mam już wpływu i nie ponoszę za to odpowiedzialności" - dodał.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)