Milan kusi Eto'o dobrym kontraktem
AC Milan jest w stanie zapłacić Eto'o nawet 9 milionów Euro za każdy z czterech sezonów gry. Szefowie włoskiego giganta są zdecydowani wyprzedzić w wyścigu o Kameruńczyka Chelsea oraz Inter. Zarobki oferowane przez zespół z Mediolanu mają odsunąć na bok wszystkie rozważania dotyczące dalszej kariery tego zawodnika.
Tymczasem pomiędzy Barceloną a Milanem istnieją poważne rozbieżności co do kwoty odstępnego za napastnika z Kamerunu. Barca, choć nie zamierza podejmować desperackich kroków w stronę zatrzymania Eto'o wszelkimi środkami, nie chce również pozbywać się go za bezcen. Suma 25 milionów euro, jaką oferuje Milan na pewno nie satysfakcjonuje Laporty, bowiem nieoficjalne mówi się, że klub z Katalonii wycenia tego piłkarza na 40 milionów. Ponadto Kameruńczyk nie jest do końca zdecydowany na przeprowadzkę, bo jak sam mówi, na razie słucha nowego trenera i ocenia jego plany na następny sezon. Zawodnik dawał ostatnio do zrozumienia, że wcale nie musi nigdzie odchodzić, bo w Barcelonie jest mu po prostu dobrze. Tak więc pogłoski o gorączkowych poszukiwaniach następcy Eto'o wydają się być nieprawdziwe. Klub dokonał już kilku transferów i żaden z nowych piłkarzy nie jest napastnikiem, a należy przypuszczać, że w przypadku poważnego zagrożenia odejściem Eto'o, Barça rozpoczęłaby okienko transferowe od wzmocnienia linii ataku.
[źródło: Goal]
Tymczasem pomiędzy Barceloną a Milanem istnieją poważne rozbieżności co do kwoty odstępnego za napastnika z Kamerunu. Barca, choć nie zamierza podejmować desperackich kroków w stronę zatrzymania Eto'o wszelkimi środkami, nie chce również pozbywać się go za bezcen. Suma 25 milionów euro, jaką oferuje Milan na pewno nie satysfakcjonuje Laporty, bowiem nieoficjalne mówi się, że klub z Katalonii wycenia tego piłkarza na 40 milionów. Ponadto Kameruńczyk nie jest do końca zdecydowany na przeprowadzkę, bo jak sam mówi, na razie słucha nowego trenera i ocenia jego plany na następny sezon. Zawodnik dawał ostatnio do zrozumienia, że wcale nie musi nigdzie odchodzić, bo w Barcelonie jest mu po prostu dobrze. Tak więc pogłoski o gorączkowych poszukiwaniach następcy Eto'o wydają się być nieprawdziwe. Klub dokonał już kilku transferów i żaden z nowych piłkarzy nie jest napastnikiem, a należy przypuszczać, że w przypadku poważnego zagrożenia odejściem Eto'o, Barça rozpoczęłaby okienko transferowe od wzmocnienia linii ataku.
[źródło: Goal]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)