Xavi: Zamknąłem wiele ust i mam nadzieję zamknąć kolejne
Xavi, który został wybrany najlepszym piłkarzem Euro 2008, jako świeżo upieczony Mistrz Europy ma być jednym z liderów nowego zespołu prowadzonego przez Pepa Guardiolę. Pomocnik Barcelony nadal jest sobą, ale wielu patrzy na niego nieco inaczej, dopinguje go o wiele głośniej... Pół Europy chciałoby mieć go u siebie, ale on wie jaka była jego rola przed Euro i wie jaka jest teraz. W wieku 28 lat, mając największe doświadczenie w zespole i pełniąc rolę drugiego kapitana, Xavi ma być liderem nowej Barçy.
W wywiadzie dla "Mundo Deportivo", udzielonym w zeszłym tygodniu po powrocie z USA, piłkarz opowiedział o swoich odczuciach dotyczących tego co było oraz obecnych zmian ściśle związanych z wdrożeniem nowego projektu.
Czy Pep Guardiola jest dla Barçy lekiem na całe zło?
Samo to, że jest moim trenerem bardzo mnie motywuje. Poziom jego oczekiwań jest bardzo wysoki. Poziom mojego zaufania do niego również jest bardzo duży. Stara się mówić i rozmawiać, a następnie wydaje polecenia i wymaga. Doskonale zna się na rzeczy, zna środowisko i powszechne bolączki klubu...
Powszechne bolączki?
Tak, w tym klubie nie ma na to pośredniego terminu. Tu nie rozumie się porażek. Tutaj nie możesz przegrać, nawet w meczu towarzyskim. A oprócz wygrywania musimy grać dobrze. Wymaga się, abyś był perfekcyjny we wszystkim.
Zbyt duża presja?
Nie, to nie tak. Publika nie może się doczekać tytułów i dlatego wyczuwa się presję na wszystkich płaszczyznach. A sama presja nie jest zła, gdyż pozwala nad odpowiednio zareagować. Jeśli nie chcesz odczuwać presji albo brać jej na siebie, najlepiej będzie jeśli opuścisz Barcelonę.
Dwa lata bez wygrania czegokolwiek to zbyt wiele, zgadza się?
Tak, oczywiście. W tym roku głównym wyzwaniem jest zdobycie tytułów, ponieważ Barcelona nie może przez trzy lata niczego nie wygrać.
Uważasz, że problemy instytucjonalne mogą zachwiać równowagą klubu?
Nie ma najmniejszej wątpliwości, że wraz ze startem nowego projektu potrzeba stabilizacji na wszystkich frontach. Musimy trzymać się z daleka od spraw wszystkich innych niż sportowe, ale prawda jest taka, że to bardzo trudne. Wiemy, że prezydent wiele wycierpiał w związku z wotum nieufności i może już nie mieć takiego wsparcia jak rok temu.
Czy jako Socio brałeś udział w głosowaniu nad wotum nieufności?
Nie. Byłem poza Barceloną.
A jakbyś głosował, jeśli to nie jest niedyskrecja?
To pytanie osobiste, ale w każdym razie powiedziałbym, że w pełni ufam Laporcie. Myślę, iż jest on ofiarą wyników sportowych. Relacje jakie utrzymuje z szatnią są bardzo dobre. Swoim zarządzaniem udowodnił, że jest ważnym prezydentem, jednak rzeczywiście obecnie znalazł się w trudnej sytuacji.
Rozmawiałeś z Frankiem Rijkaardem?
Nie, ale wiem jak źle odbyło się jego odejście. Zawsze szuka się winnych, kiedy nie idzie tak jak trzeba. Tak naprawdę problemem było niesportowe zachowanie.
Niesportowe zachowanie?
Wiele się wydarzyło. Chodzi mi o to, że nie byliśmy w szatni jedną rodziną, niektórzy szli w swoją stronę i walczyli sami dla siebie. To bardzo ważne by być zwartą grupą, co jak pokazała historia wyszło nam na dobre. W zeszłym roku wkradło się zamieszanie, a u niektórych przeważył egoizm.
Ronaldinho i Deco?
Nie podam nazwisk, ale o nich też nie będę rozmawiał. To było nagromadzenie się sytuacji, które doprowadziły do takiej właśnie sytuacji.
Może Rijkaard nie miał zbyt dużego autorytetu?
To nie prawda. To piłkarz jest tym, który musi pokazać swój profesjonalizm. Wizerunek jaki przylgnął do Rijkaarda, rzekomo człowieka leniwego i nie potrafiącego wprowadzić dyscypliny, jest niesprawiedliwy. Słyszałem jak Frank na nas krzyczał i robił to na każdym kroku, wiele razy, ale to miało miejsce w szatni.
Dlaczego więc dominuje taki właśnie wizerunek tego trenera?
Ponieważ popełnił błąd broniąc nas publicznie. To także wiele o nim mówi, gdyż zawsze walczył o zachowanie jedności grupy, za wszelką cenę.
Guardiola ma za to wizerunek trenera twardego i zdyscyplinowanego, czyż nie?
U Pepa dystans pomiędzy trenerem a zawodnikiem został skrócony. Jest więcej pozytywnego myślenia, więcej dialogu. Pep uważa to, za coś normalnego. To perfekcjonista i bardzo skrupulatny człowiek.
Biorąc wszystkich Twoich trenerów jakich miałeś, do którego jest najbardziej podobny?
Dla mnie Pep jest wyjątkowy, choć być może poprzez sposób w jaki przeżywa futbol i przekazuje ludziom swoje pragnienia powiedziałbym, że Luisa Aragonésa. Nie mówię o charakterze i metodach pracy, ale o sposobie w jaki przeżywają futbol, z prawdziwą pasją.
Nie przeszła Ci taka myśl, że Ty też możesz kiedyś być tutaj trenerem?
Prawda jest taka, że jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. Nadal mam przed sobą wiele lat gry jako piłkarz.
Czy Guardiola przypomniał Ci swoją wypowiedź, w której stwierdził, że Iniesta wyśle Xaviego na emeryturę, tak jak Xavi zrobił to z nim?
(Śmiech). Jeszcze nie. Ale spokojnie, ponieważ nadal mam siłę w płucach. W dodatku nigdy nie postrzegałem go jako mojego zmiennika, a jako uzupełnienie. Z nim, na boisku jest mi o wiele łatwiej.
Nie lubisz ciągłego porównywania Cię z Iniestą?
Jedyne czego chcę to, to by kiedyś nikt nie porównywał mnie z nikim, a jedynie powiedział, że Xavi gra jak Xavi.
Jasne jest, że zasłużyłeś sobie na to po wspaniałych Mistrzostwach Europy...
Dla mnie smutne jest to, że nastąpiło to dopiero w reprezentacji Hiszpanii, gdzie potwierdziłem swoje walory sportowe. Tutaj w domu, ludzie uważają, że trudniej jest im dać to, na co zasługują. Być może czasami moja gra nie jest dla publiki olśniewająca, ale zawsze daję z siebie wszystko to co mam.
Zrewanżowałeś się?
W końcu zamknąłem wiele ust i nadal chcę zamknąć jeszcze więcej. Jestem gotowy na to by każdego dnia robić kolejne postępy.
W tym roku zanosi się na to, że kapitańskie trio będzie stało pod znakiem tożsamości i będzie złożone z trzech wychowanków klubu...
Tak. Ludzie stąd to ci, którzy powinni przewodzić w szatni. Jesteśmy tymi, którzy mają za sobą wiele lat w klubie i tymi, którzy najlepiej wiedzą, gdzie tkwią problemy i jak należy sobie z nimi radzić.
Zmieni się Twoja rola po przesunięciu się z pozycji trzeciego na drugiego kapitana?
Nie. Carles Puyol, Andrés Iniesta i ci, których mamy za główny cel będą mieli to by szatnia była niczym jedna rodzina. Taki był sekret sukcesów z poprzednich lat i to jest to, co będziemy się starali urzeczywistnić.
[źródło: Sport]
W wywiadzie dla "Mundo Deportivo", udzielonym w zeszłym tygodniu po powrocie z USA, piłkarz opowiedział o swoich odczuciach dotyczących tego co było oraz obecnych zmian ściśle związanych z wdrożeniem nowego projektu.
Czy Pep Guardiola jest dla Barçy lekiem na całe zło?
Samo to, że jest moim trenerem bardzo mnie motywuje. Poziom jego oczekiwań jest bardzo wysoki. Poziom mojego zaufania do niego również jest bardzo duży. Stara się mówić i rozmawiać, a następnie wydaje polecenia i wymaga. Doskonale zna się na rzeczy, zna środowisko i powszechne bolączki klubu...
Powszechne bolączki?
Tak, w tym klubie nie ma na to pośredniego terminu. Tu nie rozumie się porażek. Tutaj nie możesz przegrać, nawet w meczu towarzyskim. A oprócz wygrywania musimy grać dobrze. Wymaga się, abyś był perfekcyjny we wszystkim.
Zbyt duża presja?
Nie, to nie tak. Publika nie może się doczekać tytułów i dlatego wyczuwa się presję na wszystkich płaszczyznach. A sama presja nie jest zła, gdyż pozwala nad odpowiednio zareagować. Jeśli nie chcesz odczuwać presji albo brać jej na siebie, najlepiej będzie jeśli opuścisz Barcelonę.
Dwa lata bez wygrania czegokolwiek to zbyt wiele, zgadza się?
Tak, oczywiście. W tym roku głównym wyzwaniem jest zdobycie tytułów, ponieważ Barcelona nie może przez trzy lata niczego nie wygrać.
Uważasz, że problemy instytucjonalne mogą zachwiać równowagą klubu?
Nie ma najmniejszej wątpliwości, że wraz ze startem nowego projektu potrzeba stabilizacji na wszystkich frontach. Musimy trzymać się z daleka od spraw wszystkich innych niż sportowe, ale prawda jest taka, że to bardzo trudne. Wiemy, że prezydent wiele wycierpiał w związku z wotum nieufności i może już nie mieć takiego wsparcia jak rok temu.
Czy jako Socio brałeś udział w głosowaniu nad wotum nieufności?
Nie. Byłem poza Barceloną.
A jakbyś głosował, jeśli to nie jest niedyskrecja?
To pytanie osobiste, ale w każdym razie powiedziałbym, że w pełni ufam Laporcie. Myślę, iż jest on ofiarą wyników sportowych. Relacje jakie utrzymuje z szatnią są bardzo dobre. Swoim zarządzaniem udowodnił, że jest ważnym prezydentem, jednak rzeczywiście obecnie znalazł się w trudnej sytuacji.
Rozmawiałeś z Frankiem Rijkaardem?
Nie, ale wiem jak źle odbyło się jego odejście. Zawsze szuka się winnych, kiedy nie idzie tak jak trzeba. Tak naprawdę problemem było niesportowe zachowanie.
Niesportowe zachowanie?
Wiele się wydarzyło. Chodzi mi o to, że nie byliśmy w szatni jedną rodziną, niektórzy szli w swoją stronę i walczyli sami dla siebie. To bardzo ważne by być zwartą grupą, co jak pokazała historia wyszło nam na dobre. W zeszłym roku wkradło się zamieszanie, a u niektórych przeważył egoizm.
Ronaldinho i Deco?
Nie podam nazwisk, ale o nich też nie będę rozmawiał. To było nagromadzenie się sytuacji, które doprowadziły do takiej właśnie sytuacji.
Może Rijkaard nie miał zbyt dużego autorytetu?
To nie prawda. To piłkarz jest tym, który musi pokazać swój profesjonalizm. Wizerunek jaki przylgnął do Rijkaarda, rzekomo człowieka leniwego i nie potrafiącego wprowadzić dyscypliny, jest niesprawiedliwy. Słyszałem jak Frank na nas krzyczał i robił to na każdym kroku, wiele razy, ale to miało miejsce w szatni.
Dlaczego więc dominuje taki właśnie wizerunek tego trenera?
Ponieważ popełnił błąd broniąc nas publicznie. To także wiele o nim mówi, gdyż zawsze walczył o zachowanie jedności grupy, za wszelką cenę.
Guardiola ma za to wizerunek trenera twardego i zdyscyplinowanego, czyż nie?
U Pepa dystans pomiędzy trenerem a zawodnikiem został skrócony. Jest więcej pozytywnego myślenia, więcej dialogu. Pep uważa to, za coś normalnego. To perfekcjonista i bardzo skrupulatny człowiek.
Biorąc wszystkich Twoich trenerów jakich miałeś, do którego jest najbardziej podobny?
Dla mnie Pep jest wyjątkowy, choć być może poprzez sposób w jaki przeżywa futbol i przekazuje ludziom swoje pragnienia powiedziałbym, że Luisa Aragonésa. Nie mówię o charakterze i metodach pracy, ale o sposobie w jaki przeżywają futbol, z prawdziwą pasją.
Nie przeszła Ci taka myśl, że Ty też możesz kiedyś być tutaj trenerem?
Prawda jest taka, że jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. Nadal mam przed sobą wiele lat gry jako piłkarz.
Czy Guardiola przypomniał Ci swoją wypowiedź, w której stwierdził, że Iniesta wyśle Xaviego na emeryturę, tak jak Xavi zrobił to z nim?
(Śmiech). Jeszcze nie. Ale spokojnie, ponieważ nadal mam siłę w płucach. W dodatku nigdy nie postrzegałem go jako mojego zmiennika, a jako uzupełnienie. Z nim, na boisku jest mi o wiele łatwiej.
Nie lubisz ciągłego porównywania Cię z Iniestą?
Jedyne czego chcę to, to by kiedyś nikt nie porównywał mnie z nikim, a jedynie powiedział, że Xavi gra jak Xavi.
Jasne jest, że zasłużyłeś sobie na to po wspaniałych Mistrzostwach Europy...
Dla mnie smutne jest to, że nastąpiło to dopiero w reprezentacji Hiszpanii, gdzie potwierdziłem swoje walory sportowe. Tutaj w domu, ludzie uważają, że trudniej jest im dać to, na co zasługują. Być może czasami moja gra nie jest dla publiki olśniewająca, ale zawsze daję z siebie wszystko to co mam.
Zrewanżowałeś się?
W końcu zamknąłem wiele ust i nadal chcę zamknąć jeszcze więcej. Jestem gotowy na to by każdego dnia robić kolejne postępy.
W tym roku zanosi się na to, że kapitańskie trio będzie stało pod znakiem tożsamości i będzie złożone z trzech wychowanków klubu...
Tak. Ludzie stąd to ci, którzy powinni przewodzić w szatni. Jesteśmy tymi, którzy mają za sobą wiele lat w klubie i tymi, którzy najlepiej wiedzą, gdzie tkwią problemy i jak należy sobie z nimi radzić.
Zmieni się Twoja rola po przesunięciu się z pozycji trzeciego na drugiego kapitana?
Nie. Carles Puyol, Andrés Iniesta i ci, których mamy za główny cel będą mieli to by szatnia była niczym jedna rodzina. Taki był sekret sukcesów z poprzednich lat i to jest to, co będziemy się starali urzeczywistnić.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (11)