Baszczyński: Chcemy jako pierwsi ograć Barcelonę

Looky

26 sierpnia 2008, 11:42

26 komentarzy
Żadnej polskiej drużynie nie udało się pokonać Barcelony. Choć sprawa awansu do Ligi Mistrzów jest przesądzona, to taki właśnie mamy cel - mówi Marcin Baszczyński przed dzisiejszym rewanżem

Obrońca Wisły przeżył ostatnio rodzinną tragedię - w ubiegłym tygodniu zmarł mu ojciec. Z tego powodu nie zagrał w ligowym meczu z Bełchatowem. Przeciwko Barcelonie wyjdzie w podstawowym składzie i na dodatek wystąpi na pozycji, za którą niespecjalnie przepada - środkowego obrońcy. Kontuzjowany jest bowiem Arkadiusz Głowacki, a jego zmiennik Junior Diaz będzie łatał dziurę w pomocy.

- Mam nadzieję, że zamknąłem etap po stracie ojca. Fizycznie i psychicznie doszedłem do siebie - mówi Baszczyński. - Będę chciał jak najlepiej zagrać jako środkowy obrońca, ale nie wiem, czy to wystarczy na Barcelonę.

Miejsce Baszczyńskiego na prawej obronie zajmie Peter Szinglar. W drugiej linii luki po defensywnych pomocnikach - Radosławie Sobolewskim ("nie będę ryzykował gry, bo mogłoby się to skończyć tragedią" - rzucił tylko do dziennikarzy) i Mauro Cantoro wypełnią Diaz i Tomas Jirsak. - Nie mam pełnego komfortu przed rewanżem przy ustalaniu składu. Jestem zmuszony do eksperymentowania z ustawieniem i temu poświęcaliśmy treningi - przyznał trener Wisły Maciej Skorża. - Mam pomysł jak zestawić drugą linię, by skutecznie rywalizować z tak silną drużyna. Postaramy się dorównać Barcelonie w pomocy, bo to był powód naszej porażki na Camp Bou.

Po porażce 0:4 w Hiszpanii wiślacy byli załamani. Nawet nie wyszli, by porozmawiać z dziennikarzami. Teraz nie brakuje im optymizmu, bo wierzą w magię własnego stadionu. - Nikt z nas nie spodziewał się takiego wyniku. Barcelona mnie zaskoczyła, dużo inaczej podeszła do meczu niż siedem lat temu [wtedy Wisłą przegrała 3:4 i 0:1 - przyp. red]. Była tak zdeterminowana jak my rok temu, kiedy po słabym sezonie chcieliśmy się w każdym meczu rehabilitować - przypomina Baszczyński. - Stać nas na lepszą grę. Choćby jak w meczu z Beitarem. Zdajemy sobie jednak sprawę, że rywal jest znacznie lepszy.

- Czuliśmy duży zawód, bo liczyliśmy że rozegramy wielki mecz w Hiszpanii, a zaprezentowaliśmy nasz zwykły poziom. W Barcelonie nie zrobiliśmy czegoś ponad to. Teraz mamy szanse na rehabilitację. Wierzymy, że u siebie jesteśmy w stanie rywalizować jak równy z równym i strzelać gole - dodaje trener Skorża.

Piłkarze wierzą, że uda im się zdobyć bramki w dzisiejszym spotkaniu. - Na Camp Nou tylko biegaliśmy, a Barcelona grała w piłkę. Ale tu mecz będzie inny, spróbujemy zaatakować. Czujemy, że jest szansa, by ograć rywali - uważa Jirsak.

[źródło: Sport.pl]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (26)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze