Cruyff: Nie będę bił na alarm

Looky

1 września 2008, 17:58

10 komentarzy
Na łamy "El Periodico" powraca poniedziałkowa kolumna z przemyśleniami Johana Cruyffa. Tym razem, oprócz tematu Barcelony, Holender poruszył także kwestię transferu Robinho i "przepychanek" z nim związanych na linii Real - Chelsea. Cruyff uważa, że 'Blancos' muszą pogodzić się z faktem, iż jeden z ich zawodników chce odejść.

"Historia ta to nic nowego. Gracz ma ważną umowę z klubem, a inny klub chce dokonać jego transferu. Zawodnik chce odejść, bo widzi przed sobą nowe wyzwania i dlatego, że potencjalny pracodawca zaoferował mu więcej pieniędzy. W tym przypadku nie ma złych i dobrych. Cała sytuacja jest wynikiem tego co zdarzyło się wcześniej. Chelsea skontaktowała się z piłkarzem bezpośrednio, a to samo zrobił Real z Cristiano Ronaldo. Jeśli więc zachowujesz się normalnie wobec innych, inni będą zachowywać się tak samo wobec ciebie", tłumaczył.

W dalszej części Johan skupił się na przegranym spotkaniu Barcelony z Numancią. Nie chciał jednak krytykować ani trenera, ani zespołu, skupił się natomiast na pozytywach. "Są tacy, którzy będą chcieli podnieść alarm. Ale ja do nich nie należę, niezależnie od tego w jaki sposób pierwszy mecz ligowego sezonu został przegrany. To pierwsze spotkanie, nikt nie jest zadowolony z porażki, ale do rozegrania pozostało mnóstwo meczów".

"Barça rzuciła wszystkie siły do ataku i być może za bardzo chciała grać środkiem, gdzie przestrzeń była bardzo ograniczona i ich akcje były wstrzymywane. Później drużyna nie była w stanie wykorzystać jednej ze stworzonych okazji. Niemniej widziałem dobrą intensywność gry, ruch i dobrą dyspozycję".

[źródło: Sport/Goal.com]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze